Pardubicki zamek – świadek minionej potęgi
Pardubice są jednym z tych czeskich miast, o których każdy choć raz usłyszał, choćby w kontekście dorocznych wyścigów konnych. Jednak w przeciwieństwie do tłumnie odwiedzanej Pragi czy popularnego Brna, trafia tu znacznie mniej polskich turystów. Jeśli więc ktoś dotąd omijał to miasto lub tylko zahaczył o nie przejazdem, zachęcamy, aby zatrzymać się tu na dłużej.
Pardubice są stosunkowo niedużym miastem (mają ok. 92 tys. mieszkańców), więc jego zwiedzanie nie jest bardzo męczące, a może poszczycić się wieloma cennymi zabytkami od gotyku po modernizm. Każdego miłośnika architektury zachwyci tutejszy zamek i Pernštýnské náměstí ze wspaniałym neorenesansowym ratuszem i pięknie zdobionymi renesansowymi oraz barokowymi kamienicami, malownicze okoliczne uliczki, ale również secesyjny teatr przy náměstí Republiky i kupieckie kamienice przy třídzie Míru czy też liczne modernistyczne domy handlowe, szkoły, wille, kamienice i obiekty przemysłowe (np. zadziwiające Automatické mlýny) projektowane przez czołowych czeskich architektów. Na dokładniejsze opisanie zabytków miasta może przyjdzie czas w przyszłości, a dziś chcielibyśmy przedstawić największy spośród nich, pardubicki zamek.

* * *
Znaleziska archeologów świadczą o tym, że budowla swymi początkami sięga końca XIII wieku. Rycerska siedziba stanęła przy szlaku handlowym z Moraw do Pragi, w pobliżu brodu przez Łabę, gdzie pobierano cło za spławiane drewno. Również z tego czasu (1295) pochodzi pierwsza znana wzmianka o Pardubicach.
Pierwszym znanym właścicielem zamku był Půta z Dubej, syn jednego z najbardziej wpływowych czeskich wielmożów na dworze ostatnich Przemyślidów. Około roku 1325 jego potomkowie wymienili Pardubice na leżący między Náchodem a Trutnovem zamek Vizmburk z rycerzem Arnoštem z Hostýni, kasztelanem któregoś z zamków w ziemi kłodzkiej. Jego synowie, z których najsłynniejszy był Arnošt, pierwszy arcybiskup praski, przyjęli przydomek „z Pardubic”. Panowie z Pardubic przebudowali rycerski dwór na zamek otoczony fosą, a w pobliżu założyli targowe miasteczko, które przejęło ich rodowy herb ze srebrną połową konia ze złotą uzdą na czerwonej tarczy.
Członkowie rodu pozostali właścicielami miasta i zamku do 1391 r, gdy z powodu niespłaconych długów musieli przekazać część majątku Hanušowi z Milheimu, wżenionemu w czeską szlachtę wrocławskiemu patrycjuszowi, który robił wówczas błyskotliwą karierę na dworze króla Wacława IV. Hanuš był zwolennikiem ruchu reformatorskiego, jaki rozwijał się wówczas w czeskim Kościele i współzałożycielem słynnej Kaplicy Betlejemskiej w Pradze. Miały w niej być głoszone kazania w języku czeskim i Hanuš przeznaczył część podatków otrzymywanych od poddanych z majątku pardubickiego na utrzymanie kaznodziei, którym z czasem został Jan Hus. Zmarł w 1405 r., a jego dziedzice sprzedali Pardubice.
W czasie wojen husyckich majątek trafił do rąk przywódcy jednego ze stronnictw husyckich, a po nich – do książąt ziębickich, synów króla Jerzego z Poděbradów, którzy w 1491 r. sprzedali Pardubice morawskiemu wielmoży Vilémowi (Wilhelmowi) z Pernštejnu (1435-1521). Zapoczątkowało to rozkwit miasta i całego pardubickiego majątku.

