Zarážení hory czyli zakaz wstępu do winnic
Wielu turystów podróżujących w sierpniu po południowych Morawach i odwiedzających tamtejsze miasteczka natrafia na popularny a niezbyt zrozumiały dla nich zwyczaj – ludowy festyn, którego głównym wydarzeniem jest ustawianie w centralnym punkcie miejscowości udekorowanego wstążkami i umieszczonego na wysokim palu drzewa. Polscy turyści mylnie nazywają je maikiem, a zwyczaj wiążą z dożynkami, uroczystościami religijnymi, np. odpustem na cześć patrona miejscowej parafii lub jednego z patronów winiarzy, św. Bartłomieja. Tymczasem chodzi o coś zupełnie innego – bardzo stary zwyczaj winiarski, który, chociaż stracił dziś swoją pierwotną funkcję, zachował dość tajemniczą nazwę „zarážení hory”. Korzystając ze słownika, można bez trudu dowiedzieć się, że „zarážení” to tyle co wbicie, ale czymże jest owa „hora”?
Znaczenie tego słowa, jak i samego zwyczaju, najlepiej odda chyba opis jego dawnych obchodów pióra Jana Noháča, żyjącego na przełomie XIX i XX wieku morawskiego etnografa i krajoznawcy:
Przed świętem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (15. 8.) strażnik winnicy (hotař) układał bukiet z polnych kwiatów, który zanosił do poświęcenia w kościele. Wieczorem rada gminna oraz właściciele winnic spotykali się w chacie sołtysa, gdzie na koszt gminy wszyscy posilali się jadłem i napojem. Wszyscy uzbrojeni byli w strzelby, a gdy się zmierzchało, szli w miejsce gdzie dobrze było widać wbitą "horę". Tam na ziemi leży obłupany z kory pień sosny (hora), na którego wierzchołku uwiązuje się bukiet poświęcony rano w kościele. Wystaje z niego drewniany krzyżyk, na który nabija się trzy jabłka. Przy wykopanym dole, do którego ma być wbita "hora", roznieca się ogień, do którego wrzuca się bukiet z ubiegłorocznej „hory”, kadzidło oraz wonne zioła. Wszyscy skłaniają się i wspólnie odmawiają różaniec i modlitwy do Panny Marii oraz świętych Jana i Urbana, obrońców winorośli. Po modlitwach dół i "horę" okadza się kadzidłem, kropi święconą wodą, a do środka wkłada się trzy najpiękniejsze winne grona, podczas gdy hotař trąbi na hotařskim rogu. Pozostali obchodzą dół z zapalonymi gromnicami, horę podnosi się i wstawia do dołu, który jest zasypywany, a sołtys zalewa go winem przelewanym przez hotařski róg. Po umocowaniu „hory” wszyscy stają w kręgu i obchodzą ją, odmawiając Ojcze nasz i zdrowaśki oraz modlitwy do św. Urbana za wszystkich zmarłych winiarzy i sołtysów oraz za wszystkich, którzy w winnicach pracowali i pracują. Po odmówieniu modlitw, wszyscy odwracają się plecami do hory i strzelają na wszystkie strony świata, na znak, że hora jest wbita, a wstęp do winnic pod groźbą kary śmierci zakazany. Oprócz hotařy nikomu nie wolno wchodzić do winnic. Dawniej po "zaražení" hory cała gmina zbierała się przed urzędem, gdzie odczytywano najważniejsze punkty "prawa winiarskiego"...
Jak widać zatem, chodziło o obrzęd, którego celem była ochrona dojrzewających winogron przed jakąkolwiek szkodą: zniszczeniem przez ludzi, zwierzęta, choroby czy przed kradzieżą. Służyć temu, oprócz modlitw i praktyk o poniekąd magicznym charakterze miał surowy zakaz wchodzenia do winnic aż do pory zbiorów. Szczegółowy przebieg oraz termin obrzędu mógł różnić się w różnych częściach Moraw, ale najczęściej odbywał się on i odbywa do tej pory na przełomie sierpnia i września.
Z upływem lat i stuleci winiarze zyskali inne sposoby chronienia winnic przed złodziejami i szkodnikami i dziś „zarážení hory” to tylko barwna pamiątka dawnych zwyczajów, połączona z występami ludowych zespołów muzycznych grających na tradycyjnych instrumentach, wspólną zabawą wokół „hory” wzniesionej na rynkach wsi i miasteczek i oczywiście… piciem dużej ilości wina. Jednak turysta przemierzający piesze czy rowerowe szlaki po morawskich wzgórzach, z pewnością dostrzeże udekorowane drzewka również przy wejściach do winnic, co świadczy o tym, że pierwotne znaczenie tego symbolu nie zostało całkiem zapomniane












