Rowerem wzdłuż rzeki Morawy, etap 1

baner_zdjecie_etap1.jpg

Dolní Morava - Červený Potok - Horní Hedeč - Vlaské - Hanušovice - ...


     Przez pierwszych 8 km biegu rzeki otacza ją przyroda – Morawa płynie piękną, cichą doliną wśród śnieżnickich lasów. Potem nagle wkraczamy w sam środek turystycznej komercji – sportowo-rekreacyjnego kompleksu Dolní Morava.

     Jeszcze 20 lat temu wieś Dolní Morava ożywała tylko zimą, gdy ruszał sezon narciarski. Dziś turyści ciągną tu przez cały rok. Niemal zapomniana dawniej miejscowość jest dziś połączeniem kurortu, ośrodka sportowego i parku rozrywki. Można tu spędzić dużo czasu i… wydać dużo pieniędzy. Górskie zbocza przecinają wyciągi krzesełkowe, trasy dla kolarstwa górskiego (singletracki) i letnie tory saneczkowe. Tłumy turystów przyciąga „Ścieżka w chmurach” – wieża widokowa w postaci chodnika o długości 710 m, wznoszącego się spiralnie na wysokość 55 metrów oraz 721-metrowy Sky Bridge spinający grzbiety leżące po dwóch stronach doliny Mlýnskiego potoku. Rodzinom z dziećmi rozrywkę zapewniają „Park Mamuta” „Piaskowy świat”, dziecięcy park „Amálka” i Adrenalin Park.

strona www Mountain Resort Dolní Morava...

dolni_morava_07.jpg
Krajobraz okolic Dolnej Moravy ze Śnieżnikiem po lewej i Slamníkiem po prawej

     Jeśli jednak wydostaniemy się ze zgiełku „resortu” i spojrzymy wokół, dostrzeżemy sporo śladów spokojniejszej przeszłości. Dzisiejsza Dolní Morava składa się z trzech dawniej odrębnych wsi: najwyżej położonej Hornej Moravy, środkowej Velkej Moravy i właściwej Dolnej Moravy. Pierwsza znana pisemna wzmianka dotyczy leżącej na morawskim, lewym brzegu rzeki Velkiej Moravy i pochodzi z roku 1564, natomiast w 1577 r. wymieniana jest leżąca po czeskiej stronie Morava, którą pod koniec XVII w. zaczęto dzielić na "Dolną" i "Górną". Wsie na lewym i prawym brzegu rzeki miały różnych właścicieli: Morava należała do dominium králickiego, a Velká Morava – do dóbr Kolštejn (dzisiejszej Brannej), od XVII w. do 1945 r. pozostającej w rękach potężnego rodu Liechtensteinów, właścicieli m.in. dużych połaci Masywu Śnieżnika i Jesioników. Dopiero w 1960 r. wszystkie trzy wsie połączono w dzisiejszą Dolną Moravę.

     Mieszkańcy, do końca II wojny światowej sudeccy Niemcy, trudnili się rolnictwem, uprawiając na mało urodzajnych górskich glebach głównie ziemniaki i len, hodowlą bydła wypasanego na górskich łąkach, chałupniczym tkactwem oraz pracą w lesie i w niedalekim kamieniołomie marmuru. W 1945 r. Niemców wysiedlono i pozostały po nich tylko domy i czworoboki gospodarstw, które przejęli przybysze z głębi Czech, ze Słowacji, Rumunii czy Ukrainy. Ocalały te, które miały szczęście trafić w dobre ręce, bo liczba mieszkańców nigdy nie dorównała tej sprzed wojny i konsekwentnie malała, głównie na skutek trudnych warunków klimatycznych i przymusowej kolektywizacji rolnictwa. Ze 190 domów, jakie stały we wsi w 1930 r., w 1980 r. pozostało 75. Niegdyś ludna i tętniąca życiem miejscowość zmieniła się w niemal zapomniany zakątek.

     Sytuacja ta zaczęła ulegać zmianie, gdy w 1981 r. rozpoczęto budowę ośrodka narciarskiego, ale jeszcze w latach 90. działkę budowlaną można tu było kupić za  2-15 Kč za metr kwadratowy. Wtedy właśnie chaty rekreacyjne w pobliżu siebie zbudowało dwóch przedsiębiorców: brneński deweloper i miliarder Jiří Rulíšek oraz Miroslav Slončík z Šumperka. Obok chat założyli stoki narciarskie dla swoich dzieci, potem zbudowali hotel i wyciąg narciarski "U Slona" (nazwany tak od przydomka Slončíka), a skończyli jako spółka Sněžník SA, właściciele obecnego kompleksu Dolní Morava. Dziś ceny gruntu we wsi oscylują wokół 2000-3000 Kč za metr, o ile ktoś znajdzie wolną działkę.

     O życiu dawnych mieszkańców doliny Morawy i przemianach krajobrazu opowiada ścieżka dydaktyczna „Most Czasu” prowadząca od wschodniego przyczółka mostu Sky Bridge pod szczytem Chlumu do chaty Slaměnka.

dolni_morava_08.jpg
Jeden z przystanków ścieżki dydaktycznej "Most času"

*     *     *

     Jadąc drogą w dół wsi, tu i ówdzie zobaczymy ładnie odrestaurowane tradycyjne XIX-wieczne sudeckie „roubenki” (domy zbudowane z drewnianych bali) i, szczególnie w Velkiej Moravie, duże murowane domy bogatszych gospodarzy. Również w Velkiej Moravie stoją najbardziej okazałe zabytki wsi - kościół św. Alojzego z 1802 r., plebania z II połowy XIX w. i budynek dawnej szkoły z 1884 r. Przed kościołem stoją barokowe posągi świętych Jana Nepomucena, Jerzego, Prokopa i Michała Archanioła przeniesione tu w latach 80. XX w. z nieznanej bliżej lokalizacji w okolicy.

dolni_morava_09.jpg
Kościół św. Alojzego w Velkiej Moravie

     Przy końcu wsi napotykamy żółty szlak turystyczny prowadzący do rozmieszczonych na sąsiadujących z doliną wzgórzach obiektów králickiego rejonu umocnionego, powstałego w latach 1936-38 w ramach fortyfikowania czechosłowackiej granicy z Niemcami. Lekkie schrony piechoty (tzw. řopíki, od skrótu nazwy Dyrekcji Prac Umocnieniowych, czyli ŘOP) można zobaczyć praktycznie wzdłuż całej linii granicznej. W strefach przełęczy i obniżeń uzupełniono je cięższymi schronami bojowymi wyposażonymi w broń przeciwpancerną, a w najniższych, najbardziej zagrożonych rejonach, takich jak Przełęcz Międzyleska, budowano całe grupy warowne złożone z kompleksów schronów artyleryjskich, podziemnych koszar i magazynów. Niestety cały ten misterny system okazał się bezużyteczny w momencie podpisania traktatu monachijskiego 30 września 1938 r., gdy decyzją Niemiec, Włoch, Anglii i Francji Czechosłowacja została zmuszona do oddania Niemcom przygranicznych rejonów z przewagą ludności niemieckiej.

     Rejon Králík miał być oddany już 3 października, więc nastąpiła pospieszna ewakuacja, która w wielu miejscach miała dramatyczny przebieg. Jeden z członków załogi schronu „U Cihelny” koło Králík popełnił samobójstwo, nie mogąc się pogodzić z ustąpieniem bez walki i oddaniem kraju wrogom. Później, w czasie II wojny światowej, Wehrmacht testował na bunkrach nowe rodzaje broni i materiałów wybuchowych. Obecnie część obiektów w rejonie Králík udostępniona jest w ramach Muzeum Umocnień Czechosłowackich.

betonowa_granica.jpg
Bunkier piechoty U nádraží w pobliżu stacji kolejowej Červený Potok

     Za wsią przekraczamy biegnącą w wykopie pod wiaduktem linię kolejową Dolní Lipka – Hanušovice i po chwili docieramy do leżącego przy głównej drodze przysiółka Králík, a dawniej samodzielnej wsi Červený Potok.

     Po lewej stronie, jeszcze przed skrzyżowaniem, widać ładnie wyremontowany w ostatnich latach kościół Nawiedzenia Panny Marii, zbudowany wkrótce po założeniu osady w 1568 r. i przebudowany do obecnej, barokowej postaci po pożarze w 1787 r. Na prawo od drogi stoi pomnik poległych w I wojnie światowej mieszkańców wsi – jeden z wielu, jakie zobaczymy wzdłuż naszej trasy.

kosciol_cerveny_potok.jpg
Kościół Nawiedzenia NMP w Červenym Potoku

     Skręcamy w lewo i kierujemy się drogą 312 na Hanušovice. Droga jest dość ruchliwa, więc trzeba zachować ostrożność. Po niecałych 2 km z prawej strony drogi dostrzeżemy staw z małym prywatnym gospodarstwem rybackim, a po lewej, nieco w głębi, widoczny z drogi budynek dawnego młyna. Stoi tu już przynajmniej od polowy XVIII w., a obecną postać otrzymał około 100 lat później. W 2010 r. został przekształcony w małą elektrownię wodną.

