Odra-Nysa na rowerze: Dzień 2
Autokemp Kristýna (0 km) – granica CZ/DE (2,8 km) – Zittau (6,5 km) – Hirschfelde (16,2 km) – Ostritz klasztor (24,2 km) – Ostritz (26,5 km) – Leuba (29,9 km) – Hagenwerder (32,9 km) – Görlitz (45,2 km) – Ludwigsdorf (53,0 km) – Zodel (57,0 km) – Deschka (59,9 km) – Kulturinsel Einsiedel (65,0 km)
* * *
Po noclegu na kempingu Kristýna powracamy na szlak i wyruszamy w stronę granicy czesko-niemieckiej. Na początek jednak zapoznajemy się z garścią informacji o najbliższym otoczeniu.
Teren pomiędzy drogą z Hradka nad Nisou do Zittau zmienił się bardzo w ciągu ostatnich trzystu lat. Pod koniec XVIII wieku zaczęto drążyć tu szyby wydobywcze kopalni węgla brunatnego, których z czasem powstały dziesiątki. Nysa Łużycka wiła się wtedy meandrami i górnicy musieli nieustannie walczyć z zalewającą szyby wodą gruntową. Ostatecznie w latach 30. XX wieku rzekę „wyprostowano”, przekopując jej obecne koryto. Po dawnych meandrach pozostały do dziś mokradła udostępnione pieszym poprzez budowę drewnianych chodników.
Podczas II wojny światowej przy drodze prowadzącej z centrum Hradka do granicy powstał obóz pracy przymusowej. Więźniowie, w większości Ukraińcy, Rosjanie, Polacy, Francuzi, Belgowie i Albańczycy, pracowali w należącej do koncernu Spreewerk fabryce przy dzisiejszej ul. Lidickiej, produkującej pistolety (szczególnie znane P38) oraz części do dział i samolotów. Pozostałości baraków, w których mieszkali więźniowie, można znaleźć w lesie po obu stronach drogi.
Przekraczamy Nysę Łużycką, mijamy budynki dawnej fabryki, na terenie której działa dziś restauracja „Nostalgie” i wjeżdżamy na ścieżkę rowerową. Od tego miejsca bardzo duża część, jeśli nie większość „Oder-Neisse Radweg” prowadzi ścieżkami rowerowymi, co daje duży komfort podróżowania. Przekraczamy granicę i wjeżdżamy do wioski Hartau.
Wieś pierwotnie była częścią dóbr należących do zamku Grabštejn. W roku 1384 zakupiło ją miasto Żytawa (dziś niemieckie Zittau). Była typową dla tej okolicy wsią rolniczą-rybacką, później rozpowszechniło się też tkactwo chałupnicze. W 1836 roku do zajęć tutejszej ludności doszła praca w kopalniach węgla brunatnego – początkowo wydobywanego w podziemnych sztolniach, a od 1906 roku również metodą odkrywkową. Ślady działalności górniczej ukazuje prowadząca z Olbersdorfu ścieżka dydaktyczna. W północno-zachodniej części wsi działała też cegielnia. W eksploatowanym dla jej potrzeb złożu gliny w 1932 roku znaleziono skamieniały pień trzeciorzędowego cypryśnika, który dziś można zobaczyć przed budynkiem gimnazjum Johanneum w Zittau.
We wsi zwracają uwagę charakterystyczne łużyckie domy przysłupowe z szachulcowym piętrem wspartym na drewnianych słupach wysuniętych przed ścianę parteru. Tego typu rozwiązanie zwiększało stabilność konstrukcji narażonej na drgania pochodzące od pracujących w domach warsztatów tkackich. Taka architektura będzie nam towarzyszyć również w kolejnych miejscowościach.
Za wsią jedziemy ścieżką rowerową, biegnącą wśród łąk, równolegle do Nysy Łużyckiej, w stronę Styku Trzech Granic. Na rozdrożu szlaków stoi pamiątkowy słup z herbami sąsiadujących ze sobą miast w Polsce, Niemczech i Czechach. Kawałek dalej, w miejscu, gdzie do Nysy Łużyckiej wpada potok Lubota (Oldřichovský potok), stykają się granice Republiki Federalnej Niemiec, Republiki Czeskiej i Rzeczypospolitej Polskiej. Powiewają tu cztery flagi: polska, czeska i niemiecka oraz Unii Europejskiej. Na czeskim brzegu Nysy stoi też trójboczny granitowy obelisk. Niestety jest on dostępny tylko z czeskiej i polskiej strony granicy.
