Mapy, przewodniki
Wyszukiwarka
Kalendarz imprez
Subskrypcja

Nowe wydawnictwa
  • 2019-11-19 22:28

    Michael Willmann (1630-1706) był bez wątpienia najwybitniejszym śląskim malarzem, autorem tak znakomitych dzieł jak lubiąski cykl Męczeństw Apostołów czy dekoracja freskowa w kościele pw. św. Józefa w Krzeszowie. W świadomości przeciętnego mieszkańca Śląska wciąż jednak pozostaje on artystą mało znanym, na temat którego często powielane są błędne informacje i obiegowe opinie

  • 2019-11-03 07:40

    Najnowszy tomik poetycki Barbary Pawłowicz, zauroczonej rodzinnym Lwówkiem Śląskim i Karkonoszami, to 53 wiersze, pięknie „oprawione” w fotografie. Autorami zdjęć są: Elżbieta Bojczuk, Danuta Pająkiewicz, Zofia Prysłopska, Andrzej Raj, Grzegorz Truchanowicz oraz Cezary Wiklik. Przywołuje wspomnienia i obrazy różnych pór roku

  • 2019-11-03 07:36

    Oława to jedno z najstarszych dolnośląskich miast. Założona została przez księcia piastowskiego Henryka I Brodatego w 1234 lub 1235 roku. Wciąż można tutaj wstąpić do zamku Piastów, który w późniejszym okresie, przez ponad 40 lat był rezydencją Jakuba Sobieskiego – syna polskiego króla Jana III Sobieskiego. A warto zwiedzić też kościoły, koszary fryderycjańskie, przyjrzeć się kamienicom i dworcowi kolejowemu. Trasa łącząca Oławę z Wrocławiem była pierwszą linią kolejową na Śląsku

  • 2019-09-17 07:35

    Niezależnie od tego, czy znacie Wrocław od podszewki, czy przyjechaliście tu pierwszy raz i chcielibyście poznać miasto, warto przeczytać tę książkę. Wojciech Chądzyński prowadzi nas po miejscach znanych i zapoznanych, zabytkach, które zwiedza każdy przybywający, ale i tych, których nie odwiedzają nawet wieloletni mieszkańcy grodu nad Odrą

  • 2019-08-18 15:37

    Dzieje Bystrzycy Kłodzkiej, niewielkiego dolnośląskiego miasta, sięgają początku XIV w. W 1319 r. otoczone już obwarowaniami pełniło ono rolę ważnego ośrodka w południowej części Ziemi Kłodzkiej. Jego mieszkańcy przybywali z ziem niemieckich i śląskich. Średniowieczna Bystrzyca miała układ typowy dla lokacji na prawie niemieckim, który doskonale widać do dziś

Które z n/w pasm jest Twoim ulubionym?
Sonda
Wizyt:
Dzisiaj: 1506Wszystkich: 3794284

Zoostań na kolację w ZOO

Fot. Waldemar Brygier
Fot. Waldemar Brygier
2015-11-11 09:42

     Eskalopki marynowane w gałce muszkatołowej i cynamonie, polędwiczki drobiowe marynowane w jogurcie i ziołach, botswański gulasz, zupa rybna z cząstkami pomidorów i papryki albo zupa warzywna z mleczkiem kokosowym, chilli i curry? A na deser grillowane brzoskwinie z anyżem i świeżym imbirem albo naleśniki z sosem kajmakowym i prażonymi bakaliami? Brzmi rewelacyjnie, prawda? I smakuje równie dobrze, co mieliśmy okazję sprawdzić na własnym podniebieniu...

     Wrocławski ogród zoologiczny od minionego weekendu proponuje wieczorne zwiedzanie Afrykarium, a po atrakcjach wodnego świata, pozostanie na kolację w restauracji "Laguna". (ZOObacz Afrykarium i ZOOstań na kolację) Restauracja znajduje się w części zwanej wrakiem okrętu, malowniczo wystającej poza główny obrys budynku i z jej okien można spoglądać na zewnętrzne baseny, z ich mieszkańcami, m.in. kotikami i pingwinami. Restauracja "Laguna" wydaje się być nowym obiektem na gastronomicznej mapie Wrocławia, ale nie do końca tak jest, bo jej ekipę można było przez wiele lat spotkać w Wieży Ciśnień na ul. Wiśniowej. Dla tych, którzy tam bywali, to wystarczająca rekomendacja.

