Mapy, przewodniki
Wyszukiwarka
Kalendarz imprez
Subskrypcja

Nowe wydawnictwa
  • 2019-06-22 22:59

    Do zgłębienia tematu dotyczącego starych, kamiennych krzyży i kapliczek spotykanych w różnych miejscach na ziemi kłodzkiej, zainspirował mnie wykład Daniela Wojtuckiego "Zabójstwo i pojednanie. Kamienne krzyże na ziemi kłodzkiej w XV-XVII wieku". (...) Wędrując niezliczonymi ścieżkami przepięknej ziemi kłodzkiej kilkakrotnie miałam okazję zobaczyć kamienne, niezbyt wysokie, nadgryzione zębem czasu krzyże, czy też bardzo proste w swej formie kamienne kapliczki...

  • 2019-06-22 22:55

    Opracowanie poświęcone jest istniejącym do dziś uzdrowiskom leżącym na obszarze jednego powiatu - kłodzkiego, charakteryzującego się największą w całej Polsce koncentracją kurortów. Spośród 45 miejscowości posiadających status uzdrowiska, aż 5, czyli ponad 11% znajduje się właśnie tutaj. (...) Książka Romualda M. Łuczyńskiego wypełnia dotkliwą lukę w stanie wiedzy na temat kurortów ziemi kłodzkiej na początku drugiej połowy XX wieku

  • 2019-04-26 14:20

    W podróż po skalnym labiryncie Szczelińca Wielkiego zaprasza Anna Sikorska, przewodnik sudecki oraz kierownik schroniska PTTK Na Szczelińcu. W Górze zakochana od dziesięciu lat. Na niej mieszka i pracuje, ją fotografuje, po niej oprowadza i przekazuje swoją fascynację Górą każdemu, kto również chce Górę pokochać...

  • 2019-04-24 22:27

    Książka „Jan Nepomuk hrabě Harrach“, która w ubiegłym roku wydana została nakładem Krkonošskiego narodneho parku (KRNAP) uznana została za „książkę roku“ województwa libereckiego w kategorii „Monografie“. Ponad 300-stronicowa publikacja, dzieło Jana Luštinca, opisuje ze szczegółami życie i działalność jednego z najbardziej znanych szlachciców regionu Karkonoszy

  • 2019-04-15 22:19

    "Polska Jerozolima 1945-1950. Fenomen osiedla żydowskiego w powiecie dzierżoniowskim" to album zawierający kilkaset zdjęć z obszernymi opisami dotyczącymi społeczności żydowskiej w dolnośląskich miejscowościach: Dzierżoniów, Bielawa, Pieszyce, Piława Górna i Niemcza w latach 1945-1950. Publikacja ma format A4 i zawiera 176 stron

Wizyt:
Dzisiaj: 259Wszystkich: 3486271

Tunelem przez Góry Bardzkie

2019-05-19 07:05

     Wybudowanie tuneli przez Góry Bardzkie to jedna z koncepcji drogi ekspresowej z Kłodzka do Wrocławia. Jeśli krajowa ósemka przebiegać będzie w sąsiedztwie Barda, konieczne będzie wydrążenie 200-300 metrowego tunelu przez środek Obrywu Skalnego. Wizualizacje bardzkich tuneli zaprezentowała Lidia Markowska, dyrektor GDDKiA we Wrocławiu podczas I Polskiego Forum Tunelowego, który odbył się na początku tego roku we Wrocławiu.

     - Jak widać na wizualizacjach zamieszczonych w prezentacji, w tym wariancie droga przebiega nie tylko przez sam środek Obrywu Skalnego ale również przez sam środek reliktów średniowiecznego zamku na zboczach Kalwarii oraz nad „Studzienką Marii”... – pisze bardzianin Tomasz Karamon na stronie facebookowej Bardo - tropem tajemnic.

     W tym momencie jest to tylko dyskutowany wariant, jeden z trzech. O tym, który zostanie wybrany i czy droga ekspresowa przebiegnie tunelami pod Górami Bardzkimi dowiemy się jesienią tego toku. Wtedy to zapaść mają decyzje.

Mg – Euroregio Glacensis
  • Dodaj link do:
  • facebook.com
 

Komentarze

  • Tomek Nawrot2019-06-24 08:22

    Bardzo interesujący punkt widzenia... W obliczu przedstawienia bardzo przekonujących faktów, po prostu nie wiem, co napisać ;)
    "która jest absolutnie nieefektywna w skali makro" - proszę, przedstaw, najlepiej podlinkuj konkrety o tym świadczące.
    "nie może już po prostu sobie pozwolić na finansowanie kolejnych inwestycji" - coś się zagalopowałeś. Są pieniądze na drogi z Unii, są z budżetu. Inwestorzy schodzą z budów, ponieważ od czasu wygrania przetargów bardzo wzrosły ceny materiałów i robocizny. Skończenie tych budów w starych cenach oznacza dla nich straty. Za tę sytuację odpowiedzialny jest rząd PiS. Nie przewidział tej sytuacji, nie przeciwdziałał, zmieniając prawo tak, aby GDDKiA na bieżąco mogła rekompensować wykonawcom wzrostu cen. Nie byłoby wtedy opóźnień, schodzenia z budów i rozpisywania nowych przetargów. To więc nie rzekomy brak pieniędzy - nie wiem, skąd to wziąłeś, ale nieudolność rządu w nadążaniu za realiami.
    Dlaczego nie napisałeś, że ta sama sytuacja z wykonawcami: schodzą z budów, roboty są opóźnione, dotyczy w takim samym stopniu inwestycji na kolei? Tam dzieje się bowiem to samo.

  • PYRUS2019-06-24 07:20

    A.W. - biję się w piersi, bo zdemolowałem nieco przełęcze w Karkonoszach. O nieśmiałych próbach reaktywacji fragmentu linii z Kowar w stronę Przełęczy Kowarskiej można poczytać na stronie internetowej Ogorzelca.
    Natomiast kwestia zrywanych umów i przerywania prac przez wykonawców, dotyczy zarówno inwestycji drogowych, jak i kolejowych (wskazałem na przykład drogi i linii kolejowej z Poznania do Wrocławia, gdzie padły obydwie równoległe inwestycje). Moim zdaniem przyczyny w tych i we wszystkich innych przypadkach są takie same: preferowanie w przetargach niskiej ceny jako podstawowego kryterium wyboru wykonawcy, zawieranie umów ze sztywno ustalonym wynagrodzeniem wykonawcy, ukrywanie faktycznie występującej inflacji, niechęć do podejmowania negocjacji cenowych z wykonawcami, dla których kontynuowanie dalsze inwestycji spowoduje straty. Krótko mówiąc, głupota, niekompetencja i niegospodarność. I to niezależnie od tego, kto sprawuje władzę. Choć przed wyborami fajnie jest w obecności telewizji przeciąć wstęgę na nowych paru kilometrach drogi albo przejechać się zmodernizowaną linią kolejową (na przykład z Poznania do Obornik Wlkp., lecz nie dalej, bo tam tory rozebrano a remont linii do Kołobrzegu się ciągnie ).
    Co do ewentualnych zmian tego stanu, to jestem pesymistą.

    T.N. - przykład Kolei Sowiogórskiej podałem dla unaocznienia tego, że nie zawsze planowanie inwestycji komunikacyjnej uwzględnia wszystkie ryzyka związane z realizacją tej inwestycji. W tym szczególnym wypadku zabójcą tego przedsięwzięcia był - w pierwszej kolejności - postęp na drogach i pojawienie się ciężarówek. Czy można było takie ryzyko przewidzieć wcześniej? Tego już nie wiem. Ale go nie przewidziano, a spółka splajtowała z hukiem. Co powinno być akademickim przykładem dla planujących inwestycje w tym sektorze gospodarki.

    Przykłady z Czech i Słowacji podawałem po to, by pokazać że możliwa jest koegzystencja wszystkich środków transportu. A w pierwszej kolejności by unaocznić, że wystarczy nie psuć tego, co dobrze działa.