Już w 2004 roku planowano wybudowanie w tym miejscu pieszego mostu przez Nysę Łużycką. W 2006 roku, podczas warsztatów zorganizowanych dla studentów szkół technicznych Wrocławia, Liberca, Zittau i Görlitz, powstało kilka projektów mostu, z którego wybrano i nagrodzono jeden. Most miał mieć kształt koła łączącego wszystkie trzy brzegi. Zittau, Bogatynia i Hradek nad Nisou, tworzące związek miast „Mały Trójkąt”, złożyły nawet wnioski do rządów swoich krajów o zgodę na rozpoczęcie budowy, jednak dotąd projekt nie doczekał się realizacji.
Dalej szlak prowadzi brzegiem Nysy, na skraju Żytawy (Zittau). Objeżdżamy dawne przejście graniczne z Czechami, a następnie wracamy ku rzece, aby po ok. 300 metrach skręcić w lewo i dojechać do mostu na rzece Mandau, która wpada tu do Nysy Łużyckiej. Osoby chcące zwiedzić Żytawę powinny za mostem pojechać prosto ulicą Friedenstraβe, która prowadzi do Starego Miasta. Przy odrobinie szczęścia na przejeździe kolejowym można spotkać ciuchcię kolejki wąskotorowej kursującej z Żytawy do kurortów Oybin i Jonsdorf w Górach Łużyckich. Tuż przed przejazdem pociąg zatrzymuje się na przystanku Zittau Süd.
Pierwsze wzmianki o Żytawie pochodzą z XIII wieku, gdy znalazła się w majątku jednego z najstarszych czeskich rodów szlacheckich, Ronowców. W 1255 roku miejscowość otrzymała prawa miejskie od czeskiego króla Przemysła Ottokara II i wkrótce stała się ważnym miastem królewskim. W 1346 roku, razem z Budziszynem, Kamieńcem (Kamenz), Libawą (Löbau), Zgorzelcem i Lubaniem, weszła w skład Związku Sześciu Miast Łużyckich, który miał na celu wspieranie interesów kupieckich oraz ochronę szlaków handlowych przed grasującymi wówczas rycerzami-rabusiami. Związek przetrwał do 1815 roku i przyczynił się do wzrostu znaczenia i bogactwa górnołużyckich miast. W ramach Związku, Żytawa cieszyła się przydomkiem „Die Reiche” (bogata), odzwierciedlającym zamożność tutejszych mieszczan, którzy bogacili się głównie na handlu piwem, solą, zbożem, bydłem i płótnem. W czasie wojny trzydziestoletniej, po bitwie pod Białą Górą (1620), miasto przyjęło dużą grupę czeskich protestantów, którzy uciekali przed prześladowaniami ze strony katolickich Habsburgów. Czeska gmina ewangelicka istniała tu jeszcze w drugiej połowie XIX wieku. W 1635 roku miasto, wraz z większością Górnych Łużyc, stało się częścią Saksonii.
O dawnej świetności Żytawy świadczą dziś jej liczne zabytki. Warto odwiedzić rynek z XIX-wiecznym ratuszem, XVI-wiecznym siedmiopiętrowym Domem Solnym i barokowymi fontannami, zabytkowe kościoły, a także przejść się plantami założonymi na przełomie XIX i XX wieku w miejscu murów miejskich. Z dawnych umocnień zachowała się Baszta Rzeźnicza, koło której można zobaczyć zegar kwiatowy i posłuchać kurantu wygrywanego na dzwonkach z miśnieńskiej porcelany. Nie można pominąć też najsłynniejszego zabytku Żytawy, pochodzącej z XV wieku Wielkiej Zasłony Wielkopostnej (Großes Zittauer Fastentuch) – płótna z namalowanymi dziewięćdziesięcioma scenami biblijnymi, które jest prezentowane w muzeum-kościele św. Krzyża.
Jako, że zwiedzaliśmy już Żytawę podczas innego pobytu, od ujścia rzeczki Mandau wracamy szlakiem do Nysy Łużyckiej. Przejeżdżamy pod wiaduktem linii kolejowej Zittau-Liberec, która niecały kilometr dalej przechodzi pośród domów polskiego Porajowa, ale nie ma tam żadnego przystanku. Porajów i leżąca na północny wschód od niego Sieniawka do 1945 roku były częścią Zittau. Wkrótce szlak odchodzi od rzeki i biegnie wokół parku Weinau, założonego w XIX wieku w stylu angielskim. Mijamy stadion miejski z XIX-wieczną drewnianą trybuną, najstarszą w Niemczech. Przejeżdżamy nad obwodnicą Zittau, skąd ścieżka rowerowa prowadzi wzdłuż ruchliwej drogi w kierunku wsi Hirschfelde. Z prawej strony chwilami widać skraj wyrobiska kopalni węgla kamiennego w Turoszowie.