Wilhelm z Pernštejnu na litografii z 1593 roku (źródło: Wikipedia)
Ród z Pernštejnu wymieniany był w źródłach już w XIII w., ale to właśnie Wilhelm, zwany Mądrym, był twórcą jego potęgi, czyniąc z niego najpotężniejszy ród szlachecki w Europie Środkowej. Skupując podupadłe po długotrwałych wojnach majątki na Morawach i w Czechach i dołączając je do rodowych dóbr, stworzył największe dominium w Królestwie Czeskim, z którego czerpał ogromne zyski. Jego majątki we wschodnich Czechach sięgnęły podnóża Gór Orlickich, obejmując m.in. zamki i dobra Litice, Potštejn, Rychnov nad Kněžnou, Brandýs nad Orlicí i Lanšperk.
Za panowania króla Władysława Jagiellończyka Wilhelm uzyskał godność najwyższego marszałka dworu i przewodniczącego sądu królewskiego, co uczyniło go jednym z najważniejszych dygnitarzy w państwie. Był też bardzo sprawnym gospodarzem. W swoim dominium zakładał kopalnie i stawy hodowlane (stworzył kompleks 225 stawów), obdarowywał miasta przywilejami i zyskiwał kolejne od króla. Brał też w zastaw liczne majątki królewskie, stając się największym wierzycielem władcy.
Wkrótce po kupieniu Pardubic, Wilhelm przebudował niewielki dotąd zamek na późnogotycką rezydencję, do której przeniósł główną siedzibę swego rodu. Dla zwiększenia bezpieczeństwa otoczył cały zamkowy kompleks wysokim wałem ziemnym ze stanowiskami dla dział, dodatkowo zabezpieczonym kamiennym murem i szeroką fosą. W tamtym czasie była to jedna z najpotężniejszych nizinnych twierdz w Europie Środkowej.
Po Wilhelmie wschodnioczeskie majątki odziedziczył syn Wojciech, a później jego brat Jan, zwany Bogatym. Bracia jeszcze bardziej rozbudowali pardubicką rezydencję i przekształcili ją w stylu renesansu. Niestety, potęga rodu miała się ku końcowi. Syn Jana, Jarosław, wpadł w poważne tarapaty finansowe i ścigany przez wierzycieli w 1558 r. musiał oddać im zadłużony majątek. Dwa lata później wykupił go skarb królewski.
Rządzący Czechami Habsburgowie sami nie korzystali z zamku, ale umieścili w nim siedzibę administracji majątku. Jednak w 1574 r. cesarz Maksymilian II zlecił jego przebudowę swemu nadwornemu architektowi, Włochowi Ulricowi Aostallemu de Sala. Była to ostatnia faza rozbudowy zamku, która nadała mu obecny kształt.

Panorama Pardubic w 1602 roku, drzeworyt Jana Willenberga
Niestety, kolejni władcy nie byli szczególnie zainteresowani budowlą, traktując ją wyłącznie jako obiekt administracyjno-gospodarczy. Doprowadziło to do stopniowej degradacji zamku. W XVII wieku w jego części umieszczono browar, a pod koniec XVIII w. zakwaterowano weteranów wojennych, obniżając komnaty i dzieląc je na mniejsze pomieszczenia. Później zlokalizowano tu magazyny fabryki tekstylnej i fabrykę obuwia, a pod koniec XIX w. część pomieszczeń zaadaptowano na mieszkania i urzędy.
Sytuacja zmieniła się, gdy w 1881 r. tutejszy majątek kupił austriacki fabrykant i podróżnik, Richard Drasche-Wartinberk, który w 1920 r. sprzedał zamek pardubickiemu Towarzystwu Muzealnemu. Towarzystwo przystąpiło do remontu zamkowych obiektów i urządziło w nich muzeum, którym zarządzało aż do upaństwowienia w 1952 r. Odtąd zamek jest siedzibą Muzeum Wschodnioczeskiego.