     Dalej droga prowadzi przez rozległe łąki nad Morawą, z widokiem na wzniesienia Hanušovickiej vrchoviny, stanowiącej część pogórza Wysokiego Jesionika. Niecały kilometr dalej w prawo odchodzi droga do przysiółka Horní Hedeč. W tym miejscu do Morawy wpada Zlatý potok, którym dalej biegnie granica między Czechami a Morawami. My jedziemy dalej prosto, czyli w głąb Moraw.

     Wkrótce dolina zaczyna się zwężać i nabierać charakteru przełomowego, a widoczna z lewej strony linia kolejowa wcina się w skaliste zbocze. Ok. 1,5 km dalej docieramy do najniższej części wsi Malá Morava, ciągnącej się w górę wpadającego tu do Morawy potoku o tej samej nazwie. Po chwili z prawej strony drogi ukazuje się nam kompleks zbiorników wodnych służących do hodowli pstrąga, którego w weekendy (a latem każdego dnia prócz poniedziałku) można skosztować w restauracji Rybařská bašta przy bocznej drodze po drugiej stronie Morawy.

     Za wsią droga wjeżdża w las i niebawem po prawej stronie mijamy tartak, a 1,5 km dalej – zabytkowy most kolejowy nad Morawą. 300 m dalej tor wchodzi do widocznego z drogi 150-metrowego Vlaskiego tunelu. To jeden z dwóch tuneli na zbudowanej w latach 1872-1873 linii kolejowej z Dolnej Lipki do Hanušovic.

linia_kolejowa-1.jpg

Linia powstała z inicjatywy spółki Morawska Kolej Pograniczna założonej przez braci Kleinów, właścicieli huty żelaza w leżącym u podnóża Wysokiego Jesionika Sobotínie i braci Obertleithnerów, przedsiębiorców tekstylnych z Šumperka. Spółka ta w latach 1872-74 zbudowała sieć połączeń kolejowych łączących morawskie miasta Šternberk, Šumperk i Zábřeh z czeskim Lichkovem. Budowę początkowo zlecono wiedeńskiej kolejowej spółce budowlanej, ale po niecałym roku prace przejęła firma braci Kleinów. Do prac budowlanych zatrudniano przede wszystkim robotników z Włoch. W 1883 r. obsługę wszystkich linii spółki przejęły Cesarsko-Królewskie Koleje Państwowe.

     Jedziemy drogą wzdłuż toru i chwilę po jego zniknięciu w tunelu dostrzegamy z przodu zabudowania Vojtíškovskiego mlýna. Młyn, należący do położonej powyżej doliny wsi Vojtíškov, zaznaczony był już na pierwszych austriackich mapach wojskowych z lat 1764-68. W 1887 r. młynarz Otto Kindler rozszerzył swą działalność o tartak, produkcję drewnianych kołków do podkuwania butów, a potem dodatkowo o wyrób beczek i roszarnię lnu, która działała aż do lat 30. XX w. Ok. 1912 r. Kindler dobudował do młyna murowany budynek produkcyjny, a koło wodne zastąpił turbiną Francisa. Po 1945 r. młyn produkował prąd dla należących do państwowego gospodarstwa rolnego śrutowni, suszarni zboża i mieszalni pasz. Od 2018 r. w wyremontowanym młynie działa mała prywatna elektrownia wodna.

     Za młynem dolina stopniowo nabiera coraz dzikszego charakteru. Dość wąska droga momentami prowadzi między skalistym zboczem, a barierką ponad korytem rzeki.

     Półtora kilometra za młynem dojeżdżamy do założonej pod koniec XVI w. wsi Vlaské. Jej dość niezwykła nazwa nawiązuje podobno do mieszkających tu niegdyś kamieniarzy, których przez skojarzenie ze sprowadzanymi z Italii architektami i budowniczymi powszechnie nazywano Włochami. Co ciekawe, wieś miała czeską nazwę, choć osiedlono tu niemieckich osadników. Powodem było to, że jej założycielami byli czescy właściciele dóbr Ruda na Moravě, do których te tereny wówczas należały. Po wysiedleniu Niemców w 1945 r. wieś prawie całkiem się wyludniła, a z 46 domów, które tu stały w 1930 r., dziś pozostało 13. Dlatego mijany przez nas pomnik poległych w I wojnie światowej mieszkańców stoi samotnie przy drodze wśród drzew, na zupełnym odludziu.

     Niecałe 2 km dalej przejeżdżamy pod wiaduktem linii kolejowej do Starego Města, po czym skręcamy w prawo przez most nad Krupą, jedziemy u stóp kamieniołomu gnejsu i amfibolitu i po kilkuset metrach docieramy do pierwszych zabudowań Hanušovic.

Wieś Hanušovice, początkowo wymieniana jako Ioannis villa, została założona pod koniec XIII w. w dobrach Kolštejn (Branná). Lokowano ją nie nad niebezpieczną, regularnie wylewającą Morawą, ale wysoko, w dolinie Hanušovickiego potoku, na północny wschód od dzisiejszego centrum, gdzie do dziś stoi kościół parafialny św. Mikołaja i budynek dawnego sołectwa. Pierwsza pisemna wzmianka o wsi pochodzi z roku 1325, gdy wraz z majątkiem Goldeck (Staré Město) i 9 innymi wsiami została podarowana przez ówczesnego właściciela, rycerza Jan Wustehube, cystersom z Kamieńca. Spalona podczas wojen czesko-węgierskich w II połowie XV w., została odbudowana dopiero w kolejnym stuleciu. W 1622 r., razem z założoną pod koniec XVI w. na południowym skraju wsią Holba, Hanušovice znalazły się w rękach rodziny Liechtensteinów. Spustoszone podczas wojny 30-letniej wsie ponownie rozwinęły się dopiero w połowie XIX w., gdy šumperski przedsiębiorca Eduard Oberleithner założył nad Morawą dwie przędzalnie lnu. W latach 70. XIX w. zatrudniały około 800 robotników i należały do największych przedsiębiorstw tej branży na Morawach i Śląsku. Właśnie po to, aby ułatwić wywóz wyprodukowanych w swych przedsiębiorstwach tkanin, Oberleithner przystąpił do spółki, która w latach 1872-74 zbudowała linię kolejową łączącą Hanušovice z czeskim Lichkovem i z centrum Moraw. 14 lat później, po zbudowaniu linii do Dolnej Lipovej, przedłużonej następnie do Jeseníka i Głuchołaz, Hanušovice stały się węzłem kolejowym.  W 1905 r. powstała jeszcze lokalna linia Hanušovice - Staré Město.

Doprowadzenie kolei stało się impulsem do budowy kolejnych zakładów. Największym z nich, dziś najczęściej kojarzonym z Hanušovicami, był browar w Holbie, założony w 1874 r. Działał tu też duży tartak, fabryczka wyrobów skórzanych czy zakład produkujący wodę sodową. W 1923 r. Holba została przyłączona do Hanušovic, które dzięki temu uzyskały status miasteczka. W czasie II wojny światowej działało tu kilka obozów jenieckich, a w przędzalni – filia obozu Gross Rosen dla polskich Żydówek. W 1975 r. Hanušovice uzyskały prawa miejskie.

     Ulicą Pražską dojeżdżamy do centrum miasta. Przekraczamy linię kolejową do Jeseníka i skręcamy na most na Morawie. Tu spotykamy szlak rowerowy nr 4 – Moravską stezkę, która poprowadzi nas dalej przez większość trasy. Na odcinku do Ołomuńca pokrywa się ze szlakiem EuroVelo 9 (Bałtyk-Adriatyk), prowadzącym wzdłuż starego kupieckiego Szlaku Bursztynowego. O jego przebiegu świadczą m.in. rzymskie monety znalezione podczas budowy linii kolejowej w niedalekim Bohdíkovie.

     Z głównej ulicy szlak prowadzi nas w prawo w ul. Školną. Po chwili dojeżdżamy do placyku z barokową kaplicą Ofiarowania Panny Marii i dzwonniczką. Materiał na zbudowaną w latach 1719-1725 kaplicę podarował miastu ks. Liechtenstein. Jeśli uda nam się trafić na otwarte drzwi, zobaczymy w środku odrestaurowany w 2025 r. barokowy ołtarz z obrazem przedstawiającym ofiarowanie kilkuletniej Marii przez rodziców w jerozolimskiej świątyni. Przed kaplicą stoi piaskowcowy krzyż z 1827 r. z płaskorzeźbami przedstawiającymi Matkę Bożą Bolesną, św. Pawła i św. Jana Chrzciciela. Przed boczną fasadą kaplicy od strony ulicy stoi kolumna z posągiem św. Józefa.

     Dalej szlak prowadzi nas do dworca kolejowego, którego zabytkowy budynek z przełomu XIX i XX w. przeszedł w 2021 r. generalny remont, przywracający mu dawny blask. Stamtąd trasa prowadzi ulicą równolegle do linii kolejowej, a następnie pod jej wiaduktem, w stronę Browaru Holba.

     Tutejszy browar został założony w 1874 r. przez spółkę powstałą z inicjatywy piwowara Josefa Mullschitzky’ego, dzierżawcy należącego do hrabiów Žerotínów browaru w niedalekiej Kopřivnej. Kapitał włożyli bracia Oberleithnerowie, właściciele hanušovickich przędzalni. Zakład zbudowano obok nowo powstałego dworca kolejowego. Już po roku Mullschitzkiego zastąpił w spółce dr Karl Chiari, współpracownik Oberleithnerów z Šumperka, a nadzór nad produkcją powierzono profesorowi Juliusowi Thausingowi z wiedeńskiej szkoły piwowarskiej, dzięki czemu wyraźnie wzrosła jakość tutejszego piwa. Pozwoliło to zwiększyć produkcję i w latach 30. XX w. hanušovicki browar był już trzecim największym na Morawach.

