Mapy, przewodniki
Wyszukiwarka
Kalendarz imprez
Subskrypcja

Nowe wydawnictwa
  • 2021-11-27 09:37

    Dawno, dawno temu… – każde dziecko Wam powie, że tak zaczynają się wszystkie dobre opowieści. W tej książce znalazł się zbiór legend i historii powtarzanych szeptem, z ust do ust, przez zaaferowanych mieszkańców śląskich miejscowości położonych w pobliżu naszych pięknych, rodzimych zamków i pałaców lub pozostałych po nich ruin

  • 2021-10-13 08:22

    Jak funkcjonował tajny zakład prowadzący strategiczną produkcję na potrzeby jednego z mocarstw zimnej wojny? Czy był zamaskowany głęboko pod ziemią i niemożliwy do wykrycia przez samoloty rozpoznawcze wroga? Czy jego załogę odizolowano od społeczeństwa? W przypadku obiektu, któremu na potrzeby toczącego się śledztwa nadano kryptonim J.G., rzeczywistość była zgoła odmienna. Zakład rozpoczął funkcjonowanie kilka lat po zakończeniu drugiej wojny światowej

  • 2021-09-01 21:40

    Komiks autorstwa rysownika Michała Stawickiego oraz historyka Arnolda Kordasiewicza wydany został przez Urząd Miasta w Dzierżoniowie w nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy na matowym kredowym papierze. Na 28 stronach komiks przedstawia historię Zakładów Radiowych od przybycia założycieli fabryki w 1945 roku, poprzez moment położenia kamienia węgielnego pod budowę nowego zakładu w 1964 roku aż do 2006 roku, czyli od produkcji telewizora „Tosca” do zakończenia działalności firmy Diora

  • 2021-09-01 21:35

    W książce został poruszony istotny problem zachowania spuścizny kulturowej w sferze rodzimej architektury stosunkowo mało znanego rejonu pogranicza polsko-czeskiego oraz kontynuacji jej formy i detalu w nowo powstających obiektach. Dotyczy to zabudowy o charakterze turystyczno-wypoczynkowym, w tym głównie schronisk i zajazdów. Omawiany obszar „łączy” graniczna rzeka Dzika Orlica będąca jednocześnie świadkiem trwającej tu od stuleci egzystencji i współpracy dwóch narodów

  • 2021-07-14 22:28

    Rzecz o wspomnieniach pionierów i o pionierach. Uzupełniona i poszerzona tematycznie o wycinki prasowe z lat 1946-1951. Publikacja przenosi nas w czasie do wczesnych lat powojennych historii Polanicy-Zdroju. Po wojnie do Puszczykowa, bo taka była pierwsza polska nazwa miasta, przybywają z różnych stron osiedleńcy. Podejmują trud budowania, często na nowo, swego życia, tworzenia polskiej rzeczywistości

Które z n/w pasm jest Twoim ulubionym?
Sonda
Wizyt:
Dzisiaj: 2757Wszystkich: 11910314

Północne i wschodnie Czechy pełne atrakcji

     Nasi południowi sąsiedzi mają na swym terenie tak wiele atrakcji turystycznych, że czasami trudno zdecydować się na szybki wybór. Jak zaplanować kilkudniową trasę, by zobaczyć jak najwięcej ciekawych miejsc, a jednocześnie poznać różnorodność regionu, w który jedziemy? Mamy dla Was propozycję czterodniowej wycieczki, w której każdy powinien znaleźć coś dla siebie. A zatem ruszamy...


 


Dzień 1.
Wrocław – Kuks – Laznĕ Bĕlohrad

     Naszą eskapadę zaczynamy we Wrocławiu, ale równie dobrze możemy ją rozpocząć w dowolnym miejscu, gdzieś na południu naszego kraju. Na sam początek polecamy wizytę w kompleksie barokowego szpitala Kuks, który śmiało można było nazwać prywatnym uzdrowiskiem. Dziś już nie pełni tej roli, jednak ogrom przedsięwzięcia, jakie na początku XVIII wieku stworzył hrabia František Antonín Špork, także i obecnie zachwyca i śmiało można spędzić tutaj przynajmniej pół dnia.

     Kuks to nie tylko budynki dawnego szpitala, zachowane jeszcze domy gościnne, czy kościół, bo oprócz monumentalnej zabudowy, w okolicy zobaczyć można wiele więcej przejawów działalności hrabiego Šporka. Warto wybrać się na pieszą wycieczkę do Betlému, podczas której zobaczymy cały szereg pięknych rzeźb, często wykutych bezpośrednio w skale, znakomite dzieło wybitnego rzeźbiarza Matyáša Bernarda Brauna. Z Kuksu dojdziemy tam najpierw żółtym, a następnie czerwonym szlakiem turystycznym. Spacer do Betlému zajmie nam w sumie około godziny, a do Kuksu w kilka minut wrócić możemy pociągiem z miejscowości Žireč (kursują co dwie godziny) lub szlakami turystycznymi (najpierw żółtym, potem czerwonym).