     Ponieważ samo Afrykarium mieliśmy już okazję poznać wcześniej, więc główną atrakcją wieczoru wydawała się być kolacja. Okazało się jednak, że wieczorne zwiedzanie ma w sobie wiele uroku i jest niepowtarzalnym przeżyciem, chociażby z powodu małej ilości zwiedzających. Poprzednio, gdy tu byliśmy, było gwarno i przede wszystkim trudno było dopchać się do szyb, by coś zobaczyć. Tym razem mogliśmy spacerować w komfortowych warunkach, w towarzystwie co najwyżej kilku osób. W wielu miejscach byliśmy jedynymi osobami obserwującymi zwierzęta. Zupełnie inaczej odbiera się wówczas otaczający nas świat. Zaskoczeniem była też przejrzystość wody basenu, w którym przebywają hipopotamy. Ostatnio nie było nic widać po 2-3 metrach, tym razem można było zajrzeć w głąb nawet do 10 metrów. To w dużej mierze zasługa nowych mieszkańców, kilku tysięcy małych rybek, naturalnych filtrów, które uwijały się na dnie zbiornika.

     Czas jednak na wrażenia z kolacji. Po wejściu do restauracji, na pierwszy rzut oka wrażenia są pozytywne, a w poczuciu dobrego wyboru upewnia nas uśmiechnięty personel, który cierpliwie informuje, co możemy zjeść w każdym z proponowanych czterech zestawów. Nas było troje, więc zestaw z zupą rybną i polędwiczkami drobiowymi w jogurcie pozostawiliśmy sobie na kolejną wizytę, wybierając do konsumpcji trzy pozostałe.

     Idąc na kolację, bądź co bądź w niecodziennej scenerii i stylu, spodziewaliśmy się obsługi przy stoliku, a tymczasem zostaliśmy obsłużeni w stylu barowym, przy ladzie. Nie jest to zarzut, bo zrozumiałe jest, że przy dużej liczbie gości jest to o wiele praktyczniejsze, łatwiejsze rozwiązanie i przede wszystkim szybsze dla samych klientów, ale w przypadku niedużej frekwencji (a w porze, gdy byliśmy, tak właśnie było), o wiele przyjemniej byłoby być obsłużonym a'la carte, przy stoliku.

     Dania za to spełniły nasze oczekiwania w pełni. Te z czerwonym mięsem były, jak na nasze podniebienia, okraszone zbyt słonymi sosami, ale to zawsze jest kwestia indywidualnego smaku, zwłaszcza u osób, które w kuchni soli akurat nie nadużywają. Za to polędwiczki drobiowe bardzo nam smakowały, przede wszystkim z powodu swego delikatnego smaku, podkreślonego przez curry, mango i mleko kokosowe. Wszystkie trzy zestawy zauroczyły nas, każdy na swój sposób, swoimi smakami, a te były wyjątkowe dzięki dodanym do nich przyprawom, czy dodatkom, takim jak mleko kokosowe, jogurt, anyż, imbir, suszone owoce limonki, czy zupełnie dla nas do tej pory egzotyczna przyprawa z sumaka.

     Z kolacji wyszliśmy usatysfakcjonowani. Myślę, że ofertę "Laguny" można z czystym sumieniem polecić każdemu miłośnikowi dobrej kuchni, a połączenie z wieczornym zwiedzeniem Afrykarium jest świetnym rozwiązaniem dla osób, które nie lubią hałasu, przepychania się i tłoku. Oferta jest dostępna od piątku do niedzieli, po godzinie 16:00 i kosztuje 50 złotych (Afrykarium + kolacja). Można również kupić bilet na samo zwiedzanie Afrykarium (20 zł), a do "Laguny" wpaść po prostu na kawę i ciastko. Tak, czy inaczej, warto zajrzeć do zoo także wieczorem, bo zwiedzanie w nocnej scenerii ma niepowtarzalny urok. A zatem: samych pozytywnych wrażeń i... smacznego!

Waldemar Brygier - NaszeSudety.pl

 


Zobacz także:
strona wrocławskiego ogrodu zoologicznego
strona"Laguny" w Afrykarium

 

Galeria

  • Dodaj link do:
  • facebook.com
 

Komentarze

Komentarz
Facebook