Na Antarktydzie jak w Górach Stołowych

2019-01-14
  • Fot. Bartek Sadowski

    Fot. Bartek Sadowski

     Jak umyć się w temperaturze minus 40 stopni? Pokonać 1200 km po śniegu w 69 dni, ciągnąc za sobą sanki ważące 120 kg? Jeść słodycze i schudnąć? Wszystko to wyjaśnia pochodząca z Wrocławia Małgorzata Wojtaczka, pierwsza Polka, która samotnie i bez pomocy z zewnątrz zdobyła Biegun Południowy.

     Którędy na Biegun Północny? Odpowiadając żartobliwie, Małgorzata Wojtaczka dotarła tam drogą mocno okrężną: z Wrocławia (gdzie się urodziła i studiowała), przez Toruń (z którym jest związana), najgłębsze jaskinie Europy (które uwielbia penetrować), Spitsbergen (który pokonała na nartach) i Ocean Arktyczny (po którym żegluje od lat).  Kiedy więc dwa lata temu wyruszała na wyprawę swojego życia, wiedziała, że jest odpowiednio przygotowana do takiego ekstremalnego wyczynu. 

     Droga na Biegun Południowy jest ekstremalna pod każdym względem: kiedy u nas panuje zima, na Antarktydzie trwa lato: słońce świeci przez 24 godziny na dobę, podnosi się też temperatura, sięgając od -20 do -35 stopni (odczuwalna z powodu wiatru jest o 10 stopni niższa), prawie codziennie wieje mocny wiatr (do 100 km/h), w krajobrazie dominuje dryfujący śnieg. 

     Dlaczego wybrała się akurat tam i dlaczego podjęła to wyzwanie samotnie, rezygnując z wszelkiej pomocy z zewnątrz? – Tam jest zimno, a to lubię. Poza tym to bardzo wielka przestrzeń bez cywilizacji, miejsce bardzo mało zmienione ręką człowieka. No i jest trudno – to też lubię – mówi Małgorzata Wojtaczka. Jak dodaje, mimo wszechogarniającej bieli, krajobraz wcale nie jest monotonny. – Pogoda się często zmienia, podobnie jak widoki: czasami widać góry, czasami zastrugi - coś, co przypomina wydmy śnieżne. Przez kilka dni teren był pofalowany jak w Górach Stołowych, czyli: wchodzę na górę, kawałek idę po płaskim, schodzę w dół i znów wszystko od nowa – wyjaśnia.
 


     Zanim dotarła do szklanej kuli, która stoi w miejscu tzw. bieguna ceremonialnego, musiała dać z siebie wszystko – pod każdym względem. Dziennie zjadała kilogram pożywienia, w tym sporo słodkich przekąsek, które – jak się śmieje – w tych warunkach mogła pochłaniać bezkarnie (po wyprawie ważyła o kilkanaście kilogramów mniej niż przed nią). Czy w czasie takiej ekspedycji dokucza samotność? Jak w trzaskającym mrozie załatwia się potrzeby fizjologiczne? Jak się umyć? O czym się śni? Czy samotność dokucza człowiekowi? Tego i wielu innych fascynujących rzeczy można się dowiedzieć z odcinka internetowego programu „Z tymi co się znają” z jej udziałem. O wszystko, co ważne i ciekawe wypytuje Małgorzatę Wojtaczkę Marcin Prokop. 

     Cała rozmowa z Małgorzatą Wojtaczką dostępna tutaj... 

[Anna Palus - PR Expert]
CMS by Quick.Cms| Projekt: StudioStrona.pl