Mapy, przewodniki
Wyszukiwarka
Kalendarz imprez
Subskrypcja

Nowe wydawnictwa
  • 2020-09-10 10:01

    W najnowszym numerze czasopisma "Sudety" (nr 2/173 - lipiec-sierpień 2020) znajdziemy jak zwykle sporo ciekawych informacji z Sudetów. Dużo miejsca, bo aż siedem stron, poświęconych zostało Karkonoszom w poezji. Edward Białek prezentuje w artykule wrażenia z podróży po Karkonoszach (i ich najbliższych okolicach), jakie w formie literackiej przekazali nam m.in. Hermann Stehr, Theodor Körner, czy Kazimierz Brodziński

  • 2020-09-10 08:50

    Góry Olbrzymie, gdyż taką właśnie nazwę nosiły Karkonosze i Góry Izerskie do początków XIX wieku traktowane jako jedno pasmo, mają w sobie coś z bigosu. Wszystko jest w nich wymieszane: wpływy gospodarcze, kulturowe i polityczne. Stanowią ostoję Ducha Gór, gdzie jawa miesza się ze snem, a rzeczywistość z baśnią. Są jednym z najpóźniej poznanych europejskich regionów. Tajemnicze i pociągające. Aromatyczne jak długo warzony bigos. Odzwierciedleniem ich poplątanych dziejów jest regionalna kuchnia

  • 2020-06-04 11:46

    Na rynku księgarskim ukazała się nowa książka Hannibala Smoke’a, zatytułowana „Cicha apokalipsa. Zrujnowane pałace Dolnego Śląska”. Dwa poprzednie dzieła, w których autor opisał nieistniejące pałace Dolnego Śląska oraz zrujnowane obiekty w stolicy Dolnego Śląska cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, że i kolejna książka z pewnością będzie bestsellerem.

  • 2020-05-22 08:28

    Krakowskie wydawnictwo Compass coraz śmielej poczyna sobie na sudeckim rynku wydawniczym i właśnie zaproponowało kolejne wydanie mapy Gór Stołowych. Kolejne, bo to już trzecia  edycja opracowania kartograficznego, obejmującego najpopularniejszy wśród turystów obszar leżący na ziemi kłodzkiej. Postanowiliśmy przyjrzeć się mapie nieco bliżej…

  • 2020-05-15 10:10

    Karkonosze. Spacerownik ilustrowany to w moim zamyśle ksiązka inna niż dotychczasowe przewodniki i albumy fotograficzne poświęcone tym górom. Opisując i ilustrując zdjęciami spacery po karkonoskich szlakach, starałem się pokazać piękno polskich i czeskich Karkonoszy, a także przekazać nieco wskazówek praktycznych. Piszę o miejscach bardzo popularnych i tych mniej znanych, choć równie atrakcyjnych. Od ponad pół wieku jestem nieuleczalnie zakochany w Karkonoszach

Które z n/w pasm jest Twoim ulubionym?
Sonda
Wizyt:
Dzisiaj: 13214Wszystkich: 7215200

Prudnicka krata Jaroslava Vonki zachwyciła Wrocław

2015-03-28 21:22
  • Jaroslav Vonka
    Jaroslav Vonka

     Pod nosem mieliśmy prawdziwe dzieło sztuki, jednak dopiero teraz możemy docenić jego wartość. Chodzi o ozdobną kratę z figurami z drzwi wejściowych do Banku Zachodniego WBK w Prudniku, dzieło Jaroslava Vonki. Krata zachwyciła dolnośląskich naukowców, nie tylko z powodu swojego wyglądu, ale też poprzez postać jej twórcy, którym był Jaroslav Vonka. Vonka to artysta odkrywany na nowo, zwłaszcza we Wrocławiu, gdzie pozostawił po sobie najwięcej dzieł. Notkę o nim znajdziemy w Encyklopedii Wrocławia wydanej po raz pierwszy w 2000 roku.

