http://www.noclegiwpradze.estranky.cz
O nas Bazar Sudecki Kontakt
 
mapa serwisu  mapa serwisu

Polecamy

Aktualności

Czesi boją się elektrowni Turów

     Nowy blok, który powstanie w PGE Elektrowni Turów, wyprodukuje tyle prądu, że z powodzeniem wystarczy dla dwóch dużych miast wielkości Wrocławia. Nowe kotły będą emitować kilkakrotnie mniej zanieczyszczeń niż obecne. - Blok będzie skonstruowany zgodnie z najnowocześniejszymi technikami - zapewnia Iwona Parkitna z elektrowni Turów.



     Jednak to, co cieszy Polaków, jest powodem do zmartwienia dla Czechów z sąsiadujących z Bogatynią miejscowości. Jirzi Horak, burmistrz Hejnic, boi się wzrostu emisji spalin. Z kolei Maria Matuszkowa, burmistrz Viszniovej, lęka się, że rozbudowa elektrowni i pobliskiej kopalni Turów spowodują obniżenie poziomu wód gruntowych, co oznacza katastrofę dla tamtejszych rolników.

     Matuszkovą niepokoi też ryzyko nasilenia się nagłych powodzi z polskich hałd. Dochodziło do nich po czeskiej stronie po gwałtownych, letnich ulewach.

     Tego rodzaju obawy skłoniły burmistrzów czeskich przygranicznych miast do wysłania oficjalnego protestu do polskich władz przeciw rozbudowie elektrowni Turów. Akcji patronował szef czeskiego Senatu Przemysl Sobotka, który w izbie wyższej reprezentuje region liberecki.

     Protesty południowych sąsiadów doprowadziły do polsko-czeskich rozmów, podczas których dyrektor turoszowskiej kopalni przedstawił wszystkie ekologiczne parametry planowanego przedsięwzięcia. - Niczego przed nami nie taił - przyznaje Matuszkova. 

     Po tych rozmowach Jirzi Horak wierzy, że obu stronom uda się znaleźć wspólny język. - Jeśli zostaniemy przekonani, że polska strona podjęła wszystkie niezbędne kroki, to nie będziemy przeszkadzać tym przedsięwzięciom - zapewnia Jirzi Horak. Maria Matuszkova czeka na lipiec. Wtedy o problemie wód gruntowych Czesi i Polacy mają rozmawiać w ramach Euroregionu Nysa.

     - Obawy sąsiadów są całkowicie bezpodstawne - podkreśla Iwona Parkitna z elektrowni Turów. - Wymieniamy moc 618 MW na trzech blokach w technologii końca lat 60. XX wieku na supernowoczesną jednostkę o mocy 460 MW. Dzięki temu poprawi się znacznie jakość środowiska - dodaje.

     Nowy blok kosztować ma 5-6 mld zł. Będzie gotowy za sześć lat. Ma emitować 20 razy mniej dwutlenku siarki niż obecnie, pyłu - dziesięciokrotnie mniej, a tlenku azotu - pięciokrotnie mniej. To, że może powtórzyć się tragedia z lat 90., gdy kwaśne deszcze zniszczyły lasy w tzw. Czarnym Trójkącie w Górach Izerskich, jest wykluczone. 

     Elektrownia Turów ruszyła w 1965 r. Oddano wtedy do użytku 7 bloków energetycznych po 200 MW. Kolejne trzy powstały w latach 1967-71. Elektrownia Turów była wówczas jedną z najnowocześniejszych w Europie. Po latach eksploatacji zawisła nad nią groźba zamknięcia z powodu śmierci technicznej urządzeń oraz ich negatywnego wpływu na środowisko. W 1991 roku rozpoczęła się wielka modernizacja warta 1,6 miliarda dolarów. Dzięki niej elektrownia przestała zatruwać środowisko naturalne. Nowe bloki z kotłami fluidalnymi pracować będą do ok. 2040 roku.

[Alina Gierak, Paweł Kamiński - www.gazetawroclawska.pl]
Współpraca: amp
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2010-03-13, godz. 17:00
Komentarze
obserwator 2010-03-14 09:54
To może Czesi niech sobie przypomną jak mieli w nosie innych budując atomówke w Temelinie.
Andrej Ruščák 2010-03-29 10:28
Temelín jest bezpieczną elektrownią, która nie ma wpływu na swoje środowisko. Elektrownie spalinowe wpływ mają. Więc to jest ta różnica. Zbudujcie tam elektrownie atomową i nikomu to minimalnie w RC nie będzie przeszkadzało.
Dodaj swój komentarz
Imię i nazwisko
E-mail
Komentarz
Przepisz kod w pole obok 3382 

0.2702929974