     W czasie II wojny światowej, wysłani na front niemieccy pracownicy zostali zastąpieni jeńcami angielskimi i przymusowymi robotnikami czeskimi, którzy uchronili browar przez dewastacją przez żołnierzy radzieckich w 1945 r. Upaństwowiona po II wojnie światowej firma, w 1996 r. została przekształcona w spółkę akcyjną Holba. Co ciekawe, czeskie słowo „holba” oznacza miarę objętości (0,775 l), a także kufel mieszczący taką ilość płynu, więc nie trzeba było długo szukać nazwy dla przedsiębiorstwa. Od 2021 r. browar jest częścią spółki akcyjnej PIVOVARY CZ GROUP, razem z browarami Zubr w Přerovie i Litovel. W 2024 r. 100% jej akcji zakupiło czeskie konsorcjum PIVOVARY TRIANGL, będące również właścicielem Kofoli.

     Dziś browar produkuje ponad 300 000 hl piwa rocznie, a ok. 1/10 produkcji przeznaczona jest na eksport, m.in. do Polski. Holba reklamuje swoje piwo jako „ryzí pivo z hor”, czyli „czyste piwo z gór”. Swój orzeźwiający smak zawdzięcza wybornej źródlanej wodzie z własnych odwiertów, a nazwy dwóch marek piwa, Šerák i Keprník, nawiązują do szczytów w pobliskim paśmie Jesioników. Poza tym do produkcji „Keprníka” używa się górskiej odmiany chmielu z obszaru Jesioników. Również jęczmień do wyrobu słodu pochodzi z morawskich i czeskich upraw, a przy wyrobie piwa stosuje się tradycyjną recepturę, przekazywaną z pokolenia na pokolenie w rodzinach piwowarów.

strona www browaru Holba... 

     Browar mieści się częściowo w zabytkowych budynkach, których wnętrza można obejrzeć w ramach zorganizowanego zwiedzania. Ogromne wrażenie robią sklepione piwnice oraz warzelnia o ścianach wyłożonych kamienną okładziną i z witrażami w oknach, wyposażona w wielkie miedziane kadzie z lat 30. XX w. Ciekawe są też bardziej nowoczesne pomieszczenia, z plątaniną rur i w pełni skomputeryzowanymi urządzeniami. Przestrzeń między budynkami browaru a dworcem kolejowym zajmują dwa stawy, z których niegdyś wycinano bryły lodu używanego do chłodzenia piwa. Lód, przełożony słomą i trocinami, przechowywano przez dużą część roku w stojącym nad stawem zabytkowym budynku lodowni z charakterystyczną wieżyczką nakrytą kopułą. Dzisiaj stawy są zarybione i od 2000 r. każdej jesieni odbywa się połów ryb, które, świeżo przyrządzone, podawane są uczestnikom zorganizowanego z tej okazji festynu, oczywiście w towarzystwie hanušovickiego piwa.

     Na zwiedzanie browaru trzeba się wcześniej umówić, ale „z marszu” można odwiedzić Muzeum Piwowarskie w budynku dawnej szkoły z 1881 r. na rogu ulic Zábřežskiej i Pivovarskiej. Najpierw pokazywany jest film (z polskimi napisami) osadzony w scenerii XIX-wiecznej gospody, gdzie piwowar opowiada młodemu klientowi o swoim niezwykłym śnie, w którym widział browar i produkcję piwa w XXI wieku. W ten ciekawy sposób możemy dowiedzieć się jak praca w browarze i technologia wyrobu piwa zmieniła się na przestrzeni wieków. Później idziemy obejrzeć wystawę. Można tu usiąść przy stole w pomieszczeniu stylizowanym na dawną karczmę, z dużym historycznym zdjęciem wnętrza gospody na Šeráku, zobaczyć zabytkowe kufle, beczki i urządzenia do nalewania piwa, poczytać o historii czeskiego i morawskiego piwowarstwa i hanušovickiego browaru, zobaczyć historyczne zdjęcia browaru i wnętrz gospód w okolicy, obejrzeć wyposażenie warsztatu bednarskiego i poznać przeznaczenie używanych przez bednarzy narzędzi (wszystkie są opisane), obejrzeć dawne materiały reklamowe browaru, np. jego firmowe kufle, szklanice, podkładki, butelki i kapsle i poznać wiele ciekawostek na temat samego piwa i jego wyrobu, np. dlaczego od piwa może boleć głowa lub dlaczego kiedyś pracownicy browaru śpiewali przy pracy. Po zwiedzaniu można posilić się w tutejszej restauracji.

*     *     *

     Opuszczamy Hanušovice, mijając na ich końcu zabudowania jednej z dawnych przędzalń Oberleithnerów. Do odległego o ok. 2,5 km Raškova jedziemy dość ruchliwą drogą z widokiem na rozdzielone doliną Morawy pasma Hanušovickiej vrchoviny. Na początku wsi, przy mostku przez rzekę, znajduje się stopień wodny z wodowskazem. Patrząc na niewielką zazwyczaj rzekę,  trudno uwierzyć, że 15 września 2024 poziom wody sięgnął tu 427 cm, zalewając stojące po przeciwnej stronie ulicy domy.

     Ok. 200 m dalej szlak opuszcza niezbyt przyjemną szosę i boczną drogą przez przysiółek Dvůr Raškov, łąki i pola prowadzi nas do centrum Raškova. Dominantą wsi jest ładny, choć domagający się remontu elewacji kościół św. Jana Chrzciciela, ufundowany w 1711 r. przez Josefa Jana Adama z Lichtensteinu w miejscu starszej budowli. Ciekawą bryłę tworzy razem ze stojącymi po bokach wieży kaplicami przypominającymi basteje, które wieńczą szpiczaste daszki kryte gontem, podobnie jak dach kościoła.

raskov_kosciol_jana.jpg
Kościół św. Jana Chrzciciela w Raškovie

     Za Raškovem wracamy na główną drogę, ale już po chwili, na początku Bohdíkova, opuszczamy ją, przejeżdżając przez most na Morawie. Po prawej stronie zostawiamy dom kultury – dawną gospodę „U Sepla” czy dawniej „U Zöppla”.

     Bohdíkov, podobnie jak Raškov, był założony już w XIII w. podczas kolonizacji doliny górnej Morawy przez królów czeskich. Do połowy XX w. był  najdalej na północ wysuniętą czeską wsią, otoczoną miejscowościami zamieszkanymi w większości przez Niemców. W średniowieczu w okolicy wydobywano rudy srebra i żelaza; później wokół Bohdíkova uruchomiono kamieniołomy wapienia, częściowo działające do dziś. Od II połowy XIX w. wapień przetwarzano w dwóch wapiennikach firmy Oberleithner, Eisenstein i Sp. Przy górnym, położonym w pobliżu stacji kolejowej, w czasie II wojny światowej działała filia obozu jenieckiego w Łambinowicach. Przebywało tu 75 Brytyjczyków, Nowozelandczyków i Australijczyków. W latach 1941-1944 jeńcy, razem z czeskimi robotnikami przymusowymi, wydrążyli 960-m sztolnię służącą do transportu wydobytego wapienia z kamieniołomu do wapiennika. Wylot miała za gospodą U Sepla, skąd wąskotorówką wapień dowożono do zakładu. Nazwano ją „Mařka“, podobno na pamiątkę przebywającej tu na robotach przymusowych młodej Polki o imieniu Marianna, której uroda była przedmiotem podziwu pracujących tu mężczyzn. Obecnie pozostałość sztolni jest największym zimowiskiem nietoperzy w ziemi šumperskiej. Zimuje tu 13 gatunków.

     Dość długo jedziemy drogą przez wieś. Po prawej stronie mijamy kolejno jaz na Morawie, dawną siedzibę towarzystwa gimnastycznego „Sokol” i urząd gminy. Tuż przed odgałęzieniem drogi do Komňátki mijamy po lewej stronie remizę strażacką, po czym w głębi parceli możemy dojrzeć przysłonięty drzewami dawny XVI-wieczny dwór obronny, w XIX w. przebudowany na karczmę. Do 1969 r. był lokalnym ośrodkiem życia kulturalnego i społecznego; odbywały się tu różne zabawy, potańcówki, próby muzyków i spotkania czeskich stowarzyszeń, a w latach 1923-1959 – nawet przedstawienia teatralne.

     Jedziemy dalej prosto do końca wsi, gdzie szlak skręca w prawo na most na Morawie. Na moście widać szyny kolejowe – pozostałość wąskotorówki łączącej niegdyś należący do Liechtensteinów kamieniołom wapienia powyżej dolnej części wsi z „dolnym” wapiennikiem koło stacji kolejowej Komňátka. Łącznie w rejonie Bohdíkova istniało 15 km wąskotorówek dowożących surowiec do wapienników. Zakłady te działały do lat 70. XX w.