    No tośmy sobie popisali lekko nie na temat. A swoją drogą ciekawe, jak pobiegnie nowa droga obok Barda ;-)



  • Adam Włoch2019-06-24 01:13

    To może jeszcze w punktach:
    1. Państwo już za bardzo przechyliło się na rzecz promowania motoryzacji indywidualnej, która jest absolutnie nieefektywna w skali makro, i nie może już po prostu sobie pozwolić na finansowanie kolejnych inwestycji. Nie piszę tu już nawet o kosztach wypadków, rehabilitacji ich ofiar itp., ale o tym, że kasy przestaje stykać na to, co zaplanowane jest od dawna. W internecie znalazłem coś takiego:

    10.05.2019 - unieważnienie przetargu na S16 Borki Wielkie - Mrągowo, 15,6 km
    16.05.2019 - zerwanie umowy z wykonawcą na S61 w. Podborze (S8) – Śniadowo,
    16.05.2019 - zerwanie umowy z wykonawcą na S7 w. Lotnisko - w. Lesznowola, 6,6 km,
    20.05.2019 - unieważnienie przetargu na A18 Olszyna-Golnice (przebudowa jezdni południowej) odcinek 2 od km 11+860 do km 33+760, 21,9 km
    07.06.2019 - przerwanie budowy na S5 Poznań – Wronczyn, 16,0 km,
    11.06.2019 - zerwanie umowy z wykonawcą na S5 Nowe Marzy - Dworzysko, 10,5 km,
    11.06.2019 - zerwanie umowy z wykonawcą na S5 druga jezdnia obwodnica Świecia,
    11.06.2019 - zerwanie umowy z wykonawcą na S5 Dworzysko - Aleksandrowo, 22,4 km,
    11.06.2019 - zerwanie umowy z wykonawcą na S5 Białe Błota - Szubin, 9,7 km,

    2. Motoryzacja wygrywa tylko propagandowo. Tak było za Hitlera, tak było za Trumana w USA, tak jest od Balcerowicza w Polsce. Zobaczcie: wyrzucić miliard na zmasakrowanie gór koło Barda to nie problem, ale koszty reaktywacji lini Kowary - Kamienna Góra (pod Przełęczą Kowarską, a nie Karkonoską, nawiasem mówiac) to bolą okrutnie, i liczy się je już co do grosza.


    3. Co do rozjeżdżania zwierząt i unikania tego, to najlepszym rozwiązaniem jest nie wpierniczanie się w kolejne siedliska i przerzucenie jak największego potoku pasażerów i towarów na kolej.

    cdn

  • Tomek Nawrot2019-06-22 09:12

    Nie rozumiem, jak odnosisz wzmiankę o Kolei Sowiogórskiej do postępu jako rozwoju motoryzacji. Możesz to uściślić? "dowożenia tyłka samochodem w każde możliwe miejsce" - wydaje mi się, że zawsze dotąd zabierałem na wycieczki również swoją głowę, ręce, nogi itd. Rozumiem z dalszych Twoich słów, że masz niezbyt przychylny stosunek do indywidualnego transportu drogowego? Można zakazać jeździć prywatnymi samochodami po drogach publicznych. Można wywłaszczyć posiadaczy samochodów zabierając je im. Można wprowadzić opłaty za przejazd każdą drogą. Co myślisz o tych rozwiązaniach? Co proponujesz odnośnie motoryzacji, aby Twoim zdaniem była ok?

    "ma swą wadę w postaci uczestniczenia w tłoku na parkingach" Czyżby? Byłeś kiedyś w miejscu, gdzie kończy się droga asfaltowa, zaczyna las, jest szlak turystyczny i piękny widok? Ja takich miejsc znam mnóstwo. Albo przyjeżdżam w takie miejsca, aby podziwiać widoki, albo zostawiam tam samochód i idę w góry. Nigdy nie miałem tam problemu z parkowaniem, często oprócz mojego nie było tam żadnych innych samochodów. Problem z parkowaniem jest np. we Wrocławiu, w Szklarskiej, Karpaczu. Unikam miejsc masowo odwiedzanych przez turystów, bo nie lubię hałasu, ścisku i właśnie problemów z parkowaniem. "O truciu środowiska nie wspominając." - ale że o co chodzi? ;) Sprawny samochód nie truje. Pisałem już o katalizatorach. Wprowadzono je jako obowiązkowe wyposażenie samochodów, aby właśnie nie truły. To, że nikt nie egzekwuje tego, że państwo nie ma kontroli na stacjami diagnostycznymi, to sprawa patologiczna i inny temat. Pisałeś, że masz własny samochód. Po co Ci on, skoro truje, na parkingach tłoczno, a w góry jeździsz pociągiem?

    Wzdłuż tej lokalnej kolei u podnóża Tatr słowackich, zwanej tam elektriczką, przebiega droga. Można nią wjechać tak samo głęboko w góry, jak tą koleją. Oczywiście, przejmuje ona znaczną część ruchu. Transport publiczny, gdzie jest duży ruch, dużo ludzi, jest efektywniejszy. Ja również chętnie bym się przejechał pociągiem z Kowar do Kamiennej Góry. Pomijam kwestię kosztu utrzymania takiej linii względem już istniejącego połączenia drogowego - nie mam danych. Jednak trzeba wyłożyć miliony, aby tę trasę kolejową przywrócić do ruchu. Więc po co? Jedyny moim zdaniem powód, to żeby turyści mogli sobie wozić nią tyłki ;) Czy jest to racjonalne? Zważając na to, że - zwłaszcza za rządów PiS, marnotrawione są ogromne publiczne pieniądze, a jest ogrom ważnych, pilnych potrzeb, moim zdaniem przywracanie do ruchu takich linii kolejowych jest nie racjonalne. Chyba, że przychody z biletów pokryją nie tylko bieżące utrzymanie i remonty, ale również w rozsądnym czasie zwróci się koszt przywrócenia do ruchu.

    Napisałeś, że nie ma sprzeczności między koleją, a motoryzacją, transportem indywidualnym i zbiorowym. Moim zdaniem też nie ma, jeśli podchodzi się do tego w sposób racjonalny i mądry. "Potrzebne są jedynie rozsądne i planowe działania, które doprowadzą do pewnej koordynacji wszystkich środków transportu." - to moim zdaniem dobre podsumowanie tego tematu.

  • Silesiophilus2019-06-22 00:40

    Ech, linia przez Ogorzelec albo Zagórze Śląskie... - wzruszyłem się. Albo węzły kolejowe w Ciepłowodach, Głębokiej, Kondratowicach lub Roztokach. Tak, tak, takie "cuda" były kiedyś na tym świecie... tym świecie! A dziś planując wycieczkę z finałem w Kożuchowie trafiam na... brak jakichkolwiek połączeń autobusowych z oddaloną o jakieś 10 -12 km Nowa Solą. Czy tak się czuli świadkowie upadku Rzymu pod naporem barbarzyńców?
    Czy ktoś wie, co się dzieje na linii Marciszów - Jerzmanice-Zdrój? Odnoszę wrażenie, ze koło Kaczorowa trwają tam jakieś prace, jakby remontowe.... Jakieś renovatio?

  • Pyrus2019-06-21 21:15

    "Jednak jest postęp."
    Nie każda zmiana jest równoznaczna z postępem. Budowa Kolei Sowiogórskiej wywoływała lamenty i protesty właścicieli wozów konnych, którzy obawiali się plajty swych interesów. I słusznie, bo nowoczesna kolej śmiało przeprowadzona przez góry odebrała im źródło ich utrzymania. Po niezbyt długim czasie splajtowała i kolej, a wozacy wrócili do gry. Co najwyżej przesiadali się na ciężarówki. I tak jest do dzisiaj i nikt - poza marzycielami - nie myśli o odbudowie tej przepięknej linii kolejowej i o pociągach pełnych turystów z rozdziawionymi gębami podziwiających widoki.
    Choć podobno koło Zagórza Śląskiego dzieje się coś dobrego na dawnej linii kolejowej.

