Don Giovanni, który nie pozostawia obojętnym

2019-02-18
  • Fot. Opera Wrocławska

    Fot. Opera Wrocławska

     Legenda Don Juana, pełnego uroku acz pozbawionego  wszelkich skrupułów uwodziciela, inspirowała wielu twórców. Dość wspomnieć dramat Moliera, poemat Georga Byrona czy wiersz Charlesa Baudelaire’a. Właśnie na motywach sztuki Moliera oparta jest opera Wolfganga Amadeusza Mozarta „Rozpustnik ukarany czyli Don Giovanni” z włoskim librettem Lorenzo Da Ponte’a. Od swej praskiej premiery w 1787 roku doczekała się mnóstwa realizacji i interpretacji. Z najnowszą, od 9 lutego 2019 roku można zapoznać się w Operze Wrocławskiej.

     Przedstawienie jest interesujące z kilku względów. Po pierwsze, jest dziełem brazylijskiego zespołu realizatorów: reżysera André Heller-Lopesa, scenografa Renato Theobalda, kostiumografki Sofii di Nunzio i reżysera świateł Gonzalo Cordovy. Nic zatem dziwnego, że pełne jest wątków południowoamerykańskich. Jak wyjaśnia reżyser, postać głównego bohatera nawiązuje do brazylijskiego artysty-plastyka Arthura Bispo do Rosária, postacie wieśniaków Zerliny i Masetta  pochodzą z folkloru peruwiańskiego i boliwijskiego, a pojawiająca się w końcowej scenie wielka marionetka Komandora przywodzi na myśl rekwizyt z karnawałowej parady. Trudno nie dostrzec też podobieństwa Donny Elviry do wizerunku meksykańskiej malarki Fridy Kahlo. Latynoskie skojarzenia budzą szczególnie kostiumy i scenografia.

     Po drugie, niezwykłe jest miejsce, w którym reżyser umieścił akcję opery, bowiem rozgrywa się ona w szpitalu dla obłąkanych, będącym równocześnie wielką biblioteką. Sługa Don Giovanniego, Leporello, staje się w tej scenerii pielęgniarzem, a Komandor – dyrektorem szpitala. Pozostałe postacie to pacjenci, którzy uciekają w świat przeczytanych książek i utożsamiają się z ich bohaterami. Jak wyznał sam reżyser, inspiracją takiego pomysłu była duża ilość nawiązań do szaleństwa obecnych w libretcie opery. 

     Co jest więc  rzeczywistością, a co wytworem chorej wyobraźni i emocjonalnej chwiejności? Czy Don Giovanni jest do cna zepsutym rozpustnikiem czy może chorym człowiekiem, który nie chce wyzdrowieć, bo kosztowałoby go to zbyt wiele wyrzeczeń? A może sama miłość jest szaleństwem? Takie rozważania można snuć słuchając mistrzowskiej muzyki Mozarta – doskonale zharmonizowanych ansambli, arii i partii chóralnych w świetnym wykonaniu młodych w większości solistów oraz orkiestry i chóru Opery Wrocławskiej. Wrażeń artystycznych dostarczają też bogate i barwne kostiumy, światła i dekoracje.

     Choć nowa interpretacja opery wiedeńskiego klasyka może zaskakiwać, a nawet szokować, z pewnością trudno pozostać wobec niej obojętnym.

Katarzyna Potocka-Brygier - NaszeSudety
CMS by Quick.Cms| Projekt: StudioStrona.pl