Mapy, przewodniki
Wyszukiwarka
Kalendarz imprez
Subskrypcja

Nowe wydawnictwa
  • 2019-04-26 14:20

    W podróż po skalnym labiryncie Szczelińca Wielkiego zaprasza Anna Sikorska, przewodnik sudecki oraz kierownik schroniska PTTK Na Szczelińcu. W Górze zakochana od dziesięciu lat. Na niej mieszka i pracuje, ją fotografuje, po niej oprowadza i przekazuje swoją fascynację Górą każdemu, kto również chce Górę pokochać...

  • 2019-04-24 22:27

    Książka „Jan Nepomuk hrabě Harrach“, która w ubiegłym roku wydana została nakładem Krkonošskiego narodneho parku (KRNAP) uznana została za „książkę roku“ województwa libereckiego w kategorii „Monografie“. Ponad 300-stronicowa publikacja, dzieło Jana Luštinca, opisuje ze szczegółami życie i działalność jednego z najbardziej znanych szlachciców regionu Karkonoszy

  • 2019-04-15 22:19

    "Polska Jerozolima 1945-1950. Fenomen osiedla żydowskiego w powiecie dzierżoniowskim" to album zawierający kilkaset zdjęć z obszernymi opisami dotyczącymi społeczności żydowskiej w dolnośląskich miejscowościach: Dzierżoniów, Bielawa, Pieszyce, Piława Górna i Niemcza w latach 1945-1950. Publikacja ma format A4 i zawiera 176 stron

  • 2019-04-01 19:01

    Ta publikacja nie jest zwykłym przewodnikiem historycznym – jest niezwykłą historią miejsc i ludzi, którzy kiedyś mieszkali na Dolnym Śląsku. Jest też opowieścią o powojennym świecie żydowskim, którego już dzisiaj nie ma, a w latach 40. i 50. XX w. był ewenementem na skalę ogólnopolską. Na łamach książki nie znajdą Państwo suchych faktów historycznych – autorzy często oddają głos swoim bohaterom, sięgając do ich wspomnień i relacji publikowanych na łamach prasy żydowskiej

  • 2019-01-27 17:39

    Jest jednym z najcenniejszych gotyckich zabytków Dolnego Śląska. Jej ogromna skala i ponadprzeciętne wartości artystyczne od dawna wzbudzały zachwyt i zainteresowanie historyków sztuki oraz odwiedzających miasto. W opracowaniu zaprezentowano dzieje bazyliki w Strzegomiu – obfitujące w liczne znaki zapytania etapy jej wznoszenia, historie kataklizmów i wojen, które pozostawiły ślady na jej murach, a także omówiono cenne dzieła sztuki stanowiące wyposażenie świątyni

Wizyt:
Dzisiaj: 1260Wszystkich: 3428831

Ogień niszczył Ząbkowice

2016-02-24 13:22

     Ogień od wieków stanowił jedno z głównych zagrożeń dla życia i funkcjonowania lokalnych społeczności. Jego niszczycielska siła w ciągu kilku godzin potrafiła obrócić w proch pracę kilku pokoleń, pozostawiając po sobie biedę i rozpacz. O tym, jakie pożary wybuchały w Ząbkowicach pisze Kamil Pawłowski

    Nie brakuje w kronikarskich zapisach relacji opowiadających o śmierci w wyniku spalenia. Brak zorganizowanych jednostek przeciwpożarowych rekompensowała pomoc sąsiedzka. W wielu przypadkach była ona po prostu niewystarczająca. Oczywiście jednym z głównych powodów tak częstych pożarów w dawnych miastach i wsiach, była drewniana, bądź szachulcowa zabudowa (typ ściany szkieletowej drewnianej, której wypełnienie stanowi glina wymieszana i zarobiona z sieczką, z trocinami lub wiórami), kryta strzechą lub gontem. W samych Ząbkowicach, jeszcze na początku XX wieku np. na ulicy Kościuszki można było spotkać domy szachulcowe. Podobne znajdowały się na przedmieściach. Nie dziwi więc fakt, że osady nękane były tak często przez liczne pożary.

     Jeśli chodzi o Ząbkowice, możemy wspomnieć o pożarach z lat 1428, 1467, 1510, czy z 1518 r. Ten pierwszy związany był z najazdem Husytów na miasto. W wyniku pożarów zniszczeniu uległy cenne zabytki miasta, jak choćby ratusz, czy krzywa wieża. 3 czerwca 1632 r. w gospodzie Pod szarym wilkiem (przy ząbkowickim rynku) wybuchł pożar, który w niecałe 3 godziny zamienił w popiół większą część miasta. Na szczęście zniszczeniu nie uległ kościół św. Anny, szkoła parafialna i 10 budynków położonych przy dzisiejszej ul. Krzywej. Wiele mniejszych pożarów dotykało miasto również w kolejnych latach. Zazwyczaj wybuchały one na poszczególnych uliczkach i niszczyły zbudowane obok siebie obiekty.

Ząbkowice z sikawką

     Już w XVIII wieku Ząbkowice Śląskie posiadały własną sikawkę strażacką. W 1823 r. musiała być już nie do użytku, ponieważ władze miasta podjęły decyzję o zakupie nowego sprzętu. Już wówczas, wśród licznych postanowień ząbkowickiego magistratu, pojawiają się decyzje o obowiązku czynnego uczestnictwa w gaszeniu ognia, jak również o zobowiązaniu właścicieli koni do stawiania się w razie pożaru z zaprzęgiem, który miał przewozić sikawkę i inny potrzeby sprzęt.

     Pozostając przy temacie zabytkowych sikawek strażackich nie sposób nie wspomnieć o obiekcie, który jeszcze w 1945 r. znajdował się w klasztorze w Henrykowie. Była to oryginalna, drewniana sikawka klasztornej straży pożarnej z 1717 r. Niestety, po II wojnie światowej podjęto nierozsądną decyzję o oddaniu jej i dziś znajduje się ona w Centralnym Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach.

Płonął ratusz

     Swojego rodzaju motywacją do zawiązania profesjonalnej jednostki przeciwpożarowej dla władz Ząbkowic, był wspominany już wielokrotnie wielki pożar miasta, który wybuchł 24 kwietnia 1858 r. Ogień pojawił się w domu furmana Rachnera, który znajdował się przed Bramą Srebrnogórską, czyli w okolicach dzisiejszego skrzyżowania ul. Bohaterów Getta i Batalionów Chłopskich. W związku z tym, że w tym właśnie dniu wiał bardzo silny wiatr ogień w szybkim czasie przeniósł się na całe stare miasto. W zasadzie nie było możliwości podjęcia jakiejkolwiek akcji ratowniczej. Spłonął ratusz, kamienice na rynku, Krzywa Wieża i Sadlno. Na szczęście ogień nie zniszczył kościoła św. Anny, domów na ul. Krzywej, zamku i ówczesnego kościoła ewangelickiego (dziś sióstr Klarysek). W tym przypadku miała ponoć zadziałać moc boża. W obliczu zbliżającego się niebezpieczeństwa, pastor Graeve szedł do kościoła, upadł na kolana i zaczął błagać Boga o ratunek. Nagle wiatr miał zmienić kierunek i przewiać płomienie w drugą stronę, w wyniku czego kościół ostał się bez szwanku.

Kamil Pawłowski – Gazeta Ząbkowicka
  • Dodaj link do:
  • facebook.com
 

Komentarze

Komentarz
Facebook