Historyczne spluwy w twierdzy

2015-11-05
  • Fot. Ilona Leszczyńska

    Fot. Ilona Leszczyńska

     Marcin Przybysz, pasjonat strzelectwa i militariów przed kilkoma miesiącami otworzył w srebrnogórskiej twierdzy strzelnicę. Jak sam przyznaje wpadł na taki pomysł, aby dzielić się swoją pasją z innymi miłośnikami kontaktu z historyczną bronią palną. Jest synem i wnukiem żołnierza, ale w wojsku nie był, bo jak sam przyznaje wolał pracę w korporacji.

     - Podczas jednej z wycieczek na twierdzę wpadłem na pomysł otwarcia strzelnicy. Jedna z armat znajdujących się w twierdzy, to działo z którego w latach 50-tych zeszłego wieku strzelał mój ojciec. Wychowałem się w tych okolicach i doskonale znam to miejsce – mówi Marcin Przybysz.

     Ponad pół roku trwały prace związane z przystosowaniem pomieszczenia na strzelnicę. Koszt, to około 100 tys. zł i szereg pozwoleń. - Na razie na strzelnicy nie zarabiam, może za trzy lata zwrócą się wszystkie koszty, ale już myślę o kolejnych inwestycjach. Cena za strzał wynosi od 1 do 6 złotych, to zależy od broni - dodaje.

     Od otwarcia minęły trzy miesiące. W tym czasie przewinęło się już parę tysięcy osób, głównie turystów, zorganizowane grupy, ale jest też coraz więcej pasjonatów broni, którzy odwiedzają strzelnicę regularnie.

     - Organizuję różne imprezy. Kolejna odbędzie się 11 listopada pod hasłem „Dziesięć strzałów ku chwale Ojczyzny”. W dniu Święta Odzyskania Niepodległości będzie można sprawdzić swoje umiejętności strzeleckie, a na tarczy pojawią się wizerunki esesmana i bolszewika. Troszeczkę kontrowersyjnie, ale uznałem, że nie sposób uciec od naszej historii i nie ma też takiej potrzeby - przyznaje właściciel strzelnicy.

     Broń z jakiej można postrzelać to historyczne, w pełni sprawne egzemplarze, podobne do tych jakie można znaleźć na muzealnych salach. Nie brakuje również broni nowoczesnej, która dziś służy wojsku.

     - Staram się, aby na mojej strzelnicy udostępniona była broń, którą kojarzymy z lekcji historii, czy popularnych filmów. Dlatego też strzelamy, np. z Waltera P-38, przezwanego „Hansem Klossem”, czy też „James Bond”. Każdą sztukę dobieram z największą dbałością na aukcjach internetowych oraz od kolekcjonerów. Mój najnowszy zakup to Mauzer C96 - taki pistolet miał Janek Kos z „Czterech Pancernych”. Obiecałem ją jednemu z najmłodszych pasjonatów – klientów strzelnicy, to on zainspirował mnie do tego zakupu. Koszt tego egzemplarza to kilka tysięcy złotych, ale uznałem, że warto - dodaje szef strzelnicy. - U mnie nie było żadnych wypadków. Jednak zarówno ja, jak i moi  instruktorzy strzelectwa, jesteśmy przeszkoleni i gotowi na każdą sytuację. Strzelnica musi być i jest bezpieczna – zapewnia Przybysz.

     W dalszych planach, być może już w przyszłym roku, jest budowa odkrytej strzelnicy o długości 100 metrów, aby przy współpracy z samorządem organizować szkolenia strzeleckie dla dzieci i młodzieży. Strzelnica czynna jest od listopada do marca tylko w piątki i weekendy, ale po wcześniejszej rezerwacji także w dowolny dzień w tygodniu.

Ilona Leszczyńska – Gazeta Ząbkowicka
CMS by Quick.Cms| Projekt: StudioStrona.pl