     Niecały kilometr dalej dojeżdżamy do osady Alojzov z dużym kompleksem papierni.

     W 1790 r. ks. Alois z Liechtensteinu założył tu hutę żelaza, przerabiającą wydobywaną w okolicy rudę. Złoża jednak szybko wyczerpały się i zakład zaprzestał działalności. W 1873 r. huta spłonęła, po czym Johann z Liechtensteinu przebudował ją na papiernię. Surowca nie brakowało, bo Liechtensteinowie posiadali w okolicy ponad 9000 ha lasów. Papiernię wydzierżawili, a później sprzedali karynckiemu przedsiębiorcy Adolfowi Kargerowi, którego potomkowie prowadzili ją do 1945 r. Fabryka początkowo produkowała papier pakowy dla fabryk tekstylnych, a z czasem Kargerowie poszerzyli asortyment o tekturę, papier drukarski, specjalny papier do pakowania zapałek i do druku plakatów. W 1917 r. działały tu już 3 maszyny papiernicze. Początkowo napędzała je woda doprowadzana kanałem z Morawy, a następnie turbina parowa. Zakład działa do dziś. W jego północnej części zachowało się kilka obiektów dawnej huty, w tym stojący pod lasem reprezentacyjny budynek dyrekcji z wieżyczką i herbem Liechtensteinów na fasadzie.

     Za zakładem mijamy przy drodze duży skład drewna dla papierni, po czym wjeżdżamy do Rudy nad Moravou. Mijamy stację kolejową i dużą zabytkową willę przy wychodni skał, po czym skręcamy w lewo i po chwili – w boczną drogę w prawo. Mijamy budynek dawnego młyna i jedziemy dróżką wzdłuż Morawy. W oddali z prawej strony widać kościół św. Wawrzyńca, a za nim – serpentynitowy masyw Strážnicy – cenne stanowisko geologiczne. Mijamy miejskie kąpielisko z wypożyczalnią kajaków i szkołę podstawową i jedziemy drogą na skraju zabudowy z widokiem na górę Blýskač. Za okazałym białym domem z wysokim mansardowym dachem skręcamy w lewo w główną drogę. Po chwili z lewej strony mijamy ładnie zdobiony empirowy dom z okiem opatrzności i datą budowy 1818 w naczółku portalu i po chwili wjeżdżamy na otoczony murem teren pałacu.

     Ruda nad Moravou od swego początku związana była z górnictwem kruszców. Jako Ferreus Mons („Góra żelazna”, niem. Eisenberg) wymieniana była już na początku XIV w. Należała wówczas do zábřeskich dóbr panów ze Šternberka. Pod koniec XIV w. działały w niej kuźnice przerabiające wytopione z miejscowych rud żelazo. W 1512 r. właścicielem dóbr zábřeskich został najwyższy komornik króla Władysława II, humanista Ladislav Velen z Boskovic, a po nim jego syn Kryštof, który w 1539 r. nadał Rudzie prawa górnicze. Po śmierci ostatniego z Boskoviców w 1589 r., majątek odziedziczył jego małoletni siostrzeniec Ladislav Velen z Žerotína, późniejszy mecenas uczonych i artystów i jeden z przywódców powstania stanowego na Morawach w 1618 r.

     Na razie jednak jego opiekunowie wydzielili z majątku Rudę i 17 innych wsi i sprzedali je dalszemu krewnemu, Janowi Młodszemu z Žerotína, właścicielowi Šumperka i Velkich Losin. Jego syn Bernard obrał Rudę za swoją główną siedzibę i w latach 1600-1610 zbudował tu renesansowy pałac, wzorowany na rezydencji losińskiej. Długo się nim jednak nie nacieszył, bo już w 1614 r. zmarł i majątek powrócił do Ladislava Velena, wtedy już jednego z najbogatszych ludzi na Morawach, właściciela wspaniałej rezydencji w Moravskiej Třebovej. Ladislav dokończył prace nad wystrojem wnętrz pałacu i przeniósł tu część zbiorów sztuki i wyposażenia z třebovskiej rezydencji. Z zachowanych rachunków znamy imię zatrudnionego przez niego budowniczego, Włocha Balcara. Niestety po klęsce powstania stanowego Ladislav został zmuszony do opuszczenia kraju. Zdążył jeszcze zabezpieczyć materialnie swą drugą żonę, Elżbietę, której zapisał majątek rudzki. Elżbieta pozostała tu do swej śmierci w 1622 r., po czym pozostawiony przez Ladislava majątek został skonfiskowany przez cesarza, który w 1624 r. przekazał go Karolowi I z Liechtensteinu. Žerotínovie nie pogodzili się jednak z utratą swoich dóbr. Ladislav powrócił do Rudy w 1627 r. z wojskami duńskimi, ale po ich wyparciu przez armię cesarską musiał na dobre opuścić kraj. Majątek próbował odzyskać jeszcze jego syn Bartłomiej, ale bezskutecznie. Liechtensteinowie pozostali jego właścicielami do 1945 r.

     W Rudzie nowi właściciele nigdy nie rezydowali. Umieścili tu siedzibę administracji gospodarczej, a pod koniec XIX w. – dyrekcję swych lasów, adaptując pałacowe komnaty na biura i mieszkania. Większość cennego wyposażenia wywieźli do swoich rezydencji, a resztę w 1643 r. zrabowali Szwedzi. Dbając o różnorakie potrzeby pracowników, w XVIII w. Liechtensteinowie zbudowali w północno-wschodnim narożu pałacu kaplicę św. Anny, a w jego sąsiedztwie – strzelnicę i kręgielnię. W XIX w. powstały sąsiadujące z pałacem budynki gospodarcze. W 1926 r. w pałacu umieszczono zarząd lasów państwowych zabranych Liechtensteinom w ramach reformy agrarnej, a po II wojnie światowej, dodatkowo, szkołę. Pozbawiony właściwej opieki pałac przez dziesięciolecia niszczał, aż w 2016 r. kupił go prywatny inwestor, który stopniowo prowadzi remont, a w pomieszczeniach I piętra oferuje apartamenty dla turystów. Na dziedzińcu organizuje też okazjonalne wydarzenia kulturalne.

      Podchodzimy do pałacu od północnej strony. Uwagę zwraca wieża z zegarem z 1890 r., zwieńczona iglicą opatrzoną chorągiewką z žerotínskim lwem i skrótem BHVZ („Bernard Herr von Zierotin) i datą przejęcia przez niego majątku rudzkiego (1606), brama zwieńczona herbem Liechtensteinów oraz renesansowy wykusz, pod którym widać datę budowy pałacu (1610) i herby: Bernarda z Žerotína i jego żony Sybilli Libštejnskiej z Kolovrat. W lewym narożniku fasady widać wysokie okna dawnej kaplicy. Brama prowadzi na arkadowy dziedziniec. W pomieszczeniach południowo-zachodniej części parteru znajduje się mała wystawa z informacjami o historii pałacu i jego dawnych właścicieli. Klatką schodową można wejść na piętro i przejść się arkadą wokół dziedzińca.

*     *     *

     Po opuszczeniu terenu pałacu skręcamy w lewo i docieramy do skrzyżowania. Na wprost widać dwa XIX-wieczne budynki pozostałe po kompleksie gorzelni. My skręcamy w lewo i jedziemy na południe wzdłuż pałacowego muru i rekonstruowanego obecnie parku. Za przysiółkiem Truska skręcamy w lewo, przekraczamy Morawę i linię kolejową i wjeżdżamy do Bartoňova. Na pierwszym skrzyżowaniu we wsi skręcamy w prawo i po chwili mijamy stojący z lewej strony dom z połowy XIX w. z malowniczym arkadowym podcieniem charakterystycznym dla bogatych wiejskich gospodarstw regionu górnej Hany i Jesioników.

     Jedziemy dalej wąską drogą u podnóża Burdovego vrchu, mijając przycupnięte pod stromym stokiem domy. Tuż za Bartoňovem mijamy rozległy kompleks fabryki papieru w Olšanach.

     Olšanska papiernia powstała w 1862 r. w miejscu dawnego pańskiego młyna na Morawie. Założyli ją ówcześni właściciele papierni w Velkych Losinach, bracia Anton i Gustav Schmidtowie. Początkowo produkowali papier drukarski i pakowy ze słomy, a od 1870 r. fabryka specjalizowała się w produkcji papieru do papierosów. Od lat 80. XIX w. słomę stopniowo zastąpiono odpadami tekstylnymi z tkalni. Od 1885 r. papiernia była wyłącznym dostawcą papieru dla c. k. Monopolu Tytoniowego i sporo eksportowała, głównie na Bałkany. Po modernizacji na początku XX w. olšańska papiernia znalazła się wśród najlepiej wyposażonych przedsiębiorstw tej branży na świecie. Na eksport szło aż 90% produkcji, a firma miała przedstawicielstwa w wielu krajach. W latach 1929-30 wybudowano nową halę, wyposażoną w maszyny papiernicze z fabryki Füllnera w Cieplicach k. Jeleniej Góry i rozszerzono asortyment o cienki papier graficzny, listowy i przebitkowy. W czasie II wojny światowej nadeszły tak duże zamówienia na papier do papierosów dla niemieckich żołnierzy, że potrzebna była kolejna rozbudowa. Po upaństwowieniu zakładu i przewrocie komunistycznym w 1948 r. utworzono wielkie przedsiębiorstwo państwowe „Olšanské papírny”, do którego włączono m.in. fabryki w Alojzovie i Velkich Losinach. Zakład był kilkakrotnie rozbudowywany i modernizowany. Obecnie jest częścią austriackiej grupy Delfort i produkuje głównie cienki papier drukarski (m.in. do ulotek farmaceutycznych) i papierosowy, eksportując ponad 95% produkcji.