Niestety, brak remontów, a potem nieudolność i opieszałość ich wykonawców doprowadziły obiekt w latach 70 do katastrofalnego stanu. Na szczęście po 1990 r. udało się zatrzymać degradację, przeprowadzić gruntowny remont i od 1997 r. ponownie stopniowo udostępnić zamek do zwiedzania. Od roku 2001 jego właścicielem jest Kraj Pardubicki.
* * *

Tyršovy sady wczesną wiosną
Do zamku można dojść z miasta przez Tyršovy sady lub przez tzw. Příhrádek, pełniący dawniej rolę barbakanu. Prowadzi doń brama z herbem Pernštejnów: tarczą z głową żubra z powrozem w nozdrzach. Budynki Příhrádku służyły jako mieszkania dla czeladzi i obiekty gospodarcze, m.in. spichlerz, stajnia, powozownia, warsztat kołodziejski i jatka, a później destylarnia. Koło drugiej bramy, od strony zamku, schody prowadzą do dawnej kancelarii: najpierw urzędu sierocego, sprawującego pieczę nad majątkiem osieroconych dzieci, później kolejno inspektora rybnego, leśnego, zbożowego i wreszcie administracji całego majątku. W wieży bramnej mieściło się mieszkanie kancelisty.
Barbakan połączony był z zamkiem długim mostem, przekraczającym szeroką fosę, zmienioną w XIX w. w tereny rekreacyjne. Symbolicznym mostkiem z barokowymi posągami świętych Jana Nepomucena i Franciszka z Paoli dochodzimy do kolejnej bramy, tym razem w murze obronnym zamku. Zdobi ją tablica z 1511 r. przedstawiająca legendę herbową Pernštejnów...

W dawnych czasach żył w morawskich lasach węglarz Wojciech. Był bardzo ubogi i czasem przymierał głodem, więc mocno się rozeźlił, gdy zauważył, że ktoś regularnie podkrada mu jedzenie. Zaczaił się więc, żeby złapać złodzieja. Jakież było jego zdziwienie, gdy okazało się, że był nim dziki żubr! Wojciech złapał byka, chwycił go mocno za rogi, ale nie bardzo wiedział co dalej z nim zrobić. Wtedy ptak na pobliskim drzewie zaczął śpiewać „lejčí, lejčí…” („łyko, łyko…”). Węglarz zrozumiał sugestię, szybko odwiązał sznur z łykowych łapci, które miał na nogach i przeciągnął go żubrowi przez nozdrza. Następnie, wśród podziwu okolicznych mieszkańców, którym żubr też dawał się we znaki, zaprowadził zwierzę na zamek książęcy, gdzie jednym ciosem topora odrąbał mu głowę. W nagrodę za odwagę, książę nadał mu herb z głową żubra ze złotym powrozem w nozdrzach oraz las, w którym ów dotąd wypalał węgiel. W lesie na wzgórzu Wojciech zbudował zamek, któremu nadał nazwę Pernštejn.
Pod obrazkiem widać herby rodziców i babek Wilhelma z Pernštejnu, a pod nimi napis: „Wojciech z Pernštejnu prowadzi żubra”.
W budynku bramnym mieści się kasa muzeum i sklepik z pamiątkami. Polecamy podstawową trasę zwiedzania, „Pernštejnská rezidence – nejstarší renesance v Čechách”, którą można przejść indywidualnie lub o pełnych godzinach z przewodnikiem. Oprócz niej indywidualnie można zwiedzić część muzealną ze stałą ekspozycją i wystawami czasowymi oraz wstępem na wieżę zamkową. Bilet na wieżę można też kupić oddzielnie.