     Z Kuksu jedziemy przez Miletín (miejsce urodzenia poety Karela Erbena oraz miejscowość z urokliwym rynkiem – warto się tutaj zatrzymać chociaż na chwilę) do uzdrowiska Lázně Bělohrad. Położone u podnóża Karkonoszy uzdrowisko, oprócz zabytków oferuje również możliwość regeneracji oraz zabiegi oparte na między innymi na kąpielach torfowych. Ze swej strony polecić możemy sprawdzony hotel Tree of Life.

 

Dzień 2.
Laznĕ Bĕlohrad – Pecka – Miletín - minibrowar Lindr – Hrádek u Nechanic – Třebechovice pod Orebem – Šumperk

     Dzień zaczynamy od wizyty w oddalonej o zaledwie 9 kilometrów miejscowości Pecka. Ponad nią góruje potężny zamek, ale zanim do niego ruszymy, warto zajrzeć do miejscowej cukierni Zlatá Pecka, która specjalizuje się w produkcji słodyczy z naturalnych składników, bez polepszaczy i produktów modyfikowanych genetycznie. Tutaj też można spróbować lodów, które robione będą na naszych oczach, a także kupić wyroby regionalnych rzemieślników.

     Po słodkim początku dnia czas wdrapać się na wzgórze, na którym stoi zamek Pecka. Swoimi korzeniami sięga XIV wieku i czasów Budovoja z Pecky, który doceniając walory ukształtowania terenu, zbudował tutaj pierwszy gród. Z czasem rozrósł się do dzisiejszej postaci, a nawet bardziej, bo to co możemy dzisiaj oglądać, to tylko część dawnej budowli. A jest co podziwiać, wszak jego właścicielem przez długi czas był Kryštof Harant, słusznie nazywany prawdziwym człowiekiem renesansu.

     Jeśli rozochociliście się kulinarnie, to pojedźmy jeszcze z Pecki do niedalekiego Miletína (mijaliśmy go dzień wcześniej), który znany jest z produkcji rurek z nadzieniem (hořické trubičky). W miejscowej manufakturze można zobaczyć, jak się je produkuje, poznać ich ponad 200-letnią tradycję, a nawet samemu spróbować stworzyć jedną dla siebie. Sklep firmowy to prawdziwy raj dla łasuchów – naprawdę trudno stąd wyjść…

     Skoro już zrobił nam się dzień dla miłośników dobrej kuchni, a nadszedł czas na obiad – warto zajrzeć do miejscowości Mžany, gdzie działa mały browar Lindr. Piwa warzone są tutaj z lokalnych składników oraz krystalicznie czystej wody z własnego ujęcia. Lindr to jednak nie tylko piwo, ale również restauracja, w której można skosztować wyśmienitych dań kuchni nie tylko czeskiej.

     Kolejnym punktem naszej wycieczki niech będzie Hrádek u Nachanic, w którym podziwiać będziemy, jak to często opisują autorzy przewodników „kawałek Anglii w Czechach Wschodnich”. Neogotycki pałac rzeczywiście wygląda jak żywcem przeniesiony z angielskiego krajobrazu zamek, a zbudowali go, jako swoją letnią rezydencję, Harrachovie. Wystrój i wyposażenie pałacu zachwycą każdego – estetyczne doznania na najwyższym poziomie zapewnione.

     Z Hrádka kierujemy się przez Hradec Kralove na wschód, do niewielkiej miejscowości Třebechovice pod Orebem, w której turystów przyciąga przede wszystkim Muzeum Szopek Betlejemskich. Placówka oparta jest na eksponacie, który w 1999 roku wpisany został do rejestru czeskich narodowych zabytków kultury. Ogromna szopka, budowana latami przez Josefa Probošta zachwyca nie tylko swoimi rozmiarami, ale także ilością przedstawionych scen i precyzyjnością wykonanych figurek. To atrakcja nie tylko dla dzieci, bo oprócz samej szopki możemy poznać szczegóły prac nad nią, ale też dowiedzieć się, jak powstawały i powstają podobne do niej urządzenia. Warte zobaczenia jest również samo miasto z uroczym rynkiem i zabytkami o ciekawej historii.

     Czas już pomału przenieść się na Morawy, a dokładniej do Šumperka, miasta położonego u stóp Jesioników. Miejsc noclegowych jest tutaj sporo, każdy znajdzie coś dla siebie. Dla bardziej wymagających polecamy hotel Elegance przy ul. Husyckiej.

 

Dzień 3.
Šumperk – Velké Losiny – Sobášov – zamek Bouzov – Ołomuniec

     Z Šumperka ruszamy na północ, by po kilku kilometrach dotrzeć do Velkich Losin. Miejscowość znana jest z kilku atrakcji turystycznych, ale my poznamy bliżej tylko dwie z nich. Pierwszym celem niech będzie zamek Velké Losiny. Już wejście na dziedziniec i widok trójkondygnacyjnych arkad powoduje u miłośników architektury szybsze bicie serca, a potem jest nie mniej ciekawie, bo do zobaczenia jest wiele sal, a do opowiedzenia wiele ciekawych historii. Na zachętę warto jeszcze dodać, że zamek związany był z toczącymi się kiedyś w regionie, licznymi procesami czarownic.