    W temacie, (który nie jest na temat Barda) mam po prostu takie zdanie, że nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy funkcjonowaniem transportu drogowego i kolejowego. Nie ma też sprzeczności pomiędzy transportem indywidualnym, a zbiorowym. Potrzebne są jedynie rozsądne i planowe działania, które doprowadzą do pewnej koordynacji wszystkich środków transportu. Obecnie panuje jednak raczej nieobliczalny chaos i niekonsekwencja. Obawiam się, że nie istnieje jakikolwiek spójny i dalekosiężny plan rozwiązania problemów komunikacyjnych w rejonie Sudetów. A same zmiany nie muszą oznaczać postępu.
    Zaleta w postaci wygodnego dowożenia tyłka samochodem w każde możliwe miejsce, ma swą wadę w postaci uczestniczenia w tłoku na parkingach, w korkach na trasach dojazdowych itp. O truciu środowiska nie wspominając.

    Niestety, znów podam przykład z południa: w słowackich Tatrach od kilkudziesięciu lat działa doskonale zaplanowana i zorganizowana lokalna kolej elektryczna, którą można się poruszać wygodnie wzdłuż podnóża gór, nie wjeżdżając samochodem zbyt głęboko w góry. A po polskiej stronie Tatr mamy setki i tysiące smrodzących samochodów i busów. No i prymitywne wozy konne wiozące przeładowane wozy w stronę Morskiego Oka. Bo podobno inaczej się nie da, a turyści chętnie zapłacą za podwiezienie d...
    O mękach koni padających z wysiłku nie piszę i o zwykłym okrucieństwie i bezwstydzie, bo to znów inny temat.


    Nie chcę z całych Sudetów robić skansenu albo Disneylandu. Ale choć spod samego schroniska
    na Przełęczy Okraj kilka razy dziennie odjeżdża bus w stronę Pecu i w stronę Kowar i Karpacza, to chętnie przejechałbym się - tak jak kiedyś - pociągiem zjeżdżającym z pobliskiej Przełęczy Karkonoskiej meandrami do Kowar albo w drugą stronę - przez tunel w Ogorzelcu do Kamiennej Góry.

  • Tomek Nawrot2019-06-21 15:58

    Dobra Pyrus, nie wymiguj się ;) Przecież sam wcześniej pisałeś, żeby pisać tu na temat. Moim zdaniem napisałeś jak najbardziej w temacie, ponieważ pojawiły się tu głosy negujące potrzebę w ogóle budowy tej drogi, że jest połączenie kolejowe Wrocław - Kłodzko i w związku z tym nie ma potrzeby wydawać pieniędzy na jej budowę.

    "Choć niektórym może się to wydawać niemożliwe - ludzie żyli w Sudetach, zwiedzali Sudety ... gdy nie było (praktycznie) samochodów." Nie tylko, gdy nie było praktycznie, ale zanim w ogóle został wynaleziony. Jednak jest postęp. Jak myślisz, dlaczego motoryzacja tak się rozwinęła? Dlaczego tak dużo ludzi jeździ w weekend swoim samochodem do Ziemi Kłodzkiej, przez co w niedzielę od popołudnia tworzą się ogromne korki w Jordanowie i Magnicach? Gdy rodzina wybiera się na weekend do agroturystyki, gdzie nie ma stacji kolejowej, nie dojeżdża autobus, lepiej im tam wybrać się własnym samochodem, czy pociągiem?

    Gdy jeszcze nie miałem własnego samochodu, też jeździłem w góry komunikacją publiczną i pierwsze, co mi się przypomina z tamtego okresu, to zapierdzielanie, aby zdążyć na ostatni autobus. Od kiedy mam własny samochód, nigdy już nie pojechałem na wycieczkę komunikacją publiczną. Z powodów, o których pisałem we wcześniejszych komentarzach. Wyjątkami były przejażdżki atrakcyjnymi widokowo trasami, np. z Kłodzka do Nowej Rudy i ze Szklarskiej Poręby do Tanvaldu.

    Zawsze możesz dojechać do samochodu właśnie komunikacją publiczną lub taksówką. Co do elektroniki, to ja korzystam z nawigacji w głowie, a z map tradycyjnych - papierowych.

  • Pyrus2019-06-21 09:52

    Mój nieco długawy akapit o kolejach na bocznych trasach ( i to nie tylko w górach) - traktujcie jako bonus i nie na temat. Taka sobie informacja i tyle. Ku uzmysłowieniu tego, że nie wszędzie trzeba dojechać samochodem. Ja Sudety zacząłem zwiedzać, gdy o prywatnym aucie można było sobie tylko pomarzyć. Ale to był tylko problem techniczny i wymagał mądrego planowania.

    Choć niektórym może się to wydawać niemożliwe - ludzie żyli w Sudetach, zwiedzali Sudety i jeździli do sanatoriów w Kotlinie Kłodzkiej w czasach, gdy nie było (praktycznie) samochodów osobowych, góglomapy i całego internetu.

    Mam całkiem porządny samochód napakowany elektroniką, lecz gdy samotnie jadę w Sudety - zwykle korzystam z komunikacji kolejowej lub autobusowej i to po polskiej i po czeskiej stronie gór. Nie muszę płacić za samochód pozostawiony na parkingu. A co najważniejsze, nie martwię się tym, że każdą wędrówkę po górach (kilkugodzinną lub kilkudniową) muszę skończyć w miejscu, w którym zostawiłem samochód.





  • Tomek Nawrot2019-06-20 10:35

    Aaa, w tym znaczeniu przestrzeń - tak, tu masz zupełną rację. Chociaż co do Karłowa, to byłem w nim 2 tygodnie temu i nie było dużo samochodów, ale zapewne w wakacje jest ich znacznie więcej. W Karpaczu i Szklarskiej owszem, tam zawsze jest tłok. No wiesz, co do zarabiania, to inny temat - to pazerność ludzi. Transport indywidualny nie zostanie zlikwidowany. Natomiast inna kwestia, to odpowiednie zarządzanie nim.

    punkt 3: No jak bez znaczenia, tylko kwestia, na ile to ma znaczenie, jaki procent populacji zwierząt stanowią placki rozjechane na drodze. A co proponujesz, żeby tego uniknąć?

    "Nie widzę najmniejszego powodu, aby jakąkolwiek drogę kategorii S prowadzić przez Kotlinę Kłodzką, skoro tranzyt na Pragę pójdzie przez Lubawkę" - a dlaczego podjąłeś tu temat tranzytu na Pragę? Przecież tu dyskusja dotyczy sprawnego dojazdu samochodem z Wrocławia do Kłodzka.

    "Ruch regionalny na trasie Wrocław - Kłodzko już dziś zaprenia świątek piątek w ulewę i śnieżycę kolej z czasem przejazdu 1h20." - zaraz, zaraz - piszesz o transporcie publicznym. A co z indywidualnym? Pociągiem nie dojadę do Karłowa, nie wjadę nim na górkę, gdzie kończy się droga asfaltowa, aby podziwiać widoki, nie dojadę nim chociażby do Międzygórza.
    "można zapewnić nie gorszy transport z Wrocławia w praktycznie dowolny fragment Kotliny..." - no, tu przesadziłeś grubo. Transportem publicznym nie dojadę do wielu atrakcji turystycznych. Dzięki transportowi indywidualnemu, czyli mojemu samochodowi, mogę w ciągu dnia zwiedzić więcej miejsc niż ktoś, kto korzysta z pociągu lub autobusu, bo nie czekam na to, aż przyjadą - to też sprawa komfortu - wsiadam i jadę, kiedy chcę. Gdy spontanicznie coś zechcę zwiedzić lub odkryję po drodze, co nie planowałem wcześniej, po prostu zatrzymuję się i zwiedzam. Autobus zatrzyma się i będzie czekał pół godziny, aż zwiedzę sobie pałac, kopalnię, porobię zdjęcia w ładnym parku? Masz/miałeś swój samochód i jeździłeś nim na wycieczki? Co do czasu przejazdu - 1.20 h to długo. Tak samo długo jedzie się teraz samochodem. Wybudowanie ekspresówki skróci ten czas o połowę. To będzie znacznie szybciej niż pociągiem.

