Na wschodzie bez zmian
Czeska prasa (idnes.cz) przypomina, że minęło pięć lat od spotkania polskich i czeskich samorządowców, którzy postanowili poprawić stan linii kolejowej z Jeseníka przez Głuchołazy do Karniowa. Pięć lat minęło, a sytuacja nie uległa większej zmianie i czeskie pociągi, które jeżdżą tą trasą, muszą ją pokonywać z prędkością zaledwie 30 km/h. Szybciej nie mogą – nie pozwala na to obecny stan torowiska.
Mała prędkość pociągów to tylko jedna z przyczyn dla których frekwencja na linii jest znikoma. Linia jest transgraniczna, więc wydawałoby się, że atrakcyjna dla mieszkańców zarówno po polskiej, jak i czeskiej stronie. Niestety, mankamentem jest usytuowanie stacji kolejowej w Głuchołazach, która od centrum miasta oddalona jest o dwa kilometry i nie ma możliwości skorzystania z komunikacji miejskiej – trzeba ten dystans pokonać na własnych nogach.
Paweł Szymkowicz z głuchołaskiego Urzędu Miejskiego mówi, że miasto stara się o przystanek kolejowy, który usytuowany byłby w okolicy dzisiaj nieużywanej stacji Głuchołazy Miasto. Ale starania trwają już lata i nie raz słyszeliśmy o tych planach. Do jego słów sceptycznie nastawieni są nie tylko mieszkańcy Głuchołaz, ale i partnerzy z czeskiej strony. „Jestem ciekawy, kiedy przystanek będzie oddany do użytku. W Polsce wszystko trwa bardzo długo” – mówi Lubomír Žmolík, szef Stowarzyszenia Miast i Gmin Regionu Jeseníckiego.
Dla krajów ołomunieckiego i morawsko śląskiego linia kolejowa przez Polskę jest ważna, dlatego pokrywają wielomilionowe straty, jakie przynosi. Rozwiązaniem byłaby dzierżawa linii przez Czechów i jej naprawa oraz utrzymanie w dobrym stanie. Taki pomysł pojawił się na spotkaniu pięć lat temu. Zainteresowany nim był nie tylko przewoźnik, ale również czeskie ministerstwo komunikacji. Rozpoczęte zostały nawet rozmowy z polską stroną, ale utknęły w martwym punkcie i minęło pięć lat, a sytuacja nie uległa zmianie… Czy doczekamy się w końcu pozytywnego zakończenia sprawy?



