Wieczory w Arsenale: Turnau i Miśkiewicz

2018-07-12
  • Fot. Waldemar Brygier / NaszeSudety

    Fot. Waldemar Brygier / NaszeSudety

  • Fot. Waldemar Brygier / NaszeSudety

    Fot. Waldemar Brygier / NaszeSudety

  • Fot. Waldemar Brygier / NaszeSudety

    Fot. Waldemar Brygier / NaszeSudety

     Wieczory w Arsenale na stałe wpisały się w kalendarz ciekawych wrocławskich imprez muzycznych. To nie tylko wydarzenie, na które czekają miłośnicy muzyki poważnej, czy klasycznej, ale również fani dobrego, na wysokim poziomie, śpiewania. W ubiegłym roku swymi aranżacjami zachwycił publiczność Piotr Machalica, w tym roku na scenie zobaczyć mogliśmy Dorotę Miśkiewicz i Grzegorza Turnaua, w programie zatytułowanym „Czuła reguła”.

     To wspaniałe móc patrzeć na artystów, którzy świetnie czują się na scenie i doskonale bawią się tym, co robią. Dowcipne komentarze, wzajemne przekomarzanie się, zmiany w zaplanowanym repertuarze, a nader wszystko dużo uśmiechu – to wszystko składało się na wyjątkową atmosferę, jako żywo przypominającą przyjacielskie spotkanie, a nie koncert dla nieznanej sobie publiczności. Takie wydarzenia na długo zapadają w pamięć i żyje się nimi jeszcze przynajmniej przez kilka dni.

     Dorota Miśkiewicz i Grzegorz Turnau swą artystyczną współpracę zaczęli już kilkanaście lat temu. Są zgrani, świetnie rozumieją się na scenie, podobnie jak z pozostałymi członkami zespołu, co daje wiele satysfakcji obserwującej i słuchającej ich publiczności. Podczas koncertu zaśpiewali sporo mniej znanych utworów, ale były i przeboje, które z artystami nucili, czy nawet śpiewali zgromadzeni przed sceną słuchacze. Zachwycić można się było wieloma aranżacjami, ale prawdziwy aplauz wzbudziła Dorota Miśkiewicz, która jako jednoosobowy zespół perkusyjno-wokalny wykonała utwór „Oj kot…”, który znamy ze świetnego wykonania przez Romana Polańskiego w „Zemście”.

     Koncert Grzegorza Turnaua i Doroty Miśkiewicz był w czasie tegorocznych „Wieczorów w Arsenale” bodaj najbardziej oczekiwanym wydarzeniem, o czym świadczyć może ilość sprzedanych biletów. Słuchacze nie zawiedli się na artystach, na ich twarzach widać było zadowolenie, a ciche rozmowy, na bieżąco, z zachwytem komentujące to, co działo się na scenie, były najlepszym tego potwierdzeniem.

Waldemar Brygier - NaszeSudety
CMS by Quick.Cms| Projekt: StudioStrona.pl