Od XVI wieku Hirschfelde była ważnym ośrodkiem tkactwa lnu. W 1729 roku pracowały tu 184 krosna, a od połowy XIX wieku zaczęły powstawać fabryki: mechaniczna przędzalna lnu, tkalnia mechaniczna, kopalnia węgla brunatnego (dzisiejsza kopalnia „Turów”), brykieciarnia, elektrownia (pierwsza na terenie Saksonii) oraz fabryka chemiczna. W dawnej elektrowni, ok. 1 km od szlaku, między linią kolejową a Nysą Łużycką, znajduje się dziś muzeum. Do 1945 roku częścią Hirschfelde był należący dziś do Polski Trzciniec Dolny.
Jadąc przez wieś, możemy podziwiać liczne, bardzo zadbane XVIII-wieczne domy przysłupowe. Warto zajrzeć też do gotyckiego kościoła św. Piotra i Pawła, którego empory ozdobione są cyklem XVIII-wiecznych malowideł przedstawiających sceny biblijne. Pod chórem można obejrzeć też stary mechanizm zegarowy, a przy murze cmentarnym – drewnianą tarczę zegara z rysunkiem jelenia (niem. Hirsch) i datą 1928.
Minąwszy centrum Hirschfelde, zjeżdżamy do leżącej nad samą Nysą dzielnicy Rosenthal. Mijamy zabytkowe budynki dawnej przędzalni lnu oraz liczne domy przysłupowe. Przy ulicy leżącej tuż nad Nysą można ugasić pragnienie w jednej z wielu kawiarni i restauracji.
W czasie wojny trzydziestoletniej osiadła we wsi spora grupa emigrantów religijnych z Czech i Moraw, którzy zajmowali się tkactwem chałupniczym. W latach 1845-1846 zbudowano tu pierwszą mechaniczną przędzalnię lnu w Saksonii.
Za miejscowością droga zmienia się w ścieżkę rowerową, biegnącą malowniczym przełomem Nysy Łużyckiej. Po prawej stronie wznoszą się strome zbocza wzgórz Steinberg i Kesselstein. Dwukrotnie przejeżdżamy pod mostami linii kolejowej z Görlitz do Zittau, która kilkakrotnie przecina granicę państwową. Po ok. 7 kilometrach jazdy lesistą doliną docieramy do wspaniałego barokowego kompleksu budynków klasztoru St. Marienthal.
Tutejszy klasztor jest najstarszym działającym klasztorem sióstr cysterek w Niemczech. Został założony w 1234 roku przez Kunegundę, żonę króla czeskiego Wacława i aż do roku 1783 podlegał archidiecezji praskiej. Wspólnota zakonna przetrwała liczne kataklizmy i burze dziejowe, zwłaszcza wojny husyckie (siostry na 30 lat schroniły się wówczas w Zgorzelcu), Reformację, katastrofalny pożar w 1683 roku, powodzie, wojny światowe oraz okresy nazizmu i komunizmu. Pod koniec II wojny światowej SS planowało wysadzić kompleks w powietrze, ale ówczesna opatka odmówiła opuszczenia klasztoru przez konwent, co uratowało go przed zagładą. Po wojnie w klasztorze utworzono dom opieki dla osób upośledzonych umysłowo, a siostrom nie wolno było przyjmować nowicjuszek. Dopiero po 1990 roku można było przystąpić do większych remontów klasztoru. W 1992 roku utworzono fundację Międzynarodowe Centrum Spotkań, która wyremontowała cały kompleks, jednocześnie tworząc w dawnych budynkach gospodarczych domy gościnne i pomieszczenia do odbywania szkoleń i konferencji. Niestety, w 2010 roku, wkrótce po zakończeniu remontu, dolinę Nysy nawiedziła katastrofalna powódź, podczas której poziom wody w budynkach klasztoru sięgał nawet 230 cm.