Wały zamku w Pardubicach widziane z okien zamku
Po przejściu przez bramę zobaczymy z lewej strony furtkę prowadzącą na wały zamkowe. Powstały na początku XVI wieku, za czasów Wilhelma z Pernštejnu. Mają 14 m wysokości, 40 m szerokości u podstawy, 15 m w koronie i cztery narożne basteje. Usypano je z ziemi wydobytej u ich podstawy, tworząc jednocześnie fosę o szerokości 90 m. Wzniesienie fortyfikacji związane było z zagrożeniem tureckim, a ponad sto lat później oparły się skutecznie trzykrotnemu obleganiu przez Szwedów. Gdy straciły znaczenie strategiczne, w latach 70. XVIII w. basteje zamieniono w ogródki mieszkających w zamku urzędników. Po likwidacji pardubickiej twierdzy w 1836 r., koronę wałów obniżono i założono na nich alejki, a zbocza obsadzono drzewami owocowymi i krzewami winorośli. W czasie dojrzewania owoców administracja majątku zatrudniała strażnika, który pilnował ich przed złodziejami. Później dosadzono też inne drzewa, zmieniając cały teren w park.
Wchodzimy na główny dziedziniec zamku z trzech stron otoczony przebudowywanymi wielokrotnie budynkami gospodarczymi, mieszczącymi niegdyś spichlerze, stajnie, kuźnię, zamkową łaźnię, mieszkania dla służby, a od 1651 r. browar. Obecnie mieszczą biura muzeum, kawiarnię i część wystaw czasowych. Na dziedzińcu można spotkać przechadzające się dumnie pawie.

Przy pardubickim zamku spotkamy wiele wolno spacerujących pawi
Czwarty bok dziecińca zamyka bryła renesansowego zamku. Główna fasada, pokryta sgraffitową dekoracją, renesansowy szczyt oraz wieża są dziełami Ulrica Aostallego de Sala, nadwornego architekta zamku praskiego, powstałymi w latach 1574-1600.
Przed budową pernštejnskich fortyfikacji zamek otoczony był fosą, więc do jego głównej bramy prowadzi most, ozdobiony w 1534 płaskorzeźbami. Od strony wschodniej, widocznej dla wjeżdżających gości, są bardziej misterne i przedstawiają różne sceny figuralne oraz herb Jana z Pernštejnu.
Główny portal zamku, z lat 1529-1541, jest najstarszym zachowanym renesansowym portalem w Czechach. Zdobi go herb Pernštejnów oraz herby spokrewnionych z nimi rodów.
Na górnym piętrze budynku bramnego powstaje obecnie duża reprezentacyjna sala, projektowana przez Evę Jiřičną, twórczynię m.in. budynku Centrum Kongresowego w Zlínie. Będzie miała specjalnie ukształtowany strop o dobrych właściwościach akustycznych a z foyer na I piętrze połączą ją szklane schody, również według projektu architektki. Na ścianach mają być widoczne odsłonięte fragmenty renesansowych malowideł.
Z budynku bramnego wchodzimy w lewo do gotyckiej części zamku z końca XV w., z czasów Wilhelma z Pernštejnu. Na parterze znajduje się wielka sala gotycka ze sklepieniem krzyżowym wspartym na centralnym filarze. Możemy poznać tu historię rodu Pernštejnów. Na ścianie zobaczymy drzewo genealogiczne trzech pokoleń rodu władających Pardubicami, na podłodze – mapę pokazującą zasięg majątków Jana z Pernštejnu w 1540 r., a na szklanych słupkach – najważniejsze budowle powstałe w majątkach rodu. Pokazywany jest też animowany film opowiadający jego dzieje.
Spośród członków rodu szczególnie warto wymienić kolejnych po Wilhelmie z Pernštejnu właścicieli Pardubic: jego synów i wnuka.
Wojciech z Pernštejnu (1490-1534) do śmierci ojca mieszkał w Lanškrounie, który zyskał po swojej pierwszej żonie. Dobrze wykształcony i świetnie znający krajowe prawo, po śmierci króla Ludwika Jagiellończyka w bitwie pod Mohaczem w 1526 r. był brany pod uwagę jako kandydat na tron czeski, ale sam poparł Ferdynanda Habsburga, który w 1527 mianował go najwyższym marszałkiem dworu królewskiego. W tym samym roku do odziedziczonego po ojcu majątku dokupił Nové Město nad Metují, w którym zniszczone przez pożar domy kazał odbudować na wzór jednolitej renesansowej zabudowy Pardubic. W 1533 r. kupił też sąsiedni Náchod, który stał się wdowią siedzibą jego drugiej żony.
