http://www.alpinizm.pl.tl
O nas Forum Bazar Kontakt
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Moszna. Zamek i park

Artykuły

Kolonia artystyczna w Worpswede

Przemysław Wiater

 

Pod koniec XIX w. w Europie rozwijało się niezwykłe zjawisko jakim stało się powstawanie kolonii artystycznych. W historii sztuki i literatury znano były już wcześniej kolonie artystyczne - miejsca, w których grupowali się twórcy, by czerpać inspiracje płynące bezpośrednio z otoczenia, z szeroko rozumianego krajobrazu kulturowego. Zwykle nie były to duże ośrodki akademickie, lecz małe miejscowości położone na prowincji.
 

Najbardziej znaną kolonią artystyczną połowy XIX w. stała się podparyska wieś Barbizon, będąca szkołą francuskiego pejzażu realistycznego. Zgrupowali się tutaj młodzi malarze tworzący w opozycji do oficjalnej sztuki akademickiej, którzy czerpali impulsy twórcze z obserwacji otaczającej ich przyrody i wiejskiego krajobrazu. W 1858 r. w Kronenberg pod Frankfurtem nad Menem powstała zbliżona w charakterze do ośrodka francuskiego kolonia malarzy zwana "niemieckim Barbizon". Z malarstwem pejzażowym drugiej połowy XIX w. związane były kolonie artystyczne w podmonachijskim Dachau, na fryzyjskiej wyspie Sylt czy w podbremeńskim Worpswede.
 

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku dodatkowym impulsem dla niczym nie skrępowanej, plenerowej twórczości artystycznej staje się działalność francuskich impresjonistów, wśród których poczesne miejsce zajmowali Claude Monet, Pierre Bonnard, Camille Pissarro czy Auguste Renoir propagujący dążenie do oddania zmysłowych, ulotnych momentów – "uchwycenia uciekających chwil".
 

W latach 1890-1918 w Europie działa już kilkadziesiąt kolonii artystycznych. Takim szczególnym miejscem była, leżąca w Karkonoszach Szklarska Poręba. Na ziemiach polskich miejscami, w których grupowali się ludzie sztuki i literatury były podkrakowskie Bronowice, stolica Tatr - Zakopane oraz Kazimierz Dolny nad Wisłą.

Duży wpływ na kształtowanie się idei kolonii artystycznych miały, powszechne pod koniec XIX w., poglądy estetyczne w myśl których "prawdziwa sztuka" powstawać może tylko w naturalnym otoczeniu człowieka. Miejscem takim nie mogło być wielkie miasto - sztuczny twór epoki rewolucji przemysłowej, z jego fabrykami, hałasem i zwartą zabudową, lecz wyidealizowana często sielska prowincja. Idee te znajdują wyraz w wezwaniu "Opuszczajcie Berlin !", które dla części artystów stało się hasłem programowym. Odczuciom tym dał wyraz Carl Hauptmann w jednym z najpiękniejszych karkonoskich wierszy pochodzących ze zbioru "Aus meinem Tagebuch":

 

"Gdy idę w góry

Znikają troski

A słońce na niebie

Maluje mi zamki.

I oto cały świat

Pozostał hen daleko.

Gdy idę w góry

Jestem tak wolny."

 

         Wśród wielu niemieckich kolonii artystycznych XIX i XX w. na czoło wysunęła się leżąca na skraju wielkiego torfowiska podbremeńska wieś Worpswede. Zakładali ją niemieccy malarze urodzeni w latach sześćdziesiątych XIX wieku, wyrastający w cieniu istniejących już kolonii, wciąż zapatrzonych we francuskie Barbizon. Jeden z założycieli kolonii w Worpswede Otto Modersohn pisał, że Theodore Rousseau i Charles-Francois F. Daubigny, współtwórcy  kolonii artystów w Barbizon, wciąż są jedynymi malarzami, których sztukę ceni i czuje jej wpływ, choć zastrzega sobie pełną wolność i swobodę własnej twórczości.
 
         Kolonia artystyczna w Worpswede zaczęła się formować latem 1889 roku, a jej animatorami byli malarze Paula Becker, Otto Modersohn, Fritz Mackensen, Hans von Ende, Fritz Overbeck, Carl Vinnen.
W kwietniu 1895 r. w bremeńskiej Kunsthalle została zaprezentowana została pierwsza wystawa prac artystów z kręgu Worpswede, na której szczególna uwagę zwracały obrazy Mackensena, Overbecka i Modersohna przedstawiające pejzaże czy codzienną pracę prostych ludzi. Niebawem artyści zgrupowani w tutejszej kolonii artystycznej stali się znani w całych Niemczech. W październiku 1895 r. dołączył malarz i grafik Heindrich Vogeler, który zakupił w Worpswede wiejską, romantyczną posiadłość – Barkenhoff.