     Nasza droga cały czas objeżdża Burdův vrch, u którego południowego podnóża leży wieś Bohutín. Mijamy opuszczony kamieniołom gnejsu, po czym oddalając się od zbocza góry, docieramy w pobliże stacji kolejowej. Na skrzyżowaniu dróg stoi tu wiata turystyczna, a obok niej „Samočep” czyli samoobsługowy bar, w którym za wskazaną opłatą możemy samodzielnie nalać sobie piwa. Jest tu wszystko, czego potrzeba: nalewak, kufle, zlew i przyrząd do mycia kufli, a także lodówka z innymi napojami i przekąskami i automat z kawą.

bohutin_samocep_01.jpg

bohutin_samocep_02.jpg

     Szlak prowadzi dalej do centrum wsi i potem w górę, na przełęcz między Zbovą a Zlatníkiem, skąd następnie zjeżdża do Bludova. Chcąc jednak uniknąć dość męczącego podjazdu i przy okazji wstąpić do bludovskiego uzdrowiska, możemy pojechać wałem wzdłuż Morawy. W tym celu przy remizie strażackiej należy skręcić w prawo, przekroczyć tory kolejowe i most na Morawie i tuż za nim skręcić w lewo w szutrową ścieżkę, która poprowadzi nas w stronę Chromča. Po lewej stronie od czasu do czasu będzie się pojawiać meandrująca Morawa, a po prawej będą nam towarzyszyć widoki na wzniesienia Zabřežskiej vrchoviny, którą Morawa oddziela od Hanušovickiej vrchoviny. Po 2,5 km dojedziemy do szosy, na której skręcimy w lewo i pojedziemy w stronę Bludova. Za mostem na Morawie miniemy kompleks Chromečskiego młyna, wspominanego już w XVII w., a następnie  przetniemy linię kolejową koło stacji Bludov Lázně. To znak, że jesteśmy blisko uzdrowiska. Jedziemy jeszcze kawałek prosto, po czym skręcamy w prawo w aleję wysadzaną topolami, założoną w 1935 r. przez założyciela uzdrowiska. Po chwili dojedziemy do parku zdrojowego.

     Uzdrowisko (Lázně) Bludov założył w 1929 r. Zdeněk Pospíšil, syn zarządcy bludovskiego majątku hrabiów Žerotínów. W 1924 r. jego ojciec, František, kupił 63 ha z rozparcelowanej w ramach reformy agrarnej „nadwyżki” žerotíńskich gruntów w Bludovie i Chromču. Teren ten obejmował źródło ciepłej wody o zapachu siarkowodoru. Znalezione fragmenty murowanego basenu z XVI w. świadczą o tym, że znane było już przed wiekami, ale od dawna nie było wykorzystywane. Korzystając z pieniędzy z wiana swojej żony, Zdeněk zbudował przy źródle kryty basen i drewniane kabiny z wannami, a w 1931 – pierwszy dom zdrojowy. Początkowo uzdrowisko działało tylko w ciepłych porach roku. Impulsem do jego dalszej rozbudowy było nawiercenie w 1933 r. na głębokości 83 m nowego źródła siarczkowo-fluorkowo-radonowej wody termalnej o temperaturze 30° C. Od 1935 r. uzdrowisko działało już całorocznie i oferowało 90 pokojów dla 200 gości. Leczono tu choroby reumatyczne, kobiece i skórne. Po włączeniu Bludova do Rzeszy w 1938 r. kurort przekształcono w sanatorium niemieckiej opieki społecznej. Od 1942 r. przysyłano tu młodzież z bombardowanych niemieckich miast, a od 1943 r. – rannych żołnierzy z frontu wschodniego. Pospíšilowi udawało się jednak „przemycać” do sanatorium przebywających w okolicy czeskich robotników przymusowych, a pod koniec wojny czynnie włączył się do ruchu oporu.

     Uzdrowisko wznowiło działalność w 1945 r. Po przewrocie komunistycznym w 1948 r. zostało upaństwowione, ale Pospíšilowi pozwolono pozostać na stanowisku dyrektora, bo był bardzo ceniony przez pracowników i jego zwolnienie mogło wywołać protesty. Władzom przeszkadzały jednak jego „nieprawomyślne” poglądy polityczne, więc postanowiły pozbyć się go w inny sposób. Wytoczono mu proces polityczny, w którym skazano go na roczny pobyt w obozie pracy przymusowej. W tym czasie rodzinę wyrzucono z uzdrowiska, a nowym dyrektorem mianowano Františka Riedla, dawnego szofera Pospíšila, zasłużonego przy przejmowaniu uzdrowiska przez państwo. W 1954 Pospíšila znów aresztowano, a w styczniu 1955 r.,  wraz z 18 innymi osobami, został skazany na 25 lat więzienia za rzekome przygotowywanie przewrotu i akcji terrorystycznych. Odsiedział z tego 11 lat. Został zwolniony w ramach amnestii w 1966 r., jako jeden z ostatnich więźniów politycznych. Wśród skazanych byli też jego synowie: niespełna 20-letni Jan, który spędził pół roku w więzieniu i najstarszy Zdeněk jr, aresztowany tuż przed obroną dyplomu lekarskiego. Odsiedział cały 6-letni wyrok więzienia. Po powrocie do domu pracował przy kopaniu rowów melioracyjnych i dopiero po powtórzeniu całości studiów, w 1968 r. został lekarzem dentystą. Ojcu, jako elementowi wywrotowemu, polecono wyprowadzkę z Bludova. Zamieszkał w uzdrowisku Darkov koło Karwiny, w którym podjął pracę, a pod koniec życia w Liptáni w Górach Opawskich, gdzie zmarł w 1979 r. Choć w testamencie wyraził życzenie, aby jego prochy rozsypano w parku zdrojowym w Bludovie, został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Chromču. Po 1989 r. jego potomkowie odzyskali majątek chromecki, ale nie uzdrowisko, które po 10 latach batalii sądowej zyskał syn… dyrektora Riedla. Uzdrowisko działa do dziś; leczy się w nim cukrzycę i otyłość dzieci i młodzieży, choroby górnych dróg oddechowych i narządu ruchu. 

     Uzdrowisko składa się z kilku budynków. Przed głównym z nich wytryska źródło wody leczniczej, zwane fatimskim lub źródłem Hiacynty i Franciszka – dzieci, którym w portugalskiej Fatimie w maju 1917 r. objawiła się Matka Boża. Woda ścieka z oplecionych różańcem i złożonych do modlitwy dłoni, przypominających kształtem dwie gołębice, które obejmują kulę wykonaną z bludovitu – występującej w okolicy wapienno-krzemianowej skały metamorficznej. Rzeźba, symbolizująca troskę o Ziemię i jej oczyszczenie, została wykonana w 2004 r. i poświęcona przez metropolitę morawskiego abpa Graubnera.  

     Możemy objechać dom zdrojowy, aby rzucić okiem na „Pawilon leśny” z ażurowym drewnianym gankiem, stojący w zachodniej części kompleksu. Za kolejnym, niskim pawilonem skręcimy w alejkę w prawo i skierujemy się nią na północny wschód, w stronę wsi Bludov. Po opuszczeniu parku, skręcamy w pierwszą ulicę w lewo i jedziemy nią aż do głównej ul. Lázeňskiej, którą przekraczamy i kierujemy się dalej prosto, lekko pod górę, do szosy bohutínskiej, gdzie wracamy na nasz szlak rowerowy. Mijamy neorenesansowy gmach szkoły (dawniej mieszczańskiej – ponadpodstawowej, z naciskiem na praktyczne umiejętności) im. Karola Starszego z Žerotína (jakżeby inaczej!) z 1908 r., pomnik ofiar I wojny światowej i remizę strażacką z wysoką drewnianą wieżą i dojeżdżamy do centrum Bludova.

     Nazwa miejscowości pochodzi najprawdopodobniej od imienia jej założyciela, żyjącego na przełomie XII i XIII w. Bluda z Bludova, najwyższego łowczego na Morawach i przodka rodu Žerotínów, choć pierwsza pewna wzmianka o wsi pochodzi dopiero z 1350 r. Blud lub któryś z jego potomków zbudował też zamek obronny na położonym na północ od wsi wzniesieniu zwanym dziś Na Starém zamku. Został on zniszczony podczas wojny czesko–węgierskiej w 1471 r. W XIV w. majątek bludovski znalazł się w rękach margrabiów morawskich, którzy często zastawiali swoje dobra, więc w kolejnych stuleciach właściciele często się zmieniali. Dopiero po tym, jak w 1624 r. skonfiskowane po stłumieniu powstania stanowego dobra cesarz przekazał Christophowi Paulowi von Lichtenstein-Kastelkorn, w rękach tej pochodzącej z Tyrolu rodziny Bludov pozostał prawie przez 90 lat, do r. 1710 r., gdy został sprzedany Žerotínom z Velkich Losin. Ci w 1802 r. uczynili Bludov swoją główną siedzibą, którą pozostał aż do 1945 r. Linia losinsko-vízmbersko-bludovska Žerotínów była ostatnią żyjącą gałęzią tego niegdyś wielkiego morawskiego rodu. Jego ostatnim męskim przedstawicielem był zmarły w 1934 r. w Bludovie hr. Karel Emanuel.