Swój obecny kształt kompleks zawdzięcza odbudowie w stylu baroku czeskiego podjętej po pożarze w 1683 roku. Wjeżdżając na teren klasztoru, po lewej stronie mijamy dawną stolarnię i wozownię. Powyżej, za murem, rozciąga się leżąca najdalej na wschodzie Niemiec winnica. Z prawej strony mijamy dawny młyn, za którym, na wyspie po drugiej stronie młynówki, stoi budynek elektrowni wodnej i dawnego tartaku. W budynku dawnego browaru (na prawo od głównego placu) znajduje się sklepik, w którym można kupić publikacje na temat Marienthal i okolicy i lokalne produkty spożywcze. W jednym z pomieszczeń można zobaczyć też model klasztoru. Największą część kompleksu zajmuje budynek klasztoru i opactwa z kaplicą św. Krzyża i św. Michała. Północno-wschodnie skrzydło klasztoru tworzy stale otwarty kościół klasztorny z interesującym neogotyckim drewnianym wystrojem. Ciekawie współgra on ze sklepieniem przypominającym rozgwieżdżone niebo. Na lewo od kościoła stoi budynek probostwa, a dalej na lewo, po drugiej stronie dziedzińca – domy gościnne św. Jadwigi i św. Klemensa z ogrodem roślin biblijnych.
Opuszczamy teren klasztoru bramą północną i skręcamy wzdłuż muru w stronę rzeki. Do 1945 roku można było tędy dostać się do leżącej dziś w Polsce wsi Posada, w której klasztor posiadał stawy rybne i stodoły. Most klasztorny został wysadzony w powietrze przez wycofujące się oddziały SS.
Jedziemy dalej na północ, uliczkami miasteczka Ostritz. O dawnej świetności miasta świadczy obszerny rynek z wysokimi kamienicami i pokaźnym ratuszem.
Ostritz przez wieki była związanym z klasztorem St. Marienthal miasteczkiem handlowym przy szlaku do Frýdlantu,. Pod koniec XIX w., po zbudowaniu linii kolejowej z Görlitz do Zittau, powstało tu kilka zakładów przemysłowych, głównie włókienniczych (jako pierwsza powstała przędzalnia juty). Co ciekawe, po II wojnie światowej stacja kolejowa znalazła się po polskiej stronie granicy (nadano jej nazwę Krzewina Zgorzelecka) i pasażerowie wysiadający z pociągu udawali się do miasta pod eskortą żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza. Do lat 90. XX wieku miasto, leżące na terenie otoczonego kopalniami węgla brunatnego i elektrowniami tzw. czarnego trójkąta, uchodziło za jedno z najbardziej zanieczyszczonych miejsc w Niemczech. Sytuacja uległa poprawie po likwidacji elektrowni węglowych po zachodniej stronie granicy, a w 1995 roku rada miejska sfinalizowała projekt „ekologicznego wzorcowego miasta Ostritz - St. Marienthal”. Od tej pory miasto korzysta wyłącznie z energii elektrycznej produkowanej przez elektrownię wodną, turbiny wiatrowe, panele słoneczne i spalarnię biomasy.
Szczególnym dniem, w którym warto odwiedzić Ostritz jest Niedziela Wielkanocna, gdy z rynku miasteczka do klasztoru wyrusza barwna konna procesja (Osterreiten) – nawiązanie do dawnej łużyckiej tradycji wiosennego objeżdżania pól.
Wyjeżdżając z Ostritz, mijamy po drodze elektrociepłownię spalającą biomasę. Za miastem szlak omija meandrującą w tym miejscu Nysę i prowadzi przez łąki, z których widać stojący na wzniesieniu po drugiej stronie rzeki kościół w Krzewinie. Dalej mijamy wieś Leuba. Dojeżdżając do miejscowości Hagenwerder, przejeżdżamy pośród zalanych wyrobisk dawnej żwirowni. Dokładnie po drugiej stronie granicy znajduje się pałac w Radomierzycach.
W XVII wieku właścicielami Radomierzyc była pochodząca z Miśni szlachecka rodzina von Ziegler-Klipphausen. Jej przedstawiciele dorobili się wysokich stanowisk na dworach elektorów saskich. W latach 1710-1732 szambelan elektora i króla polskiego Augusta II, Joachim Zygmunt von Ziegler-Klipphausen wybudował w Radomierzycach monumentalny pałac – jedną z najpiękniejszych rezydencji Górnych Łużyc, w której gościł wiele ważnych osobistości, m.in. Augusta II i jego następców, króla pruskiego Fryderyka II czy marszałka Blüchera. Nie mając dzieci, właściciel przekazał majątek założonej przez siebie fundacji prowadzącej zakład wychowawczy dla szlachcianek wyznania ewangelickiego. Podczas II wojny światowej w pałacu miały być przechowywane tajne archiwa SS, wokół których narosło wiele legend.
Za szosą do Radomierzyc (Radmeritzer Straβe) jedziemy ulicami dawnej wsi Hagenwerder, dziś dzielnicy Görlitz.
