Schrony nie są miejscami do noclegu
Po czeskiej stronie Karkonoszy, z inicjatywy Krkonošskiego národnego parku (KRNAP), w ostatnich latach powstały schrony (czes. útulny), których przeznaczeniem jest dać schronienie wędrowcom w razie załamania pogody. Mają też służyć krótkiemu odpoczynkowi dla nabrania sił przed dalszą wędrówką. Niestety, coraz częściej są one celem planowanych noclegów, co niekorzystnie odbija się na przyrodzie. Administracja parku wielokrotnie ostrzegała, że schrony powinny być używane wyłącznie w sytuacjach awaryjnych, na przykład podczas złej pogody.
W Karkonoszach tego typu schronów jest już ponad dwadzieścia. Radek Drahný, rzecznik prasowy Krnap, zaznacza, że schrony mają służyć krótkiemu pobytowi, na przykład by zmienić przemoczone ubranie, czy zjeść coś słodkiego podczas wędrówki. Nie są wyposażone w sanitariaty, stąd wokół nich pozostają po nocujących turystach sterty śmieci, chusteczek i odchodów. – Jeśli rozejrzysz się po okolicy schronów, to wcale nie wygląda to zachęcająco – dodaje Drahný.
Strażnicy parków narodowych są odpowiedzialni za sprawdzanie schronów. Jednak na terenie Karkonoszy jest ich zaledwie dziewiętnastu i jak twierdzi Drahný, nie mają możliwości regularnego odwiedzania wszystkich miejsc. – Rachunek jest nieubłagany – jeden strażnik na trzy tysiące hektarów – podsumowuje Radek Drahný.
Pomimo obciążenia dla przyrody, jakie nadużywanie schronów stanowi dla przyrody, KRNAP nie nakłada na turystów kar. – To nie jest legalne. Zwracamy im jedynie uwagę na negatywne zjawiska, które się z takim nocowaniem wiążą – mówi rzecznik parku – Chcemy wyjaśnić odwiedzającym, że w Karkonoszach odległość między schroniskami wynosi półtora kilometra i że znalezienie noclegu w schronisku za kilkaset koron może być dobrym rozwiązaniem.
Według internetowych stron górskich schronisk i hoteli w Karkonoszach, średnia cena noclegu w pokoju wieloosobowym po czeskiej stronie, to koszt około 800 koron. To już wysoka cena dla niektórych turystów. – Jestem studentką i traktuję górskie wycieczki, jako tanią opcję podróżowania. Doceniłabym możliwość spania w schronisku lub jego bezpośredniej okolicy z własnym sprzętem za 200 lub 300 koron, ale w rzeczywistości trzeba zapłacić trzy, cztery razy tyle i nie ma innej alternatywy – powiedziała w rozmowie z ČT24 Anna z Pragi.
Waldemar Brygier - NaszeSudety
Zobacz także:
Schrony rosną jak grzyby po deszczu...




