Frankowicze idą do sądów

2019-11-22

     O problemach osób, które miały i mają zaciągnięte kredyty we frankach szwajcarskich wiedzą lub słyszeli w Polsce już chyba wszyscy. Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jaki wydany został na początku października, lawinowo wzrosła ilość pozwów, jakie trafiły do polskich sądów. Paweł Artymionek z Kancelarii Radców Prawnych Optima Legal Consulting szacuje, że do sądów pójdzie w sumie około  10-15% osób, które mogłyby ubiegać się o pieniądze z racji źle skonstruowanych umów przygotowanych przez banki.

     Skąd wynika tak mały odsetek osób, które zechcą walczyć o swoje pieniądze? Przyczyn jest wiele, to między innymi strach przed rozprawami w sądzie, kosztami, przegraną, czy wreszcie brak wiedzy o możliwościach walki o swoje. To również w dużej mierze podświadome zaufanie do banków, które mamy zakodowane w umyśle. Każdy przecież zna powiedzenie, że coś „jest pewne jak w banku”. Tymczasem dla prawników bank (jakkolwiek by się nie nazywał), to jedynie przedsiębiorca, taki sam jak setki innych.

     - W 99% procentach osoby, które miały lub mają kredyty frankowe, mogą dochodzić swoich praw w sądzie, bo większość umów posiada klauzule niedozwolone. Dotyczy to również osób, które kredyty już spłaciły, bo spłata nie wyklucza dochodzenia swoich roszczeń, nawet jeżeli ktoś spłacił swój kredyt w ostatnich dwóch, czy trzech latach – komentuje Paweł Artymionek.

     W sądach znajduje się obecnie ok. 7 tysięcy spraw założonych przez frankowiczów. W ciągu ostatniego miesiąca kancelaria OLC zajęła się 50 takimi przypadkami. Prawnicy są dobrej myśli, wierzą że ogromna większość zostanie przez nich wygrana.

Waldemar Brygier - NaszeSudety
CMS by Quick.Cms| Projekt: StudioStrona.pl