Wieś (do 1936 r. Nikrisch, górnołuż. Nikřiž – nazwę zmieniono w ramach germanizacji nazw słowiańskich) jest jednym z najstarszych osiedli w tej części Łużyc, jednak do niedawna znana była przede wszystkim z kominów ”przedsiębiorstwa pracy socjalistycznej” – elektrowni, która razem z pobliską kopalnią węgla brunatnego Berzdorf była największym pracodawcą w regionie. Ostatni blok elektrowni zamknięto w 1997 roku, a w 2015 wysadzono w powietrze resztki jej zabudowań.
Przekraczamy rzeczkę Plieβnitz. Dalej szlak idzie prosto, my jednak skręcamy w lewo w Robert-Koch Straβe, przekraczamy główną drogę oraz linię kolejową i podjeżdżamy do niezwykłego zabytku techniki, jakim jest Koparka 1452. Jest to jedno z niewielu urządzeń dawnej kopalni, które zostało uratowane przed złomowaniem. Koparka, zbudowana w 1961 roku, waży ok. 2000 ton, ma 75 m długości i 34 m szerokości. Obok olbrzyma można zobaczyć lokomotywę i kilka wagonów kolejki do transportu urobku i kilka mniejszych urządzeń. Koparkę można zwiedzać z przewodnikiem. Osoby zainteresowane górnictwem i energetyką mogą też podjechać główna drogą do muzeum w budynku dawnego dworca kolejowego.
Do 1945 roku dworzec obsługiwał ruch pociągów z Görlitz do Zawidowa niem. (Seidenberg) oraz do Zittau. Pod koniec II wojny światowej wysadzono most kolejowy na Nysie, co zakończyło istnienie połączenia z Zawidowem.
Wracamy do szlaku. Jadąc ulicą Karl-Marx Straβe, zauważamy typowe „socjalistyczne” osiedle mieszkaniowe z lat 50. XX wieku, zbudowane dla pracowników elektrowni. Dalej, na rogu Straβe der Freundschaft i Thomas-Münzer Straβe, mijamy zabytkowy dwór – dawną siedzibę właściciela dóbr rycerskich Nikrisch. Za Hagenwerder szlak prowadzi ścieżką rowerową przez łąki, równolegle do głównej drogi i linii kolejowej do Görlitz. Momentami z lewej strony odsłania się widok na Berzdorfer See, jezioro powstałe przez zalanie kopalni węgla brunatnego Berzdorf.
Kopalnia odkrywkowa działała w tym miejscu w latach 1911-1927 i ponownie od 1946 do 1997 roku. Po zakończeniu eksploatacji teren zrekultywowano, a wyrobisko do 2013 roku stopniowo zalewano wodą. Powstałe w ten sposób jezioro, jest jednym z największych w Saksonii, ma powierzchnię 965 ha i w najgłębszym miejscu mierzy 71 m. Jest wykorzystywane do celów rekreacyjnych. W południowej i wschodniej części istnieje kilka plaż, przystań jachtowa, wieża widokowa oraz kilka restauracji, placów zabaw dla dzieci i punktów widokowych. Wokół jeziora prowadzi ścieżka rowerowa.
Dalej szlak prowadzi przez dzielnicę Görlitz, Weinhübel. Nad miastem góruje widoczny z daleka wierzchołek wulkanicznej Landeskrone.
Weinhübel do 1936 roku nosiło nazwę Posottendorf-Leschwitz. Leschwitz po II wojnie światowej znalazła się po polskiej stronie i jej nazwa została spolszczona na Lasowice. Most łączący obie części wsi wysadzono 7 maja 1945 roku. Centrum wsi leżało w pobliżu stojącego na wzgórku kościoła Zmartwychwstania Pańskiego. Nowa nazwa dzielnicy nawiązuje do winnic znajdujących się dawniej na niedalekim wzgórzu Weinberg.
Jedziemy skrajem dzielnicy, z widokiem na łąki nad Nysą. Niebawem dojeżdżamy do starorzeczy. Objeżdżamy teren zakładów wodociągowych z zabytkowym budynkiem z 1878 roku, następnie jedziemy między stadionem i kąpieliskiem miejskim. Dalej szlak prowadzi wzdłuż Weinlache, malowniczego starorzecza Nysy, u stóp wzgórza Weinberg z dużym parkiem i poniżej browaru Landskron. Przejeżdżamy pod monumentalnym mostem kolejowym na Nysie Łużyckiej.
Most ma 475 m długości, składa się z 35 przęseł i jest najdłuższym mostem kamiennym w Niemczech. Zbudowano go z miejscowego granitu w latach 1844-47. 7 maja 1945 roku żołnierze niemieccy wysadzili fragment mostu w powietrze, jednak 9 lat później został on odbudowany. Powyżej mostu zbudowano strażnicę, tzw. Blockhaus, który miał służyć militarnej ochronie przeprawy przez Nysę. Przed wojną działała w niej popularna restauracja z tarasami widokowymi.