Po śmierci Wojciecha czeskie majątki objął jego starszy brat Jan z Pernštejnu (1487- 1548) zwany Bogatym, który wcześniej odziedziczył rodowe dobra na Morawach, gdzie również sprawował najwyższe państwowe urzędy. Był typowym człowiekiem renesansu: interesował się literaturą, sztuką, magią i astrologią, naśladował styl życia włoskich książąt i zatrudniał włoskich architektów, budowniczych i malarzy. Odbudował Pardubice po pożarze w 1538 r. Powstała wtedy m.in. jedna z dominant miasta – Zielona wieża, a wszystkie domy w rynku i przy sąsiednich ulicach otrzymały renesansowe szczyty. Powszechnie znane było określenie „lśnić jak Pardubice”. W latach 30 i 40. XVI w. tytułem zastawu dzierżył ziemię kłodzką i kłodzką mennicę, w której bił monety z rodowym herbem i swoją podobizną.
Po Janie dobra wschodnioczeskie odziedziczył Jarosław z Pernštejnu (1528-1560), również miłośnik sztuki i literatury. Od młodości był dworzaninem Ferdynanda I i bardziej zajmowała go kariera dworska niż zarządzanie majątkami. Miał też kosztowne zainteresowania, o czym świadczy jego kolekcja broni, którą można było uzbroić kilkutysięczną armię oraz założenie stadniny w Kladrubach nad Łabą. Również podróże w towarzystwie cesarza wiązały się z dużymi wydatkami. Wszystko to doprowadziło do ogromnego zadłużenia majątku, który ostatecznie został przejęty przez wierzycieli, a następnie wykupiony przez skarb królewski. Jarosław zmarł w opinii bankruta, który roztrwonił rodowy majątek.
* * *
Wracamy do sieni między budynkiem bramnym a wewnętrznym dziedzińcem zamku. Patrząc w górę, zobaczymy gotyckie sklepienie z figuralnymi zwornikami. Jest to najstarsza część zamku, pochodząca jeszcze z czasów panów z Pardubic. Co ciekawe, była to wówczas jego druga kondygnacja. Wilhelm z Pernštejnu, przebudowując zamek, nawiózł dużą ilość ziemi, którą zasypał partery większości starszych budynków.

Przechodzimy na wewnętrzny dziedziniec, skąd idziemy do Kaplicy Trzech Króli, założonej na przełomie XV i XVI w. przez Wilhelma z Pernštejnu w południowo-wschodniej wieży, która straciła swą funkcję obronną po zbudowaniu nowych fortyfikacji. Również kaplica znajduje się na dawnej drugiej kondygnacji wieży.