Istotną rolę w tworzeniu programu ideowego kolonii artystycznej w Worpswede odegrał literat i krytyk sztuki Rainer Maria Rilke. Znalazł się on tutaj po powrocie z podróży do Rosji, gdzie zawarł znajomość z Lwem Tołstojem. Spotkanie to wywarło na Rilkem wielkie wrażenie; jego ślady widoczne były w wydanej przez niego w 1903 roku książeczce „Worpswede”. Był to pewien rodzaj manifestu programowego napisany w duchu neoromantycznego mistycyzmu, według którego życie miało być formą sztuki, a na najwyższy stopień uduchowienia wprowadzała twórczość - rezultat przeżycia artystycznego. Punktem odniesienia dla twórcy była natura, ale sprowadzona do znaczenia jej jako ziemi, gleby ojczystej w znaczeniu Heimat, a więc „małej ojczyzny” czy stron rodzinnych. Przeciwieństwem tego było wielkie miasto i tkwiące w nim zagrożenia degradujące jednostkę i artystyczną indywidualność. Ten wątek Rilke przejął od Fryderyka Nietschego, podobnie jak ukrytą nieco sugestię, co do kształtowania się poprzez sztukę nowego, doskonalszego człowieka.

Kolonia w Worpswede stała się modelowym niemal przykładem realizacji Heimatkunst, a więc sztuki stron rodzinnych, ruchu kulturowego, który objął całe Niemcy, jak również i inne kraje. Programowo ruch ten szukał „zdrowego świata” w formach wyrazu chłopskiego czy mieszczańskiego życia, a jego kapłanami mieli być chłop i rzemieślnik. Sami twórcy uważali się za rodzaj zakonu, a ich ołtarzem była natura i sztuka. Wysoko ceniono bezinteresowność, przyjaźń, wręcz braterstwo, czego szczególnym wyrazem był zawarty w tym samym dniu 1901 roku potrójny ślub: Rilkego z rzeźbiarką Clarą Westhoff, Vogelera z Martą Schroder i Modersohna z malarką Paulą Becker. Kolonia artystyczna w Worpswede stale powiększała się o kolejnych twórców, którzy przybywali tworząc tutaj swoistą społeczność zafascynowaną nowymi ideami i możliwościami pracy w tym niezwykłym miejscu.

Ten skrajny idealizm szybko jednak został skażony jeszcze bardziej skrajnym nacjonalizmem. Najmocniejszym tego wyrazem był list otwarty „Protest artystów niemieckich", napisany przez członka kolonii w Worpswede Carla Vinnena w 1911 roku, a podpisany przez 118 malarzy z całych Niemiec. Był to publicystyczny atak na łączone z wielkimi miastami środowiska krytyków, dyrektorów muzeów, handlarzy sztuki i właścicieli galerii, którym zarzucono lansowanie wyłącznie obcej, kosmopolitycznej sztuki awangardowej, traktując to jako swoistą zmowę wymierzoną przeciwko współczesnemu malarstwu niemieckiemu. Niestety „Protest...” nie był też wolny od akcentów nacjonalistycznych i antyżydowskich.

W latach I wojny światowej rozwój kolonii artystycznej w Worpswede uległ zahamowaniu, lecz już w początkach lat dwudziestych XX w. do Worpswede przybyli nowi artyści. Jeden z najwybitniejszych twórców kolonii artystów - Heindrich Vogeler powrócił z wojny pełen nowych, rewolucyjnych idei. W swoim Barkenhoff stworzył przytułek dla dzieci z proletariackich rodzin, który z czasem przekształcił się w pewien rodzaj młodzieżowej komuny socjalnej, opartej na pracy i nauce. Artysta odszedł od twórczości w duchu secesji i zaczął tworzyć dzieła ekspresjonistyczne, programowo wzywające do rewolucji komunistycznej, nie unikał też stosowania rozwiązań formalnych wzorowanych na ówczesnej sztuce radzieckiej. W 1931 r. Vogeler opuścił Worpswede i wyjechał do Związku Radzieckiego, gdzie zmarł w 1942 r.