Za zakolem rzeki dojeżdżamy do Obermühle – malowniczego pensjonatu z restauracją mieszczącego się w starym młynie zbożowym, o historii sięgającej nawet XIV wieku Działa tu też wypożyczalnia kajaków oraz mały browar, który poprzez swoje położenie odebrał tytuł najbardziej „wschodniego” browaru Niemiec pobliskiemu browarowi Landskron. Dalej przejeżdżamy poniżej Parku Pokoju (Park des Friedens), a następnie koło kampusu Wyższej Szkoły Zittau-Gorlitz i obok szkoły podstawowej. Szlak prowadzi nas pod mostem drogowym, gdzie do 2004 roku znajdowało się jedyne, poza kolejowym, przejście graniczne między Zgorzelcem a Görlitz. Dalej jedziemy ulicą Uferstraβe w stronę Starego Miasta. Po prawej stronie rzeki ciągnie się polska część miasta – Zgorzelec. Po ok. 1 km jazdy docieramy do Mostu Staromiejskiego.
Drewniany most na Nysie Łużyckiej istniał w tym miejscu już w 1298 roku. Wielokrotnie niszczony przez powodzie, remontowany i odbudowywany, został zastąpiony kamiennym na przełomie 1906 i 1907 roku. Dnia 7 maja 1945 roku most spotkał ten sam los, co wszystkie okoliczne przeprawy na Nysie – został wysadzony w powietrze przez wycofujące się wojska niemieckie. Został odbudowany dopiero w 2004 roku, co zakończyło trwający od 1945 roku fizyczny podział miasta.
Do końca II wojny światowej Görlitz i Zgorzelec stanowiły jeden organizm miejski. Nowa granica państwowa podzieliła miasto, którego najstarsza część znalazła się po jej niemieckiej, a wschodnie przedmieścia – po polskiej stronie. Pomimo toczących się w pobliżu miasta krwawych walk, Görlitz szczęśliwie uniknęło zniszczeń, dzięki czemu jest dziś jednym z najpiękniejszych zabytkowych miast Niemiec. Posiada ok. 4000 chronionych prawem zabytków.
Początki Zgorzelca/Görlitz sięgają przełomu X i XI wieku, gdy istniał tu gród zamieszały przez Słowian łużyckich. Na początku XI wieku Łużyce zostały włączone do państwa polskiego przez Bolesława Chrobrego, ale po kilkudziesięciu latach znalazły się w granicach Marchii Miśnieńskiej. W 1076 roku Górne Łużyce przeszły w ręce władców Czech i książę Sobiesław założył nad Nysą gród, który około roku 1215 otrzymał prawa miejskie. W XIV wieku przejściowo Zgorzelec należał do księstwa jaworskiego. W 1346 roku miasto było jednym ze współzałożycieli Związku Sześciu Miast Łużyckich. Rozwijało się dzięki handlowi, zwłaszcza suknem, na skrzyżowaniu ważnych europejskich szlaków: łączącej zachód ze wschodem Europy Drogi Królewskiej (Via Regia) oraz biegnącej na linii północ-południe Drogi Solnej. Podczas wojny trzydziestoletniej Górne Łużyce zostały oderwane od Czech i przyłączone do Elektoratu Saksonii, a po kongresie wiedeńskim w 1815 roku - włączone do Prus.
Wędrówka po dzisiejszym Görlitz jest prawdziwym zanurzeniem się w historii. Zwłaszcza na Dolnym Rynku (Untermarkt) można mieć wrażenie przeniesienia się kilkaset lat wstecz, bowiem większość stojących tu kamienic mieszczańskich pochodzi z XVI lub XVII wieku. Zwiedzając miasto trzeba zobaczyć gotycki ratusz i aptekę ratuszową, wznoszący się nad Nysą halowy gotycki kościół św. św. Piotra i Pawła ze słynnymi „słonecznymi organami” (piszczałki ułożone w kształt słońca), Weidehaus czyli skład urzetu – rośliny barwierskiej, na którą Zgorzelec miał prawo składu, najstarszy w Niemczech renesansowy mieszczański dom Schönhof (mieści dziś Muzeum Śląskie), Dom Biblijny z płaskorzeźbionymi scenami z Nowego i Starego Testamentu, Kaplicę Grobu Świętego z 1504 roku, będącą repliką grobu Chrystusa w Jerozolimie, gotycki kościół mariacki, franciszkański kościół św. Trójcy na Górnym Rynku oraz pozostałości średniowiecznych fortyfikacji. To tylko część zabytków Görlitz, ale na zwiedzenie całego miasta tak naprawdę potrzeba kilku dni.