W dolnej, będącej obecnie piwnicą, Wilhelm umieścił masywną dębową skrzynię, w której przechowywał kosztowności i ważne dokumenty. Skrzynia ma 4,5 m długości, metr szerokości i waży 700 kg. Wykonana była z połączonych żelaznymi okuciami dwóch dębowych pni, wyżłobionych na kształt litery L, do których dorobiono boki i wieko. Zamykana była dwoma zamkami. Zważywszy na jej rozmiar i ciężar, prawdopodobnie została wykonana na miejscu i nigdy nie była wynoszona z piwnicy. Pomieszczenie, w którym się znajduje, zabezpieczone było trojgiem masywnych drzwi z potężnymi zamkami. Skrzynię znalazł w 1931 roku ówczesny dyrektor zamkowego muzeum Adolf Jung. Znał każdy zakątek zamku; odkrył m.in. renesansowe freski w salach rycerskich i wiele reliktów starszych budowli. Jak później opowiadał, nie dawało mu spokoju małe zakratowane okienko w przyziemiu południowo-zachodniej części zamku. Nijak nie mógł odnaleźć dojścia do pomieszczenia, w którym się znajdowało, więc w końcu przepiłował kratę, przecisnął się przez otwór i znalazł się w piwniczce z potężnymi drzwiami. Prowadziły do kolejnego pomieszczenia, w którym stała skrzynia. Była otwarta i pusta, a na wieku miała wykonany kredą napis: „Egid Jahn, Bauverwalter 1854“. Było jasne, że prawie 80 lat wcześniej znalazł ją nadzorca budowlany, który następnie zamurował wejście do piwnicy, więc nikt nie miał pojęcia o jej istnieniu. Skrzynia jest jedynym zachowanym ruchomym zabytkiem pochodzącym z gotyckiego zamku pardubickiego i jedynym takim obiektem w Czechach. Z uwagi na konieczność zachowania mikroklimatu, w jakim jest przechowywana, prezentowana jest tylko dwa razy w miesiącu, raz dziennie, grupom liczącym nie więcej niż 10 osób. Poza tymi dniami prezentuje się jej fotografię podczas zwiedzania kaplicy.

Dębowa skrzynia w podziemiach Kaplicy Trzech Króli
Kaplica Trzech Króli ma późnogotyckie sklepienie i chór, na którym podczas nabożeństw zasiadali możnowładcy. Na ścianach widoczne są pozostałości wczesnorenesansowych malowideł. Ołtarz główny z lat 1878-79 jest dziełem chrudimskiego architekta i konserwatora zabytków Františka Schmoranza starszego. Zdobią go barokowy obraz Trzech Króli, dzieło Franza Theodora Dallingera (1710-1771), austriackiego malarza działającego głównie w Pradze, oraz polichromowane rokokowe rzeźby św. Wacława i św. Ludmiły. XVIII-wieczne obrazy bocznych ołtarzy oprawione są w bogate rokokowe ramy.
Z kaplicy przechodzimy do południowego skrzydła zamku. Jego pierwsze piętro zajmują trzy duże późnogotyckie sale rycerskie z zachowanymi sporymi fragmentami niezwykle cennej wczesnorenesansowej polichromii, którą Wojciech i Jan z Pernštejnu polecili ozdobić rodową rezydencję. W XVIII w., malowidła pokryto tynkiem i ponownie odkryto dopiero w latach 20. XX w.
Jedną ze ścian największej sali, tzw. Mázhausu zajmuje wielkie malowidło inspirowane popularnym obrazem Lucasa Cranacha Starszego „Prawo i Łaska”, przeciwstawiającego wiarę Starego Testamentu opartą na posłuszeństwie Prawu wierze w łaskę Bożą ukazaną w Ewangelii. W górnej części malowidła zachował się czeski napis: „Prawo zostało dane przez Mojżesza, łaska i prawda przez Jezusa Chrystysa”, na którym dobrze widać podobieństwo między pisownią staroczeską a dzisiejszą polską. Malowidło powstało na przełomie lat 30. i 40. XVI w. Jego obecność w sali o całkowicie świeckim przeznaczeniu świadczy o dużym zaangażowaniu w sprawy religijne fundatora, Jana z Pernštejnu, który był zwolennikiem luterańskiej reformacji i rzecznikiem zjednoczenia czeskich niekatolików w jednym narodowym kościele. Całkiem możliwe, że właśnie tutaj odbywano religijne i polityczne debaty wokół tego tematu.



W Mázhausie zachowały się też gotycko-renesansowe portale i wspaniały renesansowy strop kasetonowy, częściowo zrekonstruowany w latach 20 XX w.