  • Tomek Nawrot2019-06-20 10:34

    Wszedł już nowy komentarz, a poprzedni znowu nie. Może teraz, podzieliłem go na dwa.
    Pyrus, zarzucasz nam teoretyzowanie, a sam rozpisałeś się o kolei - wcześniej pisałeś, że to nie temat na dyskusję pod tym artykułem ;) Co do ewentualnej kwestii strzyżono - czy golono, jak to ująłeś, mam odmienne zdanie. Choć faktem jest, że zastanawiałem się, czy odpisać Adamowi, bowiem w swoim komentarzu przypisał mi np. słowa, których tu nigdy nie napisałem. Ale oprócz tego nawiązał też do paru konkretnych kwestii, więc postanowiłem odpisać.

    Adamie:
    "Napisałeś, że w Bardzie niczego specjalnego w obrywie nie ma. A zaraz potem, jak uciążliwa jest jazda samochodem." - Ja napisałem, że jazda samochodem jest uciążliwa?? Ponownie proszę Cię, zacytuj fragment, w którym to napisałem. Widzisz go gdzieś?

    Czy truizmem jest, że kolej była wszędzie rozwijana, gdy jeszcze nie było samochodów? Nie rozumiem. Możesz sprecyzować? Co do działania kolei w Czechach, to nie wiem, ale Pyrus coś napisał o tym.

    "Chrom, nikiel, cynk to niezbędne elementy "ekologicznych" samochodów. Więcej tłumaczyć nie trzeba." A nie wiesz o tym, że zużyte przedmioty zawierające metale ciężkie trzeba oddawać do punktów, w których są utylizowane? Tu jest inna rzecz dotycząca ekologii. Otóż produkcja baterii pochłania bardzo dużo energii - emisja CO2, przez co samochód na baterie staje się bardziej ekologiczny od spalinowego dopiero po iluś latach. Oczywiście w krajach, gdzie OZE mają duży udział w produkcji energii. W Polsce ponad 80% prądu pochodzi z węgla i dlatego w naszym kraju samochód spalinowy jak na razie emituje mniej CO2 niż elektryczny. Co do baterii, to przeznacza się ogromne pieniądze nad pracami nad nimi, więc ich produkcja w najbliższym czasie stanie się mniej energochłonna, a biorąc pod uwagę, że poszukuje się rozwiązań, aby zwiększyć ich pojemność, zapewne znikną z nich metale ciężkie, zastąpione przez nowo opracowane materiały.

  • Tomek Nawrot2019-06-20 08:53

    "Podziwiam optymistyczne spojrzenie w przyszłość" - do optymistów świat należy.

    "Jak na razie jednak budowa dróg w kraju ulega zahamowaniu (nierozstrzygnięty przetarg na S18, zamrożenie budowy znacznej cześci S6, wyrzucenie wykonawców z S5), budżet pęka w szwach" - to wszystko dzieje się przez duży wzrost cen materiałów i robocizny. Gdy firmy wygrały przetargi i podpisały umowy, wzrósł popyt na rynku i koszty budowy bardzo wzrosły. Gdyby miały wywiązać się z umów, musiałyby dokładać do interesu, dlatego schodzą z budów. GDDKiA rozpisuje teraz nowe przetargi, z nowymi kalkulacjami.

    "a motoryzacyjny boom opiera się na tym, że bezkosztowo można sprowadzić z Niemiec najgorszy złom" - to w Niemczech złom jest za darmo?

    "a koszty jego eksploatacji są pomijalnie niskie." - jakiej eksploatacji? Złom się eksploatuje? Złom się wrzuca do pieca hutniczego. Aaa, chodziło Ci o samochody w kiepskim stanie. A po co tak daleko szukać? Na naszym rynku, od polskich właścicieli też można kupić samochody 20-letnie, zardzewiałe, zajechane - oferta jest duża.
    Czekaj, czekaj, a co napisałeś z tymi kosztami? - masz jakieś dojście do handlarzy, którzy sprzedają stare, tanie samochody, które są w świetnej kondycji i ich koszty eksploatacji są pomijalnie niskie? Proszę, daj mi namiar na takich sprzedawców. Być może skorzystam z tak atrakcyjnej oferty. Bo wiesz, ja dotąd myślałem, że w samochód nie trzeba w nic wkładać, jeśli jest w bardzo dobrym stanie, a trzeba dużo włożyć, gdy jest zajechany, gdy jest złomem, jak to określasz. Co za świat, same niespodzianki...

    "Ciekawe, który element tej układanki wywróci się pierwszy..." - hmm... ciekawe. Nie słyszałem dotąd, aby coś miało się stać strasznego z motoryzacją i drogami. Masz Adamie chyba jakieś dojścia do przecieków informacji z jakiegoś ministerstwa, coś w tym stylu. Podziel się nimi, może trzeba będzie sprzedać samochód, zanim ceny spadną, bo na rynku powstanie panika i wszyscy będą sprzedawać swoje samochody. A wtedy będzie luz na drogach i nie trzeba będzie budować nowych dróg... Ale będzie fajnie ;)

  • Adam Włoch2019-06-19 00:07

    Podziwiam optymistyczne spojrzenie w przyszłość, zgodnie z którym eska do Kłodzka kiedyś powstanie...

    Jak na razie jednak budowa dróg w kraju ulega zahamowaniu (nierozstrzygnięty przetarg na S18, zamrożenie budowy znacznej cześci S6, wyrzucenie wykonawców z S5), budżet pęka w szwach, a motoryzacyjny boom opiera się na tym, że bezkosztowo można sprowadzić z Niemiec najgorszy złom, a koszty jego eksploatacji są pomijalnie niskie.

    Ciekawe, który element tej układanki wywróci się pierwszy...

  • Pyrus2019-06-17 16:30

    Obydwaj popadacie w teoretyzowanie, a dyskusja zmierza nieuchronnie w kierunku "strzyżono czy golono".

    To że droga ekspresowa z Wrocka do Kłodzka k i e d y ś powstanie jest pewnikiem. czy nam się to podoba, czy też nie. I moim zdaniem fajnie by było, gdyby wybrano do realizacji wariant możliwie nie ingerujący w obecny wygląd Barda i okolic.

    Co do stosunków kolejowo - drogowych dodam tylko tyle, że uważam iż każda wada ma swoją zaletę, a każda zaleta - wadę.
    W czeskich Sudetach ( i nie tylko) nie buduje się nowych linii kolejowych, lecz modernizuje stare. Po dobrze utrzymanych trasach jeździ nieco archaiczny tabor. Bez klimy, telewizorów nadających reklamy i innych kosztotwórczych udogodnień. Jeżdżą od lat według tych samych rozkładów jazdy. Niezbyt śpiesznie pokonują swe trasy, a ich pasażerowie nie narzekają na nadmiar komfortu. Za to dowożą pasażerów wszędzie, gdzie się należy, za nieduże pieniądze i to w każdych warunkach, pomimo śnieżyc, mgły i oblodzenia.
    Co więcej, w Czechach obowiązuje ( i to całkiem serio) zasada "ostatniego pustego pociągu". Oznacza to, że jeśli z najpóźniejszego połączenia kolejowego korzysta choćby jeden pasażer, to warto w rozkładzie jazdy dodać jeszcze jedno połączenie kolejowe. Jeżeli ostatni pociąg będzie jechał pusty, to znaczy tylko tyle, że wszyscy potencjalni pasażerowie skorzystali z połączeń kolejowych. A pasażerowie łatwo się przyzwyczają do tego, że w pociągach zawsze będą miejsca i chętniej będą korzystać z dogodnych połączeń kolejowych.
    W podobny sposób skonstruowano siatkę połączeń kolejowych w Wielkopolsce (linie Poznań - Wągrowiec i Poznań - Wolsztyn), na Kaszubach i na Pomorzu. Stare jednotorowe linie zostały zmodernizowane, a pomykają po nich nie tylko nowoczesne szynobusy ale i zmodernizowane niezniszczalne czterdziestoletnie holenderskie Waldroopery ( w których sprowadzaniu do Polski miałem swój drobny udział) i inne wynalazki. Ku radości pasażerów, którzy swe samochody zostawiają na stacjach kolejowych, tak jak kiedyś rowery.