Od Mostu Staromiejskiego jedziemy ulicą Hotherstraβe, poniżej kościoła świętych Piotra i Pawła, a następnie skręcamy w górę ulicą Groβe Wallstraβe, na Przedmieście Mikołajskie (Nikolaivorstadt). Poniżej kościoła św. Mikołaja szlak skręca w lewo i pnie się stromo wzdłuż muru cmentarza miejskiego. Po chwili przejeżdżamy pod Mroczną Bramą (Finstertor) – jedyną zachowaną bramą miejską Görlitz. Za bramą stoi szachulcowy dom kata z datą 1666 i inicjałami ówczesnego zgorzeleckiego kata Lorenza Straßburgera (LSB).
Wyjeżdżamy z miasta. We wsi Klingewalde mijamy glinianki dawnej cegielni. Kilometr dalej przejeżdżamy pod autostradą A4 i wjeżdżamy do wsi Ludwigsdorf. Po drodze naszą uwagę przyciąga zabytkowy młyn wodny. Składa się z dwóch budynków. Starszy, przy samej drodze, ma na fasadzie daty przypominające renowacje. Najstarsza z nich pochodzi z 1605 roku. W drugim budynku, z 1879 roku, działała przędzalnia i tkalnia płótna. Pomiędzy budynkami widać wielkie koło wodne, które służyło do napędzania urządzeń fabryki. Obecnie w młynie działa restauracja i organizowane są różne imprezy kulturalne, a za mostem na młynówce latem funkcjonuje spory ogródek piwny. Drugim zabytkiem Ludwigsdorfu jest romańsko-gotycki kościół parafialny.
Kościół w Ludwigsdorfie jest jedną z najstarszych i najcenniejszych budowli sakralnych Saksonii. Według badań dendrologicznych konstrukcji dachu, jego budowę rozpoczęto pod koniec XII wieku. Posiada nietypowo umieszczoną wieżę, która wznosi się nad prezbiterium, pomiędzy nawą a absydą.
Dalej szlak skręca w stronę Nysy Łużyckiej. Jedziemy nadrzecznymi łąkami. Na wysokości leżącego po polskiej stronie Lasowa, ścieżka rowerowa skręca w stronę wsi Zodel. W pewnym momencie dostrzegamy stojący po lewej stronie drogi kamień z dość intrygującym napisem (tłumaczenie z języka niemieckiego): „Tutaj krzywdą odpłacono za krzywdę. Tu obowiązywało tylko polskie prawo pięści. Od 20 czerwca 1945 roku – po wojnie – przed Konferencją Poczdamską – polscy żołnierze pędzili przez Nysę Niemców – starców, kobiety i dzieci. Tych, którzy pozostali w domu w lutym i tych powracających w maju. Wschodni Niemcy zapłacili ojczyzną i całym swoim majątkiem za jedne wielkie Niemcy i niepowodzenia polityki międzynarodowej”. W nawierzchni ścieżki łatwo przeoczyć dwa kamienie ze strzałkami. Pod strzałką w kierunku zachodnim napisano: „Ślązacy w czerwcu 1945” , a pod skierowaną w stronę granicy: „Stąd patrzyli na rzekę tak, jak 16 lat później Berlińczycy, mieszkańcy środkowych i zachodnich Niemiec, na mur i zasieki.”
W pamięci najstarszych mieszkańców Zodel zapewne pozostaje wspomnienie powojennych miesięcy, gdy pomimo zniszczenia około setki budynków w czasie przechodzenia frontu przez Nysę Łużycką, wieś przyjęła kilkuset Niemców wysiedlonych z terenów włączonych do Polski.
Boczną uliczką docieramy do centrum wsi. Wyjeżdżamy na główną drogę na wprost niepozornego domu z szyldem ozdobionym gerberą i z małym klombem z tymi kwiatami. Mieści się tu muzeum Traugotta Gerbera.
Ten urodzony w 1710 roku w Zodel lekarz i botanik był synem miejscowego pastora. Po uzyskaniu doktoratu z medycyny na uniwersytecie w Lipsku, dzięki znajomości z osobistym lekarzem carycy Anny, wyjechał do Rosji, gdzie zlecono mu założenie ogrodu roślin leczniczych w Moskwie oraz nauczanie studentów ziołolecznictwa. W latach 1735-42 pełnił funkcję dyrektora najstarszego ogrodu botanicznego w Moskwie. W tym czasie uczestniczył w kilku wyprawach botanicznych w głąb Rosji w poszukiwaniu roślin leczniczych. W 1737 roku holenderski botanik Jan Frederick Gronovius nazwał jego nazwiskiem popularny dziś kwiat gerberę.