     Znaczenie Bludova znacznie wzrosło po zbudowaniu w latach 1836–42 przechodzącej przez wieś szosy cesarskiej z Šumperka do Czech (do jej budowy użyto m.in. materiału z ruin bludovskiego zamku) i linii kolejowej z Ołomuńca do Pragi ze stacją w niedalekim Zábřehu w 1845 r. W 1871 r. Bludov znalazł się też na trasie planowanej kolei z Šumperka do Hanušovic i Dolnej Lipki, ale właściciele gruntów nie zgodzili się na położenie na nich torów, więc linię i bludovski dworzec zbudowano dość daleko od miejscowości. Tak czy owak, większa dostępność komunikacyjna pozwoliła na założenie we wsi dwóch fabryk jedwabiu, tartaku, fabryki maszyn i wapiennika.

     Po 1848 r., będący od początku czeską wsią Bludov stał się centrum czeskiego życia narodowego w przeważnie niemieckojęzycznej ziemi šumperskej, a tutejsza szkoła mieszczańska była pierwszą czeską szkołą tego typu w regionie. Mimo to, w 1938 r. miejscowość została włączona do Rzeszy, czego efektem był silny ruchu oporu w czasie wojny. Z oporem spotkało się również wprowadzanie komunizmu po 1948 r., na co władze odpowiedziały procesami politycznymi. Jak już wspomnieliśmy, ich ofiarami była m.in. rodzina właścicieli bludovskiego uzdrowiska, ale również miejscowy proboszcz czy przeciwnicy kolektywizacji rolnictwa.

Stojący po lewej stronie skrzyżowania budynek urzędu gminy to dawna szkoła, zbudowana w 1805 r. i powiększona w 1866 r. Wcześniej szkoła mieściła się w narożnym domu po przeciwnej stronie ulicy, w którym w 1877 r. urodził się Adolf Kašpar – malarz, głównie akwarelista i grafik, znany przede wszystkim jako twórca ilustracji do Babički Boženy Němcovej, Historii filozofii Aloisa Jiráska i wielu innych dzieł czeskiej literatury. Co ciekawe, jedne z pierwszych ilustracji wykonał do ołomunieckiego wydania ballady Pani Twardowska Adama Mickiewicza. O miejscu narodzenia malarza przypomina tablica pamiątkowa na ścianie budynku.

Do najważniejszych zabytków Bludova należy parafialny kościół św. Jerzego. Powstał przed rokiem 1350 jako drewniany, był zastąpiony murowanym w XVI w. i przebudowany w wieku XVIII. W latach 30. XIX w. był już jednak w tak złym stanie, że trzeba było go zamknąć. W 1837 r. został rozebrany i zastąpiony obecnym. Z dawnej budowli pozostała tylko południowa ściana.

Wystrój kościoła pochodzi z lat 80. i 90. XIX w. Ołtarz główny z obrazem przedstawiającym św. Jerzego i figurkami Chrystusa i Ewangelistów pochodzi z 1887 r. Malowidła na stropie, wykonane w 1895 r., przedstawiają Zbawiciela, Świętą Rodzinę i patronkę muzyki. św. Cecylię. Przestrzeń między nimi wypełniają m. in. sceny ukazujące tajemnice Różańca, a nad oknami - wizerunki św. św. Rozalii, Ignacego z Antiochii, Katarzyny i Franciszka z Asyżu. Malowane witraże z 1896 r. przedstawiają św. Annę z Marią i św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus, a z roku 1946 – czeskich patronów: św. św. Wacława i Ludmiłę. Organy pochodzą z 1929 r. Najstarszym zabytkiem w kościele jest chrzcielnica w kształcie kielicha ufundowana przez któregoś z Lichtenstein-Kastelkornów i ozdobiona herbem tego rodu.

Przed kościołem od strony urzędu gminy stoi barokowa kolumna Trójcy Św.

Przy okazji XIX-wiecznej przebudowy kościoła, hr. František Josef z Žerotína polecił dobudować do prezbiterium rodzinną kaplicę grobową z zejściem do umieszczonej pod zakrystią krypty. W 1842 r. przewieziono tu z Brandýsa nad Orlicí szczątki najsłynniejszego przedstawiciela rodu - humanisty, polityka i protektora braci czeskich, organizatora emigracji czeskich i morawskich innowierców do polskiego Leszna – Karola Starszego z Žerotína (1564-1636), a także jego rodziców, babki i trzech kolejnych żon, w tym Katarzyny Anny, siostry Albrechta z Valdštejnu, i innych krewnych. W 1845 r. w krypcie złożono ciało jej zmarłego fundatora, a następnie – kolejnych czterech pokoleń rodu, w tym Karla Emanuela z Žerotína, posła i namiestnika Moraw, ostatniego z rodu po mieczu oraz jego zmarłą w 1947 r. żonę. Para pozostawiła po sobie trzy córki: Marię Margaretę, Gabrielę i Helenę. Zmarła w 1982 r. w Wiedniu Gabriela przed śmiercią wyraziła życzenie, aby spocząć obok swych przodków w Bludovie. Wtajemniczony dawny pracownik pałacu wykuł więc w krypcie otwór, w którym potajemnie umieszczono sprowadzoną z Austrii urnę. Ostatni, już oficjalny pochówek odbył się w 1996 r., gdy w krypcie złożono prochy zmarłej w 1984 r. w Koszycach Heleny i jej męża Karla Mornsteina.

Na fasadzie kaplicy po obu stronach wejścia widnieją dwa popiersia: po lewej stronie - Karola Starszego z Žerotína z 2017 r., będący kopią dzieła rzeźbiarza Vincenca Makovskiego z 1937 r., a po prawej – Karla Emanuela z Žerotína, które w 2023 r. odsłonił jego wnuk, Karel Mornstein-Zierotin, od 1999 r. właściciel   pałacu Bludov.

Od kościoła zjeżdżamy w dół wsi główną ulicą. Po prawej stronie mijamy duży biało-szary budynek Domu Kultury z 1900 r. Jest to dawny Národní dům zbudowany przez katolickie stowarzyszenie czytelnicze „Svatopluk”.

Trochę niżej, z lewej strony ulicy, nieco w głębi działki stoi przypominająca kościół siedziba „Sokola” z 1904 r. Zbudowano ją na terenie ogrodu stojącej obok dawnej karczmy. Naprzeciwko karczmy, po drugiej stronie ulicy, przyciąga oko ładna kaplica św. Krzyża. Została ufundowana w połowie XIX w. przez właściciela karczmy i służyła mieszkańcom jako miejsce nabożeństw żałobnych przed pogrzebami i jako jeden z ołtarzy podczas procesji Bożego Ciała. Po II wojnie światowej stopniowo niszczała i w 1987 r. została zburzona. Odtworzono ją w 2015 r., a w 2024 r. otrzymała nowoczesny wystrój według projektu Jana Tomíčka, pochodzącego z Šumperka restauratora zabytków, zwłaszcza architektury ludowej, zdobywcy tytułu mistrza tradycyjnego rękodzieła kraju ołomunieckiego w roku 2023. Jak wyjaśnia tekst na umieszczonych na fasadzie kaplicy ozdobnych metalowych pasach, zamysłem autora było stworzenie przestrzeni do wyciszenia i medytacji dla każdego, nie tylko wierzącego chrześcijanina, ale też dla tych wielu ludzi, których wiara „lewituje między codziennością, a tym, co nas przewyższa”, czy też tych, którzy, według słów Tomíčka, choć nie odnajdują się w religijnych dogmatach, „wierzą, że jest coś między niebem a ziemią”. Ołtarz ma więc formę przykrytego imitacją koronkowego obrusa stołu, za którym stoi wykonany z podobnej materii kielich. „Koronka” ozdobiona jest kształtami przypominającymi skorupki amonitów lub nasiona, symbolizującymi cud życia i jego rozwój na Ziemi, a złota hostia z inicjałami IHS w kielichu – „historię Jezusa będącego częścią naszej cywilizacji i człowieka”. Ściany pokryte są pionowymi pasami w kolorach świetlnego spektrum, symbolizującego bogactwo życia na Ziemi, a światła na stropie mają przywoływać eksplozję czy też „wielki wybuch” rozpoczynający istnienie wszechświata. W uroczystości otwarcia kaplicy, podczas której poświęcił ją proboszcz bludovskiej parafii, uczestniczył m.in. Karel Mornstein-Zierotin, właściciel bludovskiego pałacu.

Około 200 metrów dalej, po prawej stronie ulicy, widzimy skwer, na którym znajduje się Plenerowa Galeria im. Adolfa Kašpara, malarza, którego rodzinny dom widzieliśmy koło kościoła. Prezentowane są tu prace samego Kašpara, ale też innych artystów z regionu šumperskiego. Po drugiej stronie ulicy, koło przystanku autobusowego, stoi pomnik Adolfa Kašpara ufundowany w 1935 r. przez Ministerstwo Szkolnictwa, gminę Bludov i przyjaciół zmarłego rok wcześniej malarza.