     Jaroslav Vonka urodził się w Czechach, gdzie mieszkał, uczył się i pracował aż do czasu uzyskania tytułu czeladnika (warsztat ślusarski). Dalszą naukę kontynuował w zakładach na terenie Niemiec. „Brzemienna w skutki okazała się wieczorowa nauka w Szkole Przemysłu Artystycznego w Berlinie, w klasie rzeźbiarza Fritza Klimscha, jednego z twórców niemieckiej secesji. Kontakt z awangardowym środowiskiem artystycznym rozbudził w Vonce ambicje daleko wykraczające poza użytkową metaloplastykę” – czytamy na stronie www.stworczerece.pl. Już jako uznany artysta podróżował po Europie, wykonując po drodze nowe dzieła m.in. w Odessie, Petersburgu, Essen i Brnie. W 1903 r. zamieszkał we Wrocławiu, gdzie rozpoczął pracę w nowej Miejskiej Szkole Rzemiosła Artystycznego.

     Od tego czasu wykonał szereg prac, głównie na terenie Śląska. W 1921 r. posiadał już tytuł profesorski, a w 1937 r. przeszedł na emeryturę. W 1945 r. przebywał w oblężonym Breslau. Po wojnie zamieszkał w Czechosłowacji, ale już nie tworzył.

     Ponownie wracamy do stworczerece.pl: „Jaroslav Vonka pozostawił po sobie wybitne dzieła metaloplastyki artystycznej we Wrocławiu i na terenie innych miast Śląska. Jest autorem m.in. tak prestiżowych prac jak wystrój wnętrz wrocławskiego Ratusza (1935) i Piwnicy Świdnickiej (1938, 1942), dekoracji obiektów Elektrowni Wodnej na Odrze (1924), ozdobnych krat i detali budynków Politechniki Wrocławskiej (1910), Poczty Głównej (1929) oraz szkoły im. Cesarzowej Augusty (1911). Projektował wystrój i wyposażenie wrocławskich kościołów m.in. kościoła św. Jerzego na Brochowie (1910) oraz kościoła św. Jadwigi na Popowicach (1927, 1934). Dzieła jego autorstwa zachowały się w wielu domach prywatnych. Brał też udział w projektach związanych z restauracją zabytków historycznych. Artysta stworzył własny rozpoznawalny styl, inspirowany ekspresjonizmem, art déco i sztuką ludową - świat fantastyczny, baśniowy i pełen niezwykłych alegorii.”

Z pijakiem i rewolucjonistą

     Dokładna historia prudnickiej kraty nie jest znana. Według naukowców powstała ona około 1930 roku i zamontowano ją w nowym, okazałym gmachu Powiatowej Kasy Pożyczkowej, zbudowanym przy dzisiejszej ul. Piastowskiej w Prudniku (obecnie Bank Zachodni). Wcześniej Kreissparkasse znajdowała się w budynku Urzędu Powiatowego przy ul. Kościuszki, obecnym Urzędzie Miejskim.

     Nie wiadomo jak wyglądało zlecenie oraz kto decydował o „idei” kraty, najpewniej – biorąc pod uwagę inne dzieła Vonki – decydujące zdanie miał sam artysta. W przypadku Prudnika czesko-niemiecki metaloplastyk postanowił „zamknąć w kracie” figury reprezentujące przedstawicieli społeczeństwa śląskiego okresu Republiki Weimarskiej.

     „Są to, poczynając od lewej na górze: młody mężczyzna w krótkiej pelerynie, którego opuszczone rozwarte dłonie są pełne monet, rzeźnik, który lewą ręką trzyma za nogi prosiaka, a w prawej monetę, kobieta z niemowlęciem zawiniętym w chustę, która także osłania jej ciało, bosy górnik z kilofem i z lampą, maszerujący demonstrant z flagą, pijany robotnik, który jedną ręką przytrzymuje się kraty, z dzbankiem w drugiej, stara kobieta z dziurawą pończochą, z której wysypują się monety, mężczyzna w krótkiej pelerynie i w meloniku, podpierający się parasolem” – czytamy w nocie katalogowej z wystawy „Stwórcze ręce. Sztuka metalu doby modernizmu we Wrocławiu” opracowanej przez Ewę Grochowską.

