Nocni turyści problemem w Górach Izerskich
Zimą narciarze biegowi, latem rowerzyści i miłośnicy biegów długodystansowych. Życie zagrożonych wyginięciem cietrzewi nie jest łatwe w Górach Izerskich. Radomír Studený, izerski strażnik przyrody zwraca uwagę, że duża popularność gór przekłada się na zmniejszenie populacji cietrzewi, które nie mają spokoju nie tylko w dzień, ale także w nocy z powodu osób, które wybierają się w Góry Izerskie już po ciemku, na przykład po zakończeniu pracy. I nie jest wcale trudno spotkać w górach biegacza, który z czołówką biegnie po górach o trzeciej nad ranem. Jak dodaje, na szlakach zamontowane są liczniki odwiedzających i w centralnej części gór notuje się po zapadnięciu zmroku ok. 300 osób, zarówno latem, jak i zimą. Na dodatek wiele z nich posiada nowoczesne czołówki, które świecą silnym światłem 100 metrów do przodu i wszystko dookoła oświetlają.
W Górach Izerskich żyje ostatnich 30 samców cietrzewi, a przed 25 laty było ich około 230! Przy obecnym trendzie grozi nam, że za mniej niż dwadzieścia lat populacja zniknie z naszych gór. Ptak nie ma gdzie uciec przed zwiększającą się ilością odwiedzających Góry Izerskie, ciężko mu latać, a gniazda wije na ziemi. Turyści i sportowcy to oczywiście nie jedyny problem. Coraz większym stają się nielegalne wysypiska śmieci, coraz częściej są to odpady budowlane. Strażnicy walczą z tym, ale nie jest to łatwe. Czasem udaje się złapać osobę wyrzucającą śmieci do lasu, bo w wielu miejscach zamontowane są fotopułapki, a czasem w śmieciach znajdują się odpadki identyfikujące daną osobę, na przykład faktury.