    Za to hołdowanie zasadzie, że każda linia kolejowa, każdy bar w poczekalni, kiosk z gazetami na stacji i każda toaleta na dworcu kolejowym musi się opłacać, a jak nie - to linię, bufet, kiosk i kibelek trzeba zamknąć i zaorać - jest prostackie i prymitywne. Opłacać się ma całość przedsięwzięcia, a nie każdy jego pojedynczy składnik. Nikomu rozsądnemu nie przyjdzie do głowy zamknąć w teatrze, kinie czy w operze kibelka albo szatni z powodu nieprzynoszenia zysku przez te niezbędne składniki całego przedsięwzięcia.

    Ale to naprawdę temat na inną dyskusję.

  • Adam Włoch2019-06-14 22:44

    "I wyjdzie na ulice, gdy tylko prawo zacznie być egzekwowane." Bez przesady. A jeśli nawet, to jakie to ma znaczenie?

    Jak zacznie być egzekwowane prawo w zakresie stanu technicznego pojazdów, to obecne drogi zrobią się luźne. A co dopiero w tej sytuacji budować kolejne drogi za miliardy...


    "Więc po co jeździsz w góry, skoro nic specjalnego w nich nie ma? I dlaczego jeździsz tam samochodem, skoro to takie niewygodne? " - Zacytuj fragment, w którym o tych rzeczach napisałem.

    Napisałeś, że w Bardzie niczego specjalnego w obrywie nie ma. A zaraz potem, jak uciążliwa jest jazda samochodem. Pytanie tylko, dlaczego akurat samochodom trzeba ułatwiać przejazd kosztem pieniędzy, unikatowego krajobrazu i hałasu. I dlaczego akurat Twoje wartościowanie ma być uznane za słuszne.

    "jak to jest, że kraje o najwyższym poziomie życia (Japonia, Szwajcaria, Holandia, Szwecja) mają rozwiniętą kolej, a kraje biedujące ją dewastują?" - Rozwijały je, gdy nie było samochodów. Teraz sieć dróg jest znacznie bardziej rozwinięta niż kolejowa, również w tych krajach.

    Truizm. W Sudetach też tak zaczynano. Pytanie tylko, dlaczego po drugiej stronie Sudetów kolej działa jak należy, a po naszej bieduje?

    "Ale wyraźnie optujesz za miliardowymi inwestycjami w drogi i negujesz sens utrzymywania kolei lokalnych." - tak, mam poczucie, że inwestowanie w drogi jest lepsze niż w kolej, z wyjątkiem kolei dużych prędkości. Co do utrzymywania połączeń kolejowych już istniejących, to nie mam jednoznacznego poglądu, ponieważ nie znam kosztów.

    "Hm, a na czym ta ekologiczność się przejawi? W zwiększonym zużyciu metali rzadkich do baterii? W zmniejszonym zużyciu przestrzeni? Zmniejszonej liczbie ofiar wypadków i rozjechanych zwierząt?" - Proszę napisz, co ma zużycie metali rzadkich do ekologii? A o co chodzi z tą przestrzenią? Zwierząt? - hmm, to chyba duży problem - tak, teraz dostrzegam to - samochody są największą przyczyną wymierania zwierząt!

    1. Chrom, nikiel, cynk to niezbędne elementy "ekologicznych" samochodów. Więcej tłumaczyć nie trzeba.
    2. Przestrzeń: doprawdy, nie zauważyłeś jeszcze, jak Karpacz, Szklarska, Karłów zawalone są samochodami? Nie przeszkadza Tobie to, że pod Wangiem zdewastowano drogi i ogrody, byle tylko zarobić na parkujących?
    3. Zwierzęta: tylko w tym tygodniu na swojej drodze osiedlowej zauważyłem kilka rozjechanych jeży, w mediach przeczytałem o potrąconej sowie, a w pamięci mam, co stało się koronnym dowodem na obecność wilków w Puszczy Bydgoskiej: rozjechane truchło basiora. To wszystko jest bez znaczenia?

    "Adamie, czy spojrzałeś na mapę, żeby zobaczyć, gdzie jest Brama Lubawska, a gdzie Kotlina Kłodzka? "żadna inna tnąca Sudety potrzebna nie jest." - rozumiem, że to Twój własny punkt widzenia, nie jeździsz samochodem, ani autobusem, tylko pociągiem, i nie ma dla Ciebie znaczenia, jakimi drogami jeżdżą zmotoryzowani?"

    Poza moim interesem indywidualnym jest jeszcze interes społeczny. Nie widzę najmniejszego powodu, aby jakąkolwiek drogę kategorii S prowadzić przez Kotlinę Kłodzką, skoro tranzyt na Pragę pójdzie przez Lubawkę, a na Wiedeń już idzie przez Bramę Morawską. Ruch regionalny na trasie Wrocław - Kłodzko już dziś zaprenia świątek piątek w ulewę i śnieżycę kolej z czasem przejazdu 1h20. Czy są jakiekolwiek przesłanki wskazujące na słuszność postulatu, aby czas ten skracać za grube miliardy pakowane w tunele i estakady drogowe? Za dużo mniejsze pieniądze, bez maltretowania przyrody i krajobrazu można zapewnić nie gorszy transport z Wrocławia w praktycznie dowolny fragment Kotliny...

  • Tomek Nawrot2019-06-14 09:35

    Pyrus, masz rację. Ten motocykl jechał tak, jakby za nim nikogo nie było. W dogodnym momencie mógłby zjechać do krawędzi drogi, dając znak ciężarówce, aby go wyprzedziła. I to już by wystarczyło. Cała reszta, czyli samochody osobowe już by sobie poradziły.

    "I wyjdzie na ulice, gdy tylko prawo zacznie być egzekwowane." Bez przesady. A jeśli nawet, to jakie to ma znaczenie? Ja codziennie wychodzę na ulicę, gdy przechodzę z jednej strony na drugą.

    "Więc po co jeździsz w góry, skoro nic specjalnego w nich nie ma? I dlaczego jeździsz tam samochodem, skoro to takie niewygodne? " - Zacytuj fragment, w którym o tych rzeczach napisałem.

    "jak to jest, że kraje o najwyższym poziomie życia (Japonia, Szwajcaria, Holandia, Szwecja) mają rozwiniętą kolej, a kraje biedujące ją dewastują?" - Rozwijały je, gdy nie było samochodów. Teraz sieć dróg jest znacznie bardziej rozwinięta niż kolejowa, również w tych krajach.

    "Ale wyraźnie optujesz za miliardowymi inwestycjami w drogi i negujesz sens utrzymywania kolei lokalnych." - tak, mam poczucie, że inwestowanie w drogi jest lepsze niż w kolej, z wyjątkiem kolei dużych prędkości. Co do utrzymywania połączeń kolejowych już istniejących, to nie mam jednoznacznego poglądu, ponieważ nie znam kosztów.

    "Hm, a na czym ta ekologiczność się przejawi? W zwiększonym zużyciu metali rzadkich do baterii? W zmniejszonym zużyciu przestrzeni? Zmniejszonej liczbie ofiar wypadków i rozjechanych zwierząt?" - Proszę napisz, co ma zużycie metali rzadkich do ekologii? A o co chodzi z tą przestrzenią? Zwierząt? - hmm, to chyba duży problem - tak, teraz dostrzegam to - samochody są największą przyczyną wymierania zwierząt!

    Adamie, czy spojrzałeś na mapę, żeby zobaczyć, gdzie jest Brama Lubawska, a gdzie Kotlina Kłodzka? "żadna inna tnąca Sudety potrzebna nie jest." - rozumiem, że to Twój własny punkt widzenia, nie jeździsz samochodem, ani autobusem, tylko pociągiem, i nie ma dla Ciebie znaczenia, jakimi drogami jeżdżą zmotoryzowani?

  • Adam Włoch2019-06-13 00:09

    "Co do spalin, to przy sprawnych samochodach, czyli ze sprawnym katalizatorem spaliny powinny być niewyczuwalne."
    Powinny, ale nie są. Cała Polska jeździ bez katalizatorów i DPFów. I wyjdzie na ulice, gdy tylko prawo zacznie być egzekwowane.