     O tym, że mamy tu do czynienia ze społeczeństwem śląskim, czy ogólnie niemieckim, a nie wyłącznie prudnickim (kasa pożyczkowa prowadziła działalność w lokalnym, powiatowym wymiarze), świadczy ujęcie na kracie górnika, a przecież w okolicach Prudnika nie było kopalni, poza kamieniołomami.

     Postać pijaka to znowu świadectwo wyjątkowej tolerancji wobec artysty, dziś żaden bank nie zdecydowałby się promować w ten sposób. Demonstrant również nie powinien być kojarzony z rzetelną bankowością, aczkolwiek w kontekście współczesnych problemów „frankowiczów” wcale nie jest to takie oderwane od finansowej rzeczywistości. W każdym razie Vonka musiał mieć dużo swobody przy tworzeniu swojego dzieła.

Zachwyceni kratą

     Prudnickie figury Jaroslava Vonki zrobiły we Wrocławiu prawdziwą furorę, stając się jednym z głównych elementów promocyjnych wystawy w Muzeum Narodowym pt.: „Stwórcze ręce. Sztuka metalu doby modernizmu we Wrocławiu” (wernisaż odbył się 16 marca), na której wystawianych jest prawie 200 dzieł wielu artystów. Specjalnie na wystawę stworzono animację promocyjną (autor: Dobromił Nosek), której głównym elementem są prudnickie figury. Możemy na niej obejrzeć, jak metalowe postacie schodzą z kraty drzwi banku w Prudniku i wędrują do Wrocławia oczywiście do muzeum na wystawę.

     Jeśli korzystacie z komunikacji autobusowej lub kolejowej we Wrocławiu, to powinniście zajrzeć na tamtejszy dworzec PKP, gdzie na dużych planszach promowana jest muzealna wystawa i gdzie oczywiście jest prudnickie dzieło (do 30 kwietnia). Na okoliczność wydarzenia kulturalnego powstały również gadżety, jak chociażby kolczyki z prudnickimi figurkami (cena: 29 zł), czy pocztówki.

     - Przyjadą do nas dzieła między innymi Jaroslava Vonki, takie jak wspaniała krata z Prudnika z figuralnymi przedstawieniami. Dzieło niezwykłe, które przy tej okazji zostało tak naprawdę odkryte – mówił jeszcze przed wystawą jej kurator Jacek Witecki.

     Wrocławianie przygotowując się do ekspozycji musieli przeprowadzić niemalże naukowe dochodzenie detektywistyczne, badając twórczość poszczególnych artystów oraz poszukując w terenie ich dzieł (od początku 2014 r.).

     – Najczęściej przy organizacji wystawy bazuje się w jakimś fragmencie na własnych zbiorach, a w tym przypadku by inaczej – kontynuuje Jacek Witecki. - Wiedzieliśmy, że własnych zbiorów z tej dziedziny prawie nie mamy, podobnie inne muzea. Zabytki były rozproszone. Nasza praca przypominała pracę detektywa – mieliśmy ogólną wiedzę, pewne wskazówki, które prowadziły nas do różnych miejsc, gdzie zwykle poza zabytkami, których się spodziewaliśmy, odnajdywaliśmy jeszcze inne, nieznane.

     Krata trafiła do Wrocławia nie tylko w celach wystawienniczych. Wcześniej poddana została gruntownej odnowie. - To była praca konserwatorska polegająca na oczyszczeniu powierzchni metalowych żelaznej kraty z farby olejnej i podkładu – wyjaśnia konserwator Muzeum Narodowego Mariusz Wierchowski. – Krata była na drzwiach, więc narażona była na bezpośrednie działanie warunków atmosferycznych przez ładnych 80 lat, dlatego też wszystkie powłoki są tak grube i zniekształcają rysunek obrazu.

     - Wystawa trwa do 15 czerwca, w ciągu kilku dni od jej zakończenia krata powinna wrócić do Prudnika – informuje „Tygodnik Prudnicki” Anna Kowalów, rzecznik prasowy Muzeum Narodowego we Wrocławiu W Prudniku zobaczymy więc kratę odnowioną, zbliżoną do wyglądu pierwotnego.

Andrzej Dereń - Tygodnik Prudnicki
  • Dodaj link do:
  • facebook.com
 

Komentarze

Komentarz
Facebook