Po chwili dojeżdżamy do głównego skrzyżowania wsi, za którym po lewej stronie stoi pałac Žerotínów.  

W XVI w. istniał tutaj tzw. dolny folwark, przy którym w 1571 ówcześni właściciele Bludova zbudowali dwór obronny. Po 1624 r. Christoph Paul Lichtenstein-Kastelkorn przebudował go na dwuskrzydłowy pałac, sprzedany w 1710 r. cesarsko-królewskiemu podkomorzemu i sędziemu krajowemu hrabiemu Janowi Joachimowi z Žerotína. Początkowo pałac służył Žerotínom tylko do okazjonalnych pobytów, ale w 1761 r. otrzymał go jako siedzibę Josef Karel z Žerotína, któremu wydzielono część rodzinnego majątku. Przeprowadził późnobarokową przebudowę rezydencji i założył barokowy ogród. Cieszył się własną rezydencją do 1802 r. gdy z powodu problemów finansowych jego starszy brat Ludwig Anton musiał sprzedać dobra losińskie Liechtensteinom i Bludov został główną siedzibą całego rodu. Z Velkich Losin przewieziono tu galerię obrazów, kolekcję broni, bibliotekę i archiwa, dla których dobudowano do pałacu południowe skrzydło, nadając mu obecny kształt. Po 1845 r. Zdeněk Otta z Žerotina przebudował część tego skrzydła na neogotycką aulę, czasem nieprecyzyjnie nazywaną kaplicą. Pałac pozostał siedzibą rodu do 1945 r, gdy majątek, należący wtedy do córek Karla Emanuela z Žerotína, skonfiskowano na podstawie dekretów prezydenta Beneša, powołując się na niemiecką narodowość właścicielek. Okazało się jednak, że narodowości tej w 1930 r. nie zadeklarowały same, ale bez ich wiedzy uczynił to ich ojciec, więc w 1950 r. pozostała w kraju Helena odzyskała obywatelstwo czechosłowackie. Tymczasem jednak pałac upaństwowiono i większość wyposażenia przewieziono do Velkich Losin, gdzie urządzono muzeum, a w bludovskiej rezydencji umieszczono urząd gminy, pocztę i bibliotekę publiczną. Pomieszczenia adaptowane do nowych celów pozbawiono historycznej wartości. Po Aksamitnej Rewolucji syn Heleny z Žerotinów, Karel Mornstein-Zierotin wystąpił o restytucję majątku, co nastąpiło w 1999 r. Część rodzinnych zbiorów pozostała jednak jako depozyty w pałacu w Velkich Losinach. W bludovskim pałacu rezyduje dziś Karel z córką Karlą i jej rodziną, a barokowa sala wynajmowana jest na śluby i koncerty. Do pałacu przylega XVIII-wieczny park i oranżeria z 1817 r. , w której działa sklep ogrodniczy i kawiarnia z prywatną galerią sztuki.

Ruszamy w dalszą drogę na południe, w stronę bludovskiego dworca kolejowego. Po drodze, przy rozgałęzieniu dróg, mijamy pomnik Matki Bożej z Lourdes z 1896 r., a na końcu wsi – interesujący piaskowcowy obelisk. Przynajmniej od 1832 r. na jego cokole znajdował się krzyż, który po 1989 r. został zniszczony i gdy w 2018 r. postanowiono go zrekonstruować, podczas renowacji odkryto wyryty na cokole język w obłokach i 5 gwiazdek – symbole św. Jana Nepomucena, świadczące o tym, że pierwotnie na cokole zapewne stała figura tego świętego. Ponieważ jednak nie dysponowano żadnym jej wizerunkiem, zastąpiono ją obeliskiem, wykonanym przez akademickiego rzeźbiarza Jakuba Gajdę, z napisem TACUI („milczałem”), według tradycji nawiązującym do reakcji świętego, na żądanie wydania tajemnicy spowiedzi królowi Wacławowi IV. Za to milczenie Nepomucen zapłacił życiem. Umieszczony na szczycie obelisku zimorodek był osobistym symbolem Wacława IV.

Niebawem  przekraczamy linię kolejową, przejeżdżamy pod drogą szybkiego ruchu i wjeżdżamy do Sudkova. Przekraczamy rzekę Desną, dopływ Morawy i na głównym skrzyżowaniu skręcamy w prawo. Z prawej strony mijamy modernistyczny kościół husycki z 1937 r., a obok niego – dom wiejski z 1840 r. ze zdobionym stiukami szczytem. Jedziemy cały czas główną drogą i po ok. 400 m. dojeżdżamy do Sudkovskiego rybnika (6,5 ha). To jeden z niewielu zachowanych z kompleksu kilkudziesięciu stawów rybnych, jakie pod koniec XV w. założył na Desnej i Morawie ówczesny właściciel dóbr zábřeskich, bludovskich i šumperskich Jiří Tunkl z Brníčka i Zábřehu. Były one przyczyną licznych konfliktów z poddanymi, których pola były zalewane, a oni sami zmuszani do pracy przy sypaniu grobli. Wkrótce po śmierci Jiřego zaczęła krążyć legenda o wiecznej karze, jaką musiał cierpieć, orząc nocami groble swych stawów zaprzęgnięty do pługa i poganiany przez diabła. Dzisiaj staw jest największą atrakcją Sudkova i magnesem dla wędkarzy. Prócz różnych drobnych ryb żyją w nim karpie, amury, sandacze, szczupaki, sumy, liny, węgorze i jesiotry, a na wysepkach – wodne ptactwo. Kilka razy w roku odbywają się tu zawody wędkarskie.

Za stawem ciągnie się kompleks dawnych zakładów lniarskich Moravolen.

Co najmniej od 1676 r. istniały tu młyn i folusz należące do właścicieli dominium zábřeskiego. Ostatnim dzierżawcą młyna był Johan Pulkert, który 10 grudnia 1862 r. powiesił się na rosnącej nad młynówką lipie. Majątek zmarłego kupił na licytacji šumperski kupiec Ignaz Seidl i w latach 1864-65 zbudował tu pierwszą mechaniczną przędzalnię w ziemi zábřeskiej, która dała impuls do rozwoju niegdyś niewielkiej wioski. W 1867 r. pracowało tu już 600 osób, a oprócz lnu przerabiano też bawełnę. Do największego rozkwitu zakładu doszło w latach 90. XIX w. gdy w przędzalni lnu pracowało 12 000, a w przędzalni bawełny - 20 000 wrzecion i zatrudnionych było 1200 pracowników. Firma Ignaz Seidl A.G., która prócz fabryk tekstylnych posiadała też kilka cukrowni, należała wtedy do największych w monarchii austrowęgierskiej. Później borykała się z kryzysami, a wiosną 1929 r. doszło tu do kilkumiesięcznego strajku robotników, o którym przypomina tablica na skwerku na prawo od głównego wjazdu na teren zakładu. Po II wojnie światowej w fabryce produkowano lniane i bawełniane tkaniny, bieliznę stołową i pościelową. Kres produkcji położyła chińska konkurencja i światowy kryzys w 2009 r. Obecnie na terenie zakładu działa kilka drobnych firm, elektrownia fotowoltaiczna i mała elektrownia wodna w miejscu dawnego młyna.

Naprzeciwko wejścia na teren zakładu znajduje się malowany przystanek autobusowy. Brneński artysta David Zaoral w 2021 r. uwiecznił w jego wnętrzu najważniejsze atrakcje Sudkova: staw z zakładem w tle, kościół husycki z sąsiednim zabytkowym domem, łukowy most na Desnej z 1922 r. z willą dyrektora przędzalni w tle, kościółek św. Prokopa, willę współwłaściciela przędzalni, dra Maxa Seidla i jego żony Emmi z 1893 r.  (nr 100, pod lasem za wschód od stawu) i herb Sudkova z kwiatkiem lnu pośrodku.

Tuż za parkingiem zakładu po lewej stronie drogi znajduje się duży ogród z dawną willą dyrektora przędzalni, zbudowaną w 1899 r. według projektu Karla Seidla, najmłodszego syna założyciela zakładu, architekta tworzącego głównie na półwyspie Istria, ale też w rodzinnym Šumperku i w… Łodzi. W swej twórczości inspirował się architekturą północnowłoską, co jest doskonale widoczne w architekturze willi. Od 1910 r. zamieszkiwał w niej wspólnik Seidlów, Alfred von Chiari. Niemal naprzeciwko willi, pośrodku skrzyżowania, stoi budynek dawnej szkoły, ufundowanej w 1883 r. przez Ignaza Seidla juniora dla dzieci niemieckich pracowników fabryki i po I wojnie światowej przebudowanej na mieszkania dla pracowników firmy.

Na skrzyżowaniu jedziemy w lewo i po chwili zjeżdżamy z szosy w prawo na ścieżkę rowerową, która prowadzi nas do ujścia Desnej do Morawy i dalej, do kładki przez Morawę. Przejeżdżamy przez rzekę i skręcamy w lewo, wzdłuż ogródków działkowych. Za działkami skręcamy ostro w lewo, zostawiając z boku Postřelmov.