    "Jakoś mnie ten obryw skalny nie zachwyca. Powiem więcej, nic szczególnego w nim nie widzę. "
    Więc po co jeździsz w góry, skoro nic specjalnego w nich nie ma? I dlaczego jeździsz tam samochodem, skoro to takie niewygodne?

    "Uważam likwidację tych wszystkich linii kolejowych za zbrodnię" - ja uważam za zbrodnię utrzymywanie nierentownych linii lub wskrzeszanie ich po to, aby do nich dopłacać, jeśli transport drogowy jest tańszy. Zdaję sobie jednak sprawę, o czym już pisałem, że to gdybanie, ponieważ nie znam kosztów i przychodów utrzymywania dróg i połączeń kolejowych. "

    Hm, jak to jest, że kraje o najwyższym poziomie życia (Japonia, Szwajcaria, Holandia, Szwecja) mają rozwiniętą kolej, a kraje biedujące ją dewastują?

    " nie ma sprzeczności między budową nowych dróg i modernizacją linii kolejowych." - pod warunkiem, że podchodzi się do tego racjonalnie i mądrze.

    Ale wyraźnie optujesz za miliardowymi inwestycjami w drogi i negujesz sens utrzymywania kolei lokalnych.

    "Warto przy tym brać pod uwagę, że już niedługo transport samochodowy będzie tak samo ekologiczny, jak kolejowy, i będzie bardziej cichy niż obecnie. Czyli jego atuty względem kolei jeszcze bardziej wzrosną."

    Hm, a na czym ta ekologiczność się przejawi? W zwiększonym zużyciu metali rzadkich do baterii? W zmniejszonym zużyciu przestrzeni? Zmniejszonej liczbie ofiar wypadków i rozjechanych zwierząt?

    "Wczoraj wracałem z Gór Stołowych przez Dzierżoniów. Ominąłem długi odcinek drogi nr 8, ale nie uniknąłem wjechania na nią w Łagiewnikach.
    Ekspresówka na tej trasie powinna być nie budowana, ale już wybudowana."

    Ale po co? Żeby mnożyć koszty, których kraj nie będzie w stanie ponosić? Eska pobiegnie przez Bramę Lubawską i żadna inna tnąca Sudety potrzebna nie jest.

    Pytałeś o ekonomiczność poszczególnych gałęzi. Ciekawe rzeczy znajdziesz na przykład tu:
    http://zm.org.pl/?a=koszty_zewnetrzne

  • Pyrus2019-06-08 15:55

    Panowie,
    temat dotyczy przebiegu drogi w okolicy Barda i tyle.
    Kwestia wyższości jednego środka transportu nad innym nieco od tego tematu odbiega. Chętnie podyskutuję przy właściwszej okazji.

    Uważam też, że Bardo jest (nieco zaniedbaną) perełką i jest tak pięknie położone, że nie wymaga dodatkowej atrakcji w postaci wiaduktów.

    Zgadzam się natomiast całkowicie ze spostrzeżeniami na temat korków i kilkusetmetrowych ogonów złożonych z samochodów jadących za jakimś powolniakiem, którego na tej akurat drodze wyprzedzić dość trudno. Wielu kierowców po prostu nie umie jeździć w górach. A może rozglądają się na boki, bo się nie spieszą jadąc na urlop. Z pewnością nie mają daru spoglądania w lusterko wsteczne.
    W Szkocji kierowca, który na podobnej górskiej drodze widzi za sobą kilka - kilkanaście pojazdów po prostu zjeżdża na chwilę na bok i przepuszcza całe stado siedzące mu na ogonie. Tak samo robiłem jeżdżąc z Poznania na zloty do Jesenika czterdziestoletnim klasycznym Garbusem. Korzystają na tym wszyscy. Ale to kwestia kultury jazdy i odrobiny wyobraźni, która nie jest regulowana przepisami.

  • Tomek Nawrot2019-06-06 18:39

    Silesiophilus, trafne spostrzeżenie. Tym bardziej, że ekspresówka chyba nie będzie przebiegać przez centrum miasta. Co do spalin, to przy sprawnych samochodach, czyli ze sprawnym katalizatorem spaliny powinny być niewyczuwalne. Ja przy swoim miałem tak, że gdy stanąłem z tyłu, czułem smród. Przy wymianie jednego z tłumików mechanik powiedział mi, że nie mam katalizatora, wypalił się. Postanowiłem więc wstawić nowy. Po tej operacji, nawet gdy zbliżę nos do rury wydechowej, nie czuję żadnego smrodu. Wystarczy przejść się gdziekolwiek chodnikiem znajdującym się przy drodze, aby poczuć spaliny. Katalizator wytrzymuje około 100 tys. km i po tym dystansie trzeba go wymienić. Przy każdym przeglądzie pracownik stacji diagnostycznej ma obowiązek przeprowadzić analizę spalin i jeśli jest poza normą, nakazać usunięcie tego przyczyny. A ostatni raz podczas przeglądu badano spaliny w moim samochodzie jakieś 10 lat temu... Nikt nie sprawdza, nie nie nakazuje mieć sprawnego katalizatora, jest drogi, więc nikt go nie wymienia.

  • Tomek Nawrot2019-06-06 09:03

    No cóż, każdy ma prawo się upierać - wolna wola. Jakoś mnie ten obryw skalny nie zachwyca. Powiem więcej, nic szczególnego w nim nie widzę. Gdyby tak było, to za każdym razem przejeżdżając przez Bardo z niecierpliwością bym go wypatrywał. Tym czasem, gdy jechałem tamtędy w niedzielę, w ogóle nie pamiętałem o nim. Czy to jest jakaś atrakcja?

    "Uważam likwidację tych wszystkich linii kolejowych za zbrodnię" - ja uważam za zbrodnię utrzymywanie nierentownych linii lub wskrzeszanie ich po to, aby do nich dopłacać, jeśli transport drogowy jest tańszy. Zdaję sobie jednak sprawę, o czym już pisałem, że to gdybanie, ponieważ nie znam kosztów i przychodów utrzymywania dróg i połączeń kolejowych.

    "prostackiego poglądu, ze każda linia kolejowa musi być dochodowa" - co dokładnie miałeś tu na myśli? Czy jesteś ekspertem w dziedzinie kolejnictwa, znasz wyliczenia rentowności wymienionych przez Ciebie linii, znasz zapotrzebowanie społeczne w tych rejonach na połączenia kolejowe? Chodzi mi o to, że łatwo formułować opinie, zwłaszcza radykalne, bez konsekwencji w postaci poparcia ich konkretnymi danymi.

    " nie ma sprzeczności między budową nowych dróg i modernizacją linii kolejowych." - pod warunkiem, że podchodzi się do tego racjonalnie i mądrze. Warto przy tym brać pod uwagę, że już niedługo transport samochodowy będzie tak samo ekologiczny, jak kolejowy, i będzie bardziej cichy niż obecnie. Czyli jego atuty względem kolei jeszcze bardziej wzrosną.

    Wczoraj wracałem z Gór Stołowych przez Dzierżoniów. Ominąłem długi odcinek drogi nr 8, ale nie uniknąłem wjechania na nią w Łagiewnikach. Jechało się nią przyzwoicie, ale niespodziewanie zaraz za Kobierzycami zaczął się korek. Niespodziewanie nie dlatego, że pierwszy raz na niego tam trafiłem, ale dlatego, że w dzień powszedni - czyli nie wtedy, gdy ludzie na koniec długiego weekendu wracają z gór. Odcinek o długości około 2 km jechałem 7 minut. Widzę więc, że ruch na tej trasie systematycznie rośnie. Ekspresówka na tej trasie powinna być nie budowana, ale już wybudowana.

  • Silesiophilus2019-06-04 17:43

    Odnośnie do wypowiedzi Pyrusa: "Co do ilości smrodu i hałasu emitowanego z estakad i wiaduktów, wystarczy wycieczka w pobliże Żywca i Bielska Białej, gdzie w bardzo podobnych warunkach terenowych już poprowadzono drogę ekspresową.". Czy mam rozumieć, ze obecny wariant z ograniczeniem prędkości w Bardzie do 50 km a potem ostrym podjazdem skutkuje mniejsza emisją spalin, niż ewentualne płynne przejechanie tego odcinka?