Około stu metrów od muzeum mijamy kościół, w którym Traugott Gerber został ochrzczony, o czym przypomina stosowna tablica.
Podczas prowadzonej w latach w latach 50. XX wieku renowacji kościoła, odkryto w prezbiterium XIV-wieczne freski.
Ścieżką rowerową, prowadzącą wzdłuż głównej drogi, docieramy do wsi Deschka, stanowiącej dziś część gminy Neißeaue (Nyskie Błonia). Przez most na Nysie można dostać się stąd do Pieńska. W zakolu rzeki pomiędzy Deschka a wsią Zentendorf leży najdalej na wschód wysunięty punkt Niemiec.
W centrum wsi szlak skręca ostro w lewo, w kierunku widocznej z daleka farmy wiatrowej, przed którą znów skręca pod kątem prostym i kieruje się na północ. Jedziemy drogą pośród łąk i lasów. Okolica sprawia wrażenie pustkowia. Po ok. 3 kilometrach przejeżdżamy wiaduktem nad linią kolejową Węgliniec – Horka (obecnie wykorzystywaną tylko przez pociągi towarowe). Wkrótce w lesie zaczynają pojawiać się intrygujące kolorowe tablice. Po kilkunastu minutach wyjeżdżamy na główną drogę, przy której mieści się niezwykły Park Przygody Kulturinsel Ensiedel. Chcemy przenocować na tutejszym kempingu, ale znalezienie recepcji okazuje się niełatwym zadaniem. Do parku prowadzi kilka bram, wszystkie są otwarte i trudno znaleźć jakąkolwiek informację. Jeżdżąc tam i z powrotem, w końcu udaje nam się zorientować, że kemping znajduje się na prawo od wylotu szlaku, a recepcja (i parkowa kasa jednocześnie), ok. 200 metrów w lewo. Co więcej, okazuje się, że po godzinie 19.00 wstęp do parku jest bezpłatny, więc po rozlokowaniu się postanawiamy z tego skorzystać. Kemping w Kulturinsel Ensiedel jest tak niezwykły, jak cały park. Niewielka część terenu przeznaczona jest dla namiotów, a reszta to jurty z wydzielonymi legowiskami i najbardziej zaskakujące – różnej wielkości domki na drzewach. Sanitariaty i samoobsługowa kuchnia ze świetlicą znajdują się w zabudowaniach gospodarczych dawnego folwarku, np. świetlica to dawna stajnia, w której ławki oparte są na żłobach.
Sam Park Przygody zajmuje ponad 5 ha lasu na pograniczu polsko-niemieckim Został stworzony przez miejscowego stolarza Jürgena Bergmanna, który zajmował się wyrobem przedmiotów artystycznych z drewna, m.in. urządzeń dla placów zabaw. Na kupowanym stopniowo terenie wokół swojej firmy, Bergmann zaczął ustawiać wykonywane przez siebie konstrukcje, a w 1992 otworzył galerię sztuki i zarejestrował stowarzyszenie Kulturinsel Ensiedel, które zajęło się organizowaniem rozmaitych imprez kulturalnych. W ten sposób narodził się park rozrywki, który jest ciągle poszerzany o nowe części i atrakcje.
Park można zwiedzać spacerując po ziemi, poruszając się po kładkach zawieszonych wśród drzew lub pełzając podziemnymi tunelami. Jest tu pełno przedziwnych drewnianych budowli i tajemniczych zakątków. Jest zwierzyniec pełen zwierząt z całego świata. Można spotkać, np. kozy mieszkające w zagrodzie na dachu jednego z domów. Są oczywiście kawiarnie i restauracje. Wieczorem można skorzystać z sauny lub kąpieli w wielkich kotłach zawieszonych nad paleniskami. Jedna z bram parku prowadzi nad Nysę Łużycką, nad którą w 2012 roku przerzucono most pontonowy. Pośrodku rzeki, z mostem połączona jest pływająca kawiarnia, a po polskiej stronie, w Bielawie Dolnej, można odwiedzić duży zwierzyniec, park rzeźb, osadę domków na drzewie i obejrzeć wystawę dokumentującą niełatwą historię wsi. Krótko mówiąc, jest to raj dla dzieci, a z pewnością i dla niejednego dorosłego. Zapewne aby wszystko zobaczyć, trzeba by tu spędzić przynajmniej cały dzień.



