Śląskie Niebo

2025-11-20


     To chyba najsłynniejsza potrawa dawnej kuchni Dolnego Śląska. Łączy w sobie smaki wędzonego mięsa oraz suszonych owoców. Niektórych takie połączenie może zaskoczyć, ale uwierzcie nam, że potrawa ta zabierze nas wprost do kulinarnego nieba!

     Pierwsza połowa XVIII w. Przy pl. Nowy Targ mieszka Johann Christian Sanftleben, sekretarz hrabiego von Berga. Sporządza on kulinarne notatki w zabawnej wierszowanej formie. Wspomina m.in. o pieczonej szynce podawanej w towarzystwie musu ze świeżych gruszek i śliwek oraz klusek mącznych. Było to w roku 1732, tym samym, gdy na środku pl. Nowy Targ władze miejskie stawiały słynną Fontannę Neptuna. I ta notatka to chyba najstarsza wersja Śląskiego Nieba jaką znamy. – Kanoniczny przepis, jaki utrwalił się w XIX w. zakłada wykorzystanie wędzonego boczku w towarzystwie sosu zrobionego z suszonych owoców namoczonych dzień wcześniej – opowiada Tomasz Sielicki, który prowadzi kanał Wrocławski Neptun.

     Nie można też zapomnieć o przyprawach: gałce muszkatołowej, goździkach i oczywiście cynamonie. – Wrocławscy kupcy od wieków na potęgę sprowadzali tu cynamon. Dlatego dawna kuchnia dolnośląska tak bardzo pachniała tą przyprawą. Była łączona ze śliwkami, trafiała do Kapusty po Wrocławsku no i także do Śląskiego Nieba – tłumaczy Sielicki.

     Śląskie Niebo kojarzy się przede wszystkim z jesienią i zimą. Właśnie za sprawą korzennych aromatów oraz suszonych owoców. – Ale podana przez Sanftlebena wersja na świeżych owocach nie powinna nas dziwić. Zapewne w lecie, gdy drzewa owocowały, sos robiono właśnie ze świeżo zerwanych owoców. Dopiero później wykorzystywano ususzone – wyjaśnia historyk.

     Na południe od Wrocławia rozciągały się ogrody i sady. Leżały one na terenie wsi warzywniczych. – Huby, Gaj, Borek, Krzyki, Gajowice czy Grabiszyn to były wsie zamieszkiwane przez tzw. zielarzy czy kapuściarzy. Uprawiali oni nie tylko kapustę, co utrwaliło się w ich nazwie, ale także drzewa owocowe: przede wszystkim śliwy – opowiada Sielicki. I dodaje: – Dlatego my wykorzystujemy w naszej wersji suszone śliwki węgierki. Najbardziej rozpowszechnione na Śląsku od kilkuset lat. Ale także jabłka i gruszki tu znajdziemy. One też spotykano w podwrocławskich sadach.

     Mięso duszone i podane w towarzystwie słodkiego, korzennego sosu owocowego najlepiej smakuje z kluskami. – My proponujemy Kluski Wrocławskie, ale wiemy, że zanim kartofle przyjęły się na Śląsku, wykonywano kluski mączne lub bułczane – opowiada Kamila Kokot, która gotuje dolnośląskie potrawy od lat. – Nierzadko można było spotkać również wersję z knedlem, szczególnie w rejonie Sudetów. To niewątpliwe wpływy czeskie w dolnośląskiej kuchni – dodaje

     Śląskie Niebo można dziś skosztować w Restauracji Wrocławskiej, która jest – wraz z Miastem Wrocław – partnerem serii kulinarnej Specjały Jurka z widelcem. Trzeba pamiętać jednak, że receptur jak to w kuchni jest wiele. – My pokazujemy danie takie, jak robiliśmy już wiele razy. Najważniejsze jest połączenie mięsa oraz owoców – podsumowuje Kamila Kokot.

zobacz odcinek "Śląskie niebo" na youtube... 
zobacz śląskie niebo w wykonaniu redakcji NaszeSudety... 

CMS by Quick.Cms| Projekt: StudioStrona.pl