  • Tomek Nawrot2019-06-03 18:19

    Co do wypowiedzi tu zamieszczonych odnośnie rzekomego braku korków na tej trasie i szybkobieżnych ciężarówek, to miałem możliwość zweryfikować te tezy w ostatnią niedzielę około godz. 14-ej - jechałem nią wtedy w Góry Stołowe, gdzie teraz przebywam. Rozważałem przejazd przez Dzierżoniów, Góry Sowie, obok Nowej Rudy i druga opcja - klasyczna droga w kierunku Kotliny Kłodzkiej, czyli drogą nr 8. Pierwsza myśl to był wybór pierwszej trasy. Jednak dawno nie jechałem ósemką do Kłodzka, ponadto chciałem przejechać się wzdłuż Gór Stołowych od strony Dusznik, więc wybrałem jednak 8-kę. No i doświadczyłem tego konsekwencji.

    Przez około 20 kilometrów jechałem początkowo za tercetem: motocykl, ciężarówka, dostawczak. Ten ostatni w którymś momencie skręcił w inną drogę, jednak ciągle jadące z naprzeciwka samochody sprawiały, że duetu też nie mogłem wyprzedzić. Gdy patrzyłem w lusterko wsteczne, za mną ciągnął się nieskończony sznur samochodów, czego przyczyną było żółwie tempo jazdy duetu: na prostej 70 km/h, pod górkę 60 km/h, z górki prędkość kosmiczna - 8o km/h. W końcu udało mi się ich wyprzedzić, przy czym wykorzystałem okazję, której nie wykorzystałbym w obecności policji. Gdyby nie to, ciągnął bym się za tym duetem jeszcze nie wiadomo jak długo. Przynajmniej potem miałem wolną drogę, bo przede mną długo nie było samochodów - duet hamulcowych skutecznie ją oczyścił, samochody przed nim odjechały do przodu z normalną prędkością. Tak to się jeździ tą trasą. Lubię ją, ale normalnie jechać nią można, swoim tempem, tylko w niedzielę wcześnie rano.

  • Pyrus2019-05-30 11:17

    Upieram się przy tym, że artykuł dotyczy kontrowersyjnego projektu przebiegu drogi w okolicach Barda.
    W opisywanym wariancie - nie wdając się w szczegóły - co najmniej zepsuje widok na Obryw Skalny, czyli na twór będący ewenementem w całych Sudetach. Jak prace ziemne ( a zwłaszcza odwodnienie terenu pod inwestycję) wpłyną na Studzienkę Marii i okoliczne cieki wodne - tego też nie wiemy. Ostrożność wymaga zakładania scenariusza najbardziej negatywnego, tzn. ucieczki wód i wysychania źródeł.
    Co do ilości smrodu i hałasu emitowanego z estakad i wiaduktów, wystarczy wycieczka w pobliże Żywca i Bielska Białej, gdzie w bardzo podobnych warunkach terenowych już poprowadzono drogę ekspresową.
    Co do dyskusji o priorytetach komunikacyjnych, to uważam, że właściwym rozwiązaniem jest stawianie na zrównoważony rozwój sieci drogowej i kolejowej. Nie wszędzie są to konkurencyjne środki transportu i każdy z nich ma swoje wady i zalety. Inwestycje drogowe i kolejowe są także finansowane z różnych źródeł i nie brak finansów, lecz zwykły bałagan i nieudolność organizacyjna są powodem opóźnień przy budowie (albo i zwykłej modernizacji) sieci drogowej i kolejowej.
    Dowód: podobne opóźnienia na modernizowanej trasie kolejowej z Wrocławia do Poznania i takie same opóźnienia na budowie drogi szybkiego ruchu z Wrocka do Poznania. ( budowanej przecież na EURO 2012).
    Pamiętam doskonale pociągi do Stronia Śląskiego, Srebrnej Góry, Radkowa itd. Uważam likwidację tych wszystkich linii kolejowych za zbrodnię i tryumf prymitywnego i prostackiego poglądu, ze każda linia kolejowa musi być dochodowa. Przykład dobrze utrzymanych bocznych linii kolejowych po czeskiej stronie Sudetów świadczy o tym, że takie własnie linie kolejowe doskonale służą i miejscowym mieszkańcom i turystom, ograniczając jednocześnie zbędny ruch samochodowy.
    Reasumując, moim skromnym zdaniem:
    1. nowa inwestycja drogowa powinna omijać Bardo w dalszej odległości;
    2. nie ma sprzeczności między budową nowych dróg i modernizacją linii kolejowych.

  • Tomek Nawrot2019-05-30 08:35

    Pyrus, nie za bardzo rozumiem. Po pierwsze, jakimi dokładnie przesłankami kierujesz się pisząc, że to nie w temacie dyskusji? Po drugie, czytałeś wypowiedź Adama? Pisze o tym, że przeznacza się duże pieniądze na budowę tras szybkiego ruchu, a powinno się przeznaczać więcej na kolej. To spowoduje, że będzie mniej na nowe drogi, więc może by wtedy nie było na budowę drogi ekspresowej, której dotyczy artykuł i ta dyskusja.

    Co do lokalizacji trasy, smród to raczej nie, jego czuć tylko w bliskiej odległości. Natomiast hałas na pewno tak, będzie go słychać na kilkaset metrów. Co do krajobrazu, to dlaczego on Twoim zdaniem jest unikatowy?

  • Bardzianin2019-05-29 14:33

    NAJLEPSZYM WARIANTEM PRZEBIEGU DROGI S-8 między Bardem i Kłodzkiem jest : A-2. Po pierwsze: ominie góry i o to chodzi. Po drugie: będzie BEZPIECZNY , bo TUNELE są DROGIE, WIADUKTY wysokie, a wiadomo, że jak coś jest na skróty to zawsze dłużej schodzi! ;)

  • Pyrus2019-05-29 10:52

    Tematem artykułu jest kontrowersyjny (i prawdopodobny) przebieg nowej drogi koło Barda. Więc myślę, ze tego tez tematu powinna dotyczyć dyskusja. A sprawa priorytetów komunikacyjnych to ciekawy temat - rzeka. Ale w tym miejscu - jest to dyskusja nie bardzo na temat.

    Co do samej prezentowanej wizualizacji, to uważam ten wariant za najgorszy z możliwych. Hałas i smród spalin z wiaduktów utruje mieszkańców Barda i definitywnie zniszczy unikatowy krajobraz.

    Przebieg wszystkich wariantów znajdziecie tutaj:
    https://www.radiowroclaw.pl/articles/view/77891/Premier-Morawiecki-zapowi edzial-3-warianty-S8-ZNAMY-ICH-PRZEBIEG-ZOBACZ#

    A ewentualny artykuł o priorytetach komunikacyjnych w okolicach Sudetów chętnie przeczytam.
    I skomentuję ;-)

  • Tomek Nawrot2019-05-29 07:48

    Gdy powstawały pierwsze linie kolejowe nie było samochodów, rozwój kolejnictwa nie miał więc konkurencji i bezdyskusyjnie był bardzo potrzebny. Dzięki niemu wręcz skokowo rozwinął się przemysł, kolej przyczyniła się też do rozwoju turystyki. Obecnie sieć dróg jest o wiele, wiele większa niż kolejowa. Autobusem można dojechać w większą liczbę miejsc niż pociągiem, ceny przejazdu autobusem są praktycznie identyczne jak pociągiem - tu transport drogowy ma przewagę. Jest tu jeszcze kwestia kosztów. Wiele lat temu przeczytałem, że kupując bilet na pociąg podróżny pokrywa tylko 1/7 kosztów funkcjonowania kolei, resztę dotowało państwo. Nie wiem jak jest teraz. Słyszałem, że Urząd Marszałkowski dopłacał (nie wiem, jak jest obecnie) do Kolei Dolnośląskich. Z drugiej strony też czytałem opinie, że pieniądze uzyskiwane z podatku drogowego, który zawarty jest w cenie paliwa, nie wystarczają na utrzymanie i budowę dróg. Ciekawe jest więc, który z tych rodzajów transportu generuje większe koszty, do którego więcej dopłaca państwo.