     Całkiem blisko zamku, właściwie wystarczy przejść przez park, znajduje się najsłodsze we wsi miejsce, a mianowicie Velkolosińskie pralinky. Umiejscowiona tuż przy głównej drodze cukiernia oferuje wyrabiane na miejscu pralinki o dziesiątkach smaków. Oprócz tego zjeść można pyszne ciasta, ciasteczka i torty, które doskonale komponują się z podawaną tutaj kawą. To miejsce, którego nie można pominąć…

     Będąc w tej części Moraw i kierując się na Ołomuniec, nie sposób nie zahaczyć o zamek Bouzov, potężną warownię na wzgórzu, która przez długi czas była własnością zakonu krzyżackiego. Wędrówka z przewodnikiem po zamkowych komnatach pozwala na zapoznanie się z historią zamku, jak i dziejami jego właścicieli. Z zamkowej wieży roztacza się zapierająca dech w piersiach panorama! Przy zamkowym parkingu zaś spróbować można różnych smakołyków z lawendą w roli głównej – polecamy przede wszystkim piwo lawendowe.

     Po atrakcjach związanych ze zwiedzaniem, warto byłoby coś zjeść, tym bardziej, że to już czas na obiad. W niedalekich Lošticach produkowane są słynne nie tylko w regionie, serki ołomunieckie. W miejscowych restauracjach spotkać je można w menu nader często, a w samych Lošticach znajduje się sklep firmowy oraz muzeum poświęcone olomouckim tvarůžkom. Na dobry obiad warto jednak zajechać nieco dalej, a mianowicie do miejscowości Mladeč, gdzie znajduje się, położona nad niedużym stawem, Výletní restauracje Sobáčov. Oprócz dobrej kuchni (mają też własną wędzarnię), można tu spędzić aktywnie czas na plaży, korcie tenisowym, przy kręglach albo po prostu z wędką, na brzegu stawu.

     Ostatnim punktem dnia niech będzie dla nas Ołomuniec, który jest historyczną stolicą Moraw. Na jego dokładne poznanie trzeba poświęcić przynajmniej jeden dzień, ale i kilkugodzinny spacer po zabytkowej części miasta pozwoli na wyrobienie sobie zdania o jego wartości. Ponieważ za nami obfity w atrakcje dzień, warto na początku zakwaterować się i później już na spokojnie ruszyć „w miasto”. Ołomuniec ma dość bogatą bazę noclegową. Jednym z fajniejszych hoteli jest Hotel Alley przy Michalskim stromo ad, tuż obok siedziby policji miejskiej. Spacer po mieście warto zakończyć w jednej z licznych restauracji, czy klubów. Tu znów mamy swojego faworyta, a jest nim umiejscowiona w dawnych budynkach twierdzy ołomunieckiej Morgan’s restaurants (ul. Mlýnská). Kuchnia, jak w wielu innych tego typu przybytkach wyśmienita, ale warto tu zajrzeć, by spróbować řezanego piva, które barmani potrafią w Morgan’s restaurants w sposób właściwy nalać, a więc tak, by widoczne były warstwy ciemnego i jasnego piwa.

 

Dzień 4.

Ołomuniec -  Týn nad Bečvą – zamek  Helfštýn – Wrocław

     Ponieważ ostatni dzień naszej wycieczki nie obfituje w nadmiar obiektów do zwiedzania, po śniadaniu warto wybrać się na kolejny spacer po Ołomuńcu, na przykład na planty, do miejscowego ogrodu zoologicznego, czy do bazyliki Nawiedzenia NMP na Svatym Kopečku.

      Z Ołomuńca jedziemy do miejscowości Týn nad Bečvą. Przejazd zajmie nam około godziny, ale warto tu podjechać, co widać już z daleka. Na wznoszącym się ponad miejscowością wzgórzu znajduje się ruina potężnego niegdyś zamczyska, jakim był Helfštýn. Turystom udostępniono obecnie cztery dziedzińce, liczne bramy i rozbudowany system fortyfikacyjny, na który składają się baszty, wieże oraz mury zewnętrzne i wewnętrzne.

      Po trudach zdobycia zamkowego wzgórza i wędrówki po kolejnych dziedzińcach warowni, dobrym miejscem na posiłek jest restauracja „Pod Hradem”, w której menu znaleźć można m.in. dania tradycyjnej kuchni czeskiej. A po obiedzie to już czas na powrót do domu – droga przed nami długa…

Waldemar Brygier - NaszeSudety

 


Zobacz także:

 

  • Dodaj link do:
  • facebook.com
 

Komentarze

  • Maciej Cieślak2021-11-08 17:54

    Być może jest w Miletinie wytwórnia horzickich rurek ale jak sama nazwa wskazuje to domena pobliskich Horzic. Można dodać, że Miletin słynie z wyrobu o nazwie miletínské modlitbičky czyli miletinskie modlitewniczky bowiem swym kształtem przypominają modlitewniki.

Komentarz
Facebook