Georetum w Wojsławicach
"1811 - właściciele wsi z rodu von Prittwitz aklimatyzują pierwsze drzewa obcego pochodzenia, głównie północnoamerykańskie" - tę informację można przeczytać w folderze wydanym przez Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego, prezentującym arboretum w Wojsławicach koło Niemczy.
Pierwsze różaneczniki, z których słynie arboretum, zostały posadzone tam w 1880 r. przez Fritza von Oheimba, który w tym czasie był właścicielem dóbr w Wojsławicach. W 1946 r. majątek został przejęty przez PGR, a w 1988 r. przez Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego, którego jest obecnie filią. Choć biorąc pod uwagę wielkość ogrodu, ilość kwiatów, krzewów i drzew, można by uznać, że to Ogród Botaniczny we Wrocławiu jest filią arboretum w Wojsławicach.
Nową atrakcją ogrodu w Wojsławicach jest Georetum. Przy odsłoniętej ścianie skalnej przypominającej wyglądem kamieniołom, zostały zgromadzone minerały i skały występujące w okolicy - na Wzgórzach Niemczańskich. Są także tablice edukacyjne objaśniające m.in. jak one powstały.
Arboretum w Wojsławicach słynie również z najbogatszej w Polsce kolekcji liliowców, w której znajduje się ponad 3000 ich odmian. Kolekcja ma statut Polskiej Kolekcji Narodowej. Liliowce w pełni kwitną na początku lipca. W tym czasie również zakwitają piękne hortensje i swe wdzięki pokazują do sierpnia. W wojsławickim arboretum rośliny zachwycają cały czas od maja do września. W ostatnim miesiącu lata kwitnie tam nadal dużo kwiatów, podziwiać można też różnobarwne trawy i owoce egzotycznych gatunków drzew oraz krzewów.
Gdy byłem tam kilka dni temu, zauważyłem na skłonie jednego ze wzgórz przylegających do zagospodarowanego obecnie terenu arboretum, wykonywane tam prace ziemne. Wyraźnie było widać zarys nowych i rozmieszczonych w regularnych odstępach pasów w kształcie długich prostokątów - takich samych, na których w arboretum rosną kwiaty. Pierwsza myśl, która w związku z tym mi się nasunęła - teren ekspozycji arboretum będzie powiększony. Potwierdził to pracownik, z którym o tym rozmawiałem. Podobno mają być tam posadzone rośliny zagrożone wyginięciem, znajdujące się pod ochroną. Będzie więc znowu powód, aby przyjechać do Wojsławic.
Choć i bez tego jest po co tam jeździć kilka razy w roku. Cały czas jest w nim coś nowego robione. Zauważyłem dwie aleje, którymi jeszcze nie szedłem. Oglądając mapkę zamieszczoną w folderze zobaczyłem takie miejsca, jak: kolekcja grusz - niedługo będą dojrzałe, a goście mogą zrywać i jeść wszystkie owoce, Aleja Jarzębów, Aleja Derenia Jadalnego, Aleja Śliwy Wiśniowej - nazwy te brzmią intrygująco i smakowicie. Chyba znowu tam pojadę jeszcze w tym roku.