    Na pewno zasadne jest istnienie kolei w transporcie towarowym. Tu państwo nie dopłaca nic lub mało. Część ruchu towarowego zastępują ciężarówki, ale nie zastąpią przewozu towarów masowych: tłucznia, żwiru itp. Chyba jest to tańsze niż wozić ciężarówkami, które zwiększyłyby ruch na drogach i zużycie nawierzchni. Bezkonkurencyjna jest kolej dużych prędkości - około 2x szybciej od podróży autostradą. Wymaga jednak budowania linii od zera ze względu na wymagany duży promień zakrętów. Czyli w przypadku linii z Wrocławia do Kłodzka remont nie spowoduje, że szybciej by się jechało pociągiem niż samochodem drogą ekspresową. Budowa linii kolei dużej prędkości oraz odpowiedni tabor są bardzo drogie, koszt porównywalny jest chyba z budową drogi ekspresowej. Z tego też względu taka linia chyba nigdy nie powstanie między Wrocławiem, a Kłodzkiem. Jeśli już, to do W-wy, Poznania, Katowic i Krakowa.

    Jednak w transporcie indywidualnym samochody mają ogromną przewagę nad pociągami. Dojedzie się nimi prawie w każde miejsce w przeciwieństwie do pociągu. W każdej chwili można się zatrzymać, aby coś kupić, zjeść lub zobaczyć znajdującą się po drodze atrakcję turystyczną. Można wyjechać i wrócić o dowolnej porze - nie trzeba spieszyć się i stresować, żeby zdążyć na pociąg. W samochodzie można robić co się chce: rozmawiać przez telefon, słuchać dowolnie głośno dowolnej muzyki. Jadąc samemu jest drożej niż jadąc pociągiem, ale przy 3 osobach w samochodzie (mając gaz już przy 2) cena przejazdu jest taka sama lub niższa.

  • Kłodzczanin2019-05-28 16:31

    NAJLEPSZYM WARIANTEM PRZEBIEGU DROGI S-8 między Bardem i Kłodzkiem jest : A-3 lub A-1. Po pierwsze: będa najkrótszymi i o to chodzi. Po drugie: będą BEZPIECZNE , bo TUNELE WYELIMINUJĄ STROME podjazdy NIEBEZPIECZNE ZIMOWĄ PORĄ !

  • Tomek Nawrot2019-05-27 07:54

    Adamie, dotąd wielokrotnie się zastanawiałem, w co lepiej inwestować, co jest lepsze - transport kolejowy, czy drogowy? Czy masz jakieś materiały, które możesz podlinkować, które by świadczyły, że transport drogowy jest lepszy od kolejowego?
    Dlaczego uważasz, że ewentualne niewłaściwe nadanie priorytetu kolei lub drogownictwie jest przejawem, ma rangę Twoim zdaniem zacofania cywilizacyjnego?

  • Adam Włoch2019-05-26 15:37

    No tak. Na to miliardy są.
    Na porządne wyremontowanie linii kolejowej Wrocław - Kłodzko, wprowadzenie na nią nowoczesnego taboru i bezpośrednich połączeń z resztą kraju - nie ma.
    Oto "zrównoważona" polityka gospodarcza i przestrzenna kraju, który rzekomo przynależy do cywilizacji europejskiej.

    Żywię głęboką nadzieję, że los tej inwestycji będzie podobny do losu dziwactw typu CPK, jakieś kolejowe szprychy, narodowe stocznie z rdzewiejącymi stępkami itp.

  • Tomek Nawrot2019-05-23 12:51

    Bezkomentarz jest do wypowiedzi Dywersanta.

  • Silesiophilus2019-05-23 09:22

    Przepraszam, miało być "brzydki", nie "brzyski".

  • Tomek Nawrot2019-05-23 06:59

    Bez komentarza.

  • Silesiophilus2019-05-22 23:22

    Mało tego, korki są teraz (po wprowadzeniu sygnalizacji świetlnej) w Braszowicach.
    A co do psucia krajobrazu - a czy krajobraz z wiaduktami jest z definicji brzyski?
    Poza tym, napisze po raz "enty": Sudety to nie Karakorum!
    Tu żyją ludzie, a te góry są w środku Europy. Bardo zadławione ruchem samochodów jest takie magiczne? Moim zdanie nie.

  • Dywersant Stysz2019-05-22 15:01

    Michał Stysz jak widać spadł z księżyca , niewiele wie o tej drodze i chciałby włożyć kij w szprychy. Uważaj bo ci rękę urwie.

  • Tomek Nawrot2019-05-22 09:29

    Michale, w które dni i o której godzinie przejeżdżasz przez Jordanów i Magnice? Napisałem wyraźnie, że dzieje się to podczas powrotów z gór w dni wolne od pracy. Za każdym razem. Doświadczyłem tego niejednokrotnie. Jest to sytuacja stała i korki te są coraz większe - stan przynajmniej na koniec ubiegłego sezonu, bo wtedy jeździłem tam często, a od jesieni jeszcze nie.
    "ale co ma korek w Jordanowie i Magnicach do tunelu w Bardzie" - nie za bardzo rozumiem. Jeszcze raz: Magnice i Jordanów znajdują się na drodze nr 8, na której jest bardzo duże natężenie ruchu. Aby jemu zapobiec i skrócić czas dojazdu do Kotliny Kłodzkiej budowana będzie trasa szybkiego ruchu.
    Niszczenie krajobrazu? Nie wiem, nie jestem fachowcem, ale te mosty na tej wizualizacji mi się podobają.

  • Michał Stysz2019-05-21 17:31

    Może ja nie jestem stąd, ale co ma korek w Jordanowie i Magnicach do tunelu w Bardzie. Jestem to co miesiąc i w żadnych korkach nigdy nie stałem. Nie wiem gdzie wy te korki widzicie.
    Jestem zdecydowanie przeciwko niszczeniu tego pięknego, magicznego terenu. Rozpoczniemy oficjalny protest jako stowarzyszenie. Jeżeli to nie pomoże to przejdziemy do bardziej drastycznych środków.

  • Tomek Nawrot2019-05-21 08:12

    Hmm... to chyba są dwie drogi nr 8 łączące Wrocław z Kłodzkiem. Na jednej jeżdżą ciężarówki 140 km/h i wszystko wyprzedzają. Na drugiej - tą zdaje się ja jeżdżę, ciężarówki rzadko kiedy wyprzedzają, bowiem z naprzeciwka ciągle jadą samochody. Ja nawet - jadąc samochodem osobowym, rzadko tam wyprzedzam, chociaż mam ciężką nogę, bowiem po prostu nie ma jak. Chyba, że na trzeciego, ale takim ryzykantem nie jestem. A tacy się zdarzają i to jest jeden z powodów, dla którego zdecydowano o budowie ekspresówki - trudno się wyprzedza, a ci, którzy na to się decydują, mocno ryzykują i czasami kończy się to wypadkami. Niemożność wyprzedzania ciężarówek skutkuje tym, że jedzie się za nimi - 80 km/h.

  • Silesiophilus2019-05-20 18:22

    "...w tempie ciężarówek...". Dobre - ciężarówki wyprzedzają tu "na podwójnej ciągłej" i w terenie
    zabudowanym! Zresztą, nie tylko tu. Taki mamy klimat, jak mawiano...

  • Tomek Nawrot2019-05-19 08:22

    Super, że coś się dzieje w temacie wybudowania tej trasy. Jest na niej duży ruch, praktycznie nie da się wyprzedać, więc jedzie się wolno, w tempie ciężarówek. A pod koniec weekendów i innych dni wolnych od pracy, w Jordanowie Śląskim i w Magnicach robią się bardzo duże korki. W Magnicach przyczyną są światła na skrzyżowaniu drogi do Bielan Wrocławskich z łącznikiem drogi nr 8 biegnącym do trasy S8. Powstał podczas jej budowy i wtedy, za jednym zamachem, można było wykonać wiadukt. A tak teraz ludzie tracą dużo czasu i paliwa stojąc w korku.

Komentarz
Facebook