Liczniejsze fragmenty polichromii, pokrywającej niegdyś wszystkie ściany, zachowały się w drugiej, nieco mniejszej sali, zwanej Salą Wojciecha. Największe jest malowidło z 1532 r. przedstawiające starotestamentalną scenę obcięcia przez Dalilę Samsonowi włosów, które dawały mu nadludzką siłę. Obraz namalowano w iluzyjnej ramie, „zawieszonej” na równie iluzorycznym haczyku. Ciekawe jest też malowidło zwane „Fortuna volubilis”, będące alegorią ulotności ludzkiego szczęścia. Drzwi i okna sali okalają namalowane portale i kolumny zdobione herbami, a wokół pełno jest owoców, kwiatów i wici roślinnych.
W sąsiedniej sali możemy zobaczyć rekonstrukcję i opis malowideł, a także wystawę prezentującą ewolucję zamku i miasta oraz rozwój majątków panów z Pernštejnu.
Ostatnia z sal rycerskich to sąsiadująca z Mázhauzem Sala Kolumnowa, której główną ozdobą jest przepiękny malowany drewniany strop kasetonowy. Zachował się też pas polichromii pod stropem oraz piękna późnogotycka piaskowcowa kolumna. Razem z kolejnym pomieszczeniem, sala pełni obecnie rolę galerii portretów rodziny Pernštejnów, namalowanych na podstawie źródeł historycznych przez akademickiego malarza Petra Nikla (syna słynnej zlíńskiej projektantki zabawek Libušy Niklovej). Oprócz znanych nam już właścicieli Pardubic, warto wymienić młodszego brata Jarosława z Pernštejnu, Wratysława (1530-1582), budowniczego zamku w Litomyślu i domu Pernštejnów na praskich Hradčanach (obecnego Pałacu Lobkoviczów), jego żonę i damę dworu żony cesarza Maksymiliana II, Marię Manrique de Lara y Mendoza, która według tradycji przywiozła do Czech z rodzinnej Hiszpanii słynne praskie Jezulatko, Polyxenę z Pernštejnu, żonę Zdeňka Vojtěcha Popela z Lobkovicz której syn włączył do rodowego herbu Lobkoviczów herb Pernštejnów i odziedziczył dom na Hradczanach oraz Frebonię, zmarłą w 1646 r. ostatnią członkinię rodu z Pernštejnu noszącą to nazwisko.
Z galerii, krytym mostem zamkowym z wystawą na temat fortyfikacji, przechodzimy na wały, którymi wracamy na dziedziniec zamkowy. Stąd można pójść do mieszczącej się w dawnym browarze Zbrojowni.


Niestety ze słynnej kolekcji broni Jarosława z Pernštejna nic do dzisiaj nie zostało. Po przejęciu majątku przez Habsburgów, wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, poszło na spłatę długów. Możemy jednak zobaczyć czym się w przeszłości wojowało, wszystkiego dotknąć czy wziąć w rękę, sprawdzić ile ważył rycerski miecz, tarcza czy kusza, rozebrać i z powrotem złożyć zamek strzelby, założyć na głowę rycerski hełm, samodzielnie zrobić proch strzelniczy czy postrzelać do tarczy ze strzelby laserowej.
Gdyby komuś tego było mało, można wejść jeszcze na zamkową wieżę. Jest częścią ekspozycji muzealnej, więc trzeba kupić na nią osobny bilet. Prowadzą na nią 172 schody. Platforma widokowa znajduje się na najwyższym piętrze. Po drodze można obejrzeć muzealne wystawy: archeologiczną, dotyczącą tekstyliów, zoologiczną, paleontologiczną i ornitologiczną.



Pozostałe stałe wystawy muzeum obejmują obecnie ekspozycję numizmatyczną, lapidarium i wystawę szkła artystycznego. Od czerwca otwarta będzie jeszcze stała ekspozycja archeologiczna. Na razie szczególnie polecamy wystawę szkła artystycznego w południowym skrzydle zamku. Obejmuje ponad 160 prac czeskich artystów od II połowy lat 50. XX w. do współczesności, zachwycających oryginalnością projektów i kreatywnością w podejściu do technologii i tworzywa.