Postřelmov, założony w XIII lub na początku XIV w., od początku był jedną z największych wsi północno-zachodnich Moraw. Znajdowało się tu wiele gospodarstw zamożnych rolników, z których kilka zachowało zabytkowy charakter. Do najciekawszych należy XVII-wieczne gospodarstwo Sonntagów (nr 9) przy ul. 1 maja z dużym domem przebudowanym na początku XX w., gospodarstwo nr 12 przy tej samej ulicy z charakterystyczną łukową bramką łączącą dom mieszkalny z budynkiem gospodarczym i duże gospodarstwo rodziny Jursów na rogu ul. Komenského i Prof. Jursy, naprzeciwko urzędu gminy. W roku 1853 urodził się w nim pedagog, autor podręczników i czytanek dla dzieci, prof. Jan Jursa. Najcenniejszym zabytkiem miejscowości jest renesansowa kaplica grobowa rodziny Bukůvków z Bukůvky, właścicieli majątku Chromeč, koło kościoła św. Mateusza. Jej portal zdobią płaskorzeźby z herbami Zygmunta z Bukůvky i jego żony Barbary oraz alegoriami męstwa, miłości, marności ludzkiego życia i nieuchronności śmierci. Wejście do kaplicy chroni renesansowa kuta krata.)

Szlak prowadzi nas brzegiem stawu Piskáč, powstałego przez zalanie wyrobiska piaskowni. Na łące między stawem a Morawą od maja do września działa pole namiotowe, bistro i przystań kajakowa.

Dalej szlak prowadzi dawną groblą Stawu Závořickiego, która ciągnie się aż do Zábřehu. Staw założył Jiří Tunkl na przełomie lat 80. i 90. XV w. w miejscu zatopionej wsi Závořice. Miał powierzchnię 108 ha i był wtedy największym zbiornikiem wodnym na Morawach. Został osuszony w XIX wieku.

Za przysiółkiem Malý Dvůr wracamy na lewy brzeg Morawy. Jedziemy prosto drogą z widokiem na Markovicę i Trlinę – wzniesienia Úsovskiej vrchoviny, będącej południową częścią Hanušovickiej vrchoviny. Za mostem na Vitošovskim náhonie skręcamy w prawo, w stronę wsi Lesnice, ale niebawem zjeżdżamy z drogi w prawo i jedziemy ścieżką wzdłuż kanału, omijając wieś. Na jej końcu przecinamy szosę i jedziemy dalej wzdłuż potoku, do Leštiny.

Leština to duża wieś o XIV-wiecznym rodowodzie, zawdzięczająca swój rozwój położeniu przy drodze prowadzącej do mostu na Morawie. Przez większość swych dziejów była dość zamożną wsią rolniczą, ale od II połowy XIX w. większość jej mieszkańców pracowała w okolicznym przemyśle – w zakładach w Zábřehu, Postřelmovie, Sudkovie oraz w kamieniołomie i wapiennikach w pobliskim Vitošovie. Z dużą liczbą robotników związana była podatność miejscowej ludności na agitację socjaldemokratów i komunistów i regularne zwycięstwa tych partii w wyborach w tutejszym okręgu. Z tego powodu w okresie międzywojennym nazywano Leštinę „małą Moskwą”.

Dawny wygląd miejscowości przypominają dziś zabytkowe gospodarstwa wiejskie z I połowy XIX w. Pierwsze napotykamy tuż po wjeździe do wsi, a najlepiej zachowane (nr 9), mieszczące dziś gminną bibliotekę – przy jej głównym placu. Dom ma charakterystyczny szczyt ozdobiony wnęką z malowanym wizerunkiem Marii z Dzieciątkiem i arkadowy podcień wzdłuż dłuższego boku, a na podwórko prowadzi ozdobna profilowana brama. Przed budynkiem leży blok dewońskiego wapienia z vitošovskiego kamieniołomu.

Z głównego placu wsi wyjeżdżamy ulicą Potočną wzdłuż szpaleru kasztanowców, po czym skręcamy w lewo koło zabudowań dawnej rolniczej spółdzielni produkcyjnej. Wyjeżdżamy ze wsi i przecinamy towarową linię kolejową prowadzącą do widocznego z daleka kamieniołomu wapienia w Vitošovie. U jego stóp działa jeden z trzech największych zakładów wapienniczych w Republice Czeskiej. Przemysłowa eksploatacja i przetwórstwo wapienia trwa tutaj od 1872 r., a produkty przeznaczone są dla hutnictwa, budownictwa i rolnictwa.

Dalej jedziemy szutrową drogą, a następnie wałem przez pola i łąki wzdłuż Morawy. Od XV do XIX w. obszar ten zajmowały stawy rybne założone przez Jiřego Tunkla, które ciągnęły się aż po miasteczko Úsov. Od czasu do czasu mijamy małe stawki i starorzecza. Przy wyższych stanach Morawy łąki po prawej stronie wału są zalewane, o czym świadczy ustawiona na palach piesza kładka wzdłuż drogi Bohuslavice - Lukavice, którą przecinamy. Sama droga jest w tym czasie zamykana, ale straż pożarna regularnie „ratuje” samochody niepoprawnych optymistów, którzy ignorując zakazy, próbują nią przejechać.

Około 1,5 km dalej dojeżdżamy do jazu na Morawie i stąd, wzdłuż kanału zasilającego, do perełki czechosłowackiego modernizmu, elektrowni Háj.

W osadzie Háj od końca XIV w. znajdował się folwark, przy którym pod koniec XV w. powstał młyn, a w latach 80. XVIII w. również tartak. W 1873 r. oba obiekty kupił młynarz Josef Plhák, który osiadł tu wraz z rodziną. Z czasem interes przejął jego syn Hubert, entuzjasta nowinek technicznych. W 1883 r. wybrał się do Pardubic na wystawę rolniczą zorganizowaną z okazji odsłonięcia pomnika kuzynów Veverków, wynalazców udoskonalonego pługa. Wśród różnych eksponatów i prezentacji, szczególnie zainteresował go pokaz działania silnika elektrycznego napędzającego młocarnię, a także elektryczne oświetlenie miasta przez firmę Františka Křižíka. Zainspirowały go do idei połączenia pracy młyna z produkcją energii elektrycznej, kupił więc dynamo i zamontował na kole młyńskim. Wyprodukowana energia zapewniła oświetlenie młyna i tartaku.

W 1897 młyn spłonął. Plhák sam nie miał dość pieniędzy na jego odbudowę, wszedł więc w spółkę ze spółdzielnią mleczarską w pobliskiej Třeštinie i wspólnie odbudowali młyn, a w 1901 r. założyli przy nim Pierwszą Morawską Elektrownię Rolniczą; pierwszą elektrownię spółdzielczą w monarchii austro-węgierskiej. Dynamo połączone z młyńskim kołem produkowało prąd stały, który zasilał urządzenia i oświetlenie młyna i tartaku, a przy pomocy dwukilometrowego kabla, również urządzenia mleczarni i 70 żarówek we wsi. Problemem były straty okolo 50% napięcia na kablu, które mogły być zmniejszone przez przejście na prąd przemienny, ale zarząd mleczarni nie był tym zainteresowany. Plhák sam więc w latach 1908–09 zbudował koło młyna elektrownię z turbiną wodną i generatorem prądu przemiennego, która oprócz Háju zasilała wsie Dubicko i Hrabovą.

Po I wojnie światowej rodzinny biznes przejął syn Huberta, Karel Plhák, wykształcony w Brnie inżynier elektryk i w latach 1921-22 zbudował nową elektrownię, na nowo wykopanym kanale zasilającym. Wyposażył ją w dwie turbiny Francisa i generatory o mocy 220 i 240 kW, zasilające w prąd ok. 70 wsi w okolicy. Elektrownię zaprojektowali młodzi absolwenci praskiej Akademii Sztuk Pięknych, architekci Josef Štěpánek i Bohuslav Fuchs, później znany z projektów Masarykovej chaty na Šerlichu, hotelu Avion w Brnie czy modernistycznej kolonii Nový dům w brneńskiej dzielnicy Žabovřesky. W sąsiedztwie elektrowni architekci zaprojektowali też willę dla jej właścicieli. Obu budowlom nadali cechy plastycznego rondokubizmu, stylu czechosłowackiego modernizmu z lat 20. Jego znakiem rozpoznawczym są widoczne na fasadach formy okręgów, walców i kul.

„Nowa” elektrownia działa do dziś i rocznie produkuje ok. 1.349 GWh energii.

Od wschodu z elektrownią sąsiaduje ogród z willą Karla i Ellen Plháków, w której obecnie działa pensjonat, a w sezonie letnim również plenerowa kawiarnia. Przy drodze za willą stoi nieczynna już „stara” elektrownia z 1909 r. W przyległych budynkach działa dziś ośrodek jeździecki ze stajniami.

Wracamy do „nowej” elektrowni i przejeżdżamy na prawy brzeg Morawy. Działa tu przystań kajakowa i kameralny kemping. Można na nim przenocować lub pojechać 4,5 km dalej na duży kemping „Bagr” pomiędzy Mohelnickym Bagrem a Jeziorem Moravičanskim powstałymi przez zalanie dawnych piaskarni.

CMS by Quick.Cms| Projekt: StudioStrona.pl