W okresie międzywojennym Worpswede pozostawało nadal kolonią artystów, choć w samym środowisku dochodziło do licznych konfliktów natury ideowej czy artystycznej, przez co znaczenie tego ośrodka zaczęło stopniowo maleć. W tym czasie programowo dominowała sztuka ekspresjonizmu, choc pojawiały się też dzieła konstruktywistyczne czy kubizujące. Lata nazistowskie i okres III Rzeszy znacznie ograniczyły rozwój kolonii artystów w Worpswede, a prezentowany w tym czasie ekspresjonizm nie spotkał się z uznaniem władz. Część artystów przyjęła nazistowską ideologię, jednak inni ją odrzucili;  otrzymali zakaz tworzenia czy też wystawiania swoich dzieł, opuścili Worpswede, bądź udali się na emigrację.

Po II wojnie światowej Worpswede było zwykłą, podbremeńską wioską, która jakby na pewien czas zapomniała o swoich artystycznych tradycjach. Przybywali tutaj na krótszych bądź dłuższych pobytach nowi twórcy, jednak poza kilkoma epizodami i grupowymi wystawami, nie doszło do reaktywacji kolonii artystów.

 W początkach 1970 r. malarz Martin Kausche podjął inicjatywę przekształcenia Worpswede w miejsce, w którym mogliby się twórczo spotykać młodzi artyści. W ramach programu kulturalnego „Atelierhaus Worpswede” powstało dziewięć pracowni z mieszkaniami dla twórców, w których mogli oni przebywać na stypendiach artystycznych trwających do dziewięciu miesięcy. Oprócz malarzy i grafików pojawili się rzeźbiarze, ceramicy, muzycy, artyści-fotograficy, tkacze artystyczni, literaci czy aktorzy. Powstały nowe muzea i galerie, rozpoczęto organizować wystawy i festiwale sztuki. Współcześnie z Worpswede związanych jest ponad 100 twórców, działa tutaj 11 muzeów i kilkadziesiąt (!) galerii sztuki.

W 1994 r. Worpswede było jednym z inicjatorów powołania europejskiego stowarzyszenia kolonii artystycznych „euro-Art”, organizacji utworzonej pod patronatem Parlamentu Europejskiego. Dziś do stowarzyszenia „euro-Art” należy 120 miast, gmin i instytucji z 21 krajów, w tym z Polski Kazimierz Dolny i Szklarska Poręba, a Stefan Schwenke, burmistrz gminy Worpswede, jest obecnie wiceprezesem stowarzyszenia „euro-Art”.

 

 

Związki dawnych kolonii artystów Worpswede - Szklarska Poręba

 

Związki pomiędzy tymi wyjątkowymi gminami – koloniami artystów były szczególnie ożywione na przełomie XIX i XX wieku; ze strony Szklarskiej Poręby za sprawą takich twórców jak Carl i Gerhart Hauptmann, karkonoski laureat literackiej Nagrody Nobla. Carl Hauptmann, który wielokrotnie odwiedzał Worpswede, poznał tutaj młodą malarkę Marię Rohne, z którą połączył go wieloletni związek. Maria Rohne zamieszkała z Carlem Hauptmannem w Szklarskiej Porębie i została jego drugą żoną, a ze związku tego urodziła się córka Monona.
 

Hendrich Vogeler, jeden z twórców kolonii artystów w Worpswede, był autorem cyklu grafik ilustrujący najbardziej znany karkonoski dramat Gerharta Hauptmanna „Dzwon zatopiony”, a równocześnie chętnie odwiedzał Szklarską Porębę, gdzie uczył się jazdy na nartach.
 

W początkach XX w. przebywali w Karkonoszach Paula Modersohn-Becker i Otto Modersohn; współtwórcy kolonii artystycznej w podbremeńskim Worpswede, z którą Szklarska Poręba utrzymywała ożywione kontakty. W liście z 17 stycznia 1906 r. do siostry Milly Paula Modersohn-Becker pisała;

 

„Zaś u Hauptmannów gromadziło się sympatyczne, wielce interesujące towarzystwo. Burmistrz Reicke z małżonką, socjolog Sombart- podczas obiadów i deserów trwały ciekawe debaty pomiędzy mężczyznami. Wszyscy ci bardzo wykształceni ludzie, byli tak odmienni od malarzy, z którymi przebywaliśmy na co dzień.”

 

 

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2013-02-08, godz. 09:24, Odwiedzin: 3084
Komentarze
Sudetophilus 2013-02-14 21:25
No proszę, z burmistrzem można było interesująco dyskutować. To były czasy! A teraz? Znam, znalem lub poznałem kilku dawnych lub obecnych burmistrzów (lub starostów), choć nie wiem, czy jest się czym chwalić.... i z kim dyskutować! O tempora